Zebranie

Zapraszamy do dyskusji
branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Zebranie

Post autor: branka » pn sty 28, 2008 7:59 pm

Temat wydzielony z wątku Praca na dwu lonżach. Teolinek
branka pisze:Ale jak doprowadzić do tego, żeby koń chodził pozbierany na lonży?Wysyłać go do przodu i wziąć na kontakt lonżami?Pilnować rytmu? Bo mój koń jak nie jest wypięty i chodzi w kółko na jednej lonży to sie nie zbiera...
To co ma spowodować, że będzie pracować grzbietem, że zadnie nogi będa wchodzić pod kłodę?Dla mnie to wciąż jakieś nieprawdopodobne...
Jak zrobić żucie z ręki na lonży?? Mi pod siodłem nie zawsze wychodzi, a co dopiero na lonży..
hasha pisze:od czego masz kontakt z pyskiem poprzez np kawecan na pojedynczej lonży? Półparada, bat jako pomoc aktywizująca i pracujemy, jakiekolwiek zebranie to efekt uboczny.

Obawiam się że jeśli koń nawet pod siodłem nie chce iść za wędzidłem, nie szuka sam kontaktu to chyba nie może mieć miejsca mowa o próbach zbierania jakichkolwiek.
Tzn ja pracuję w zebraniu powiedzmy cokolwiek by to nie oznaczało dla mnie(chodzi mi o to, że koń idzie energicznie do przodu, jest na kontakcie i poprzez stopniową pracę jego szyją coraz bardziej sie unosi, zad jest mocniej podstawiony, koń się prostuje itp - po prostu biore knia na kontakt, jade do przodu i gdy on odpuszcza - ja odpuszczam ręką...to to jest złe?) Mam konia który najpierw został zniszczony(przeze mnie i moich poprzednich trenerów), a poza tym jest obdarzona wrodzonym, folblucim temperamentem. No i zanim ją kupiłam była w strasznych warunkach i do dziś pamięta tamte czasy. Jest diabelnie nerwowa - nie chodzi o to że się boi ludzi, ale że denerwuje ja wszystko co nowe, duże wymogi, boi się różnych rzeczy w czasie jazdy i reaguje ucieczką - a ja widac nie zasługuję na rolę przewodnika, choć ostatnio chodzi za mną jak pies i np przestała heblować . No i jak robię żucie z ręki, to powiedzmy że jak jest rozluźniona to zrobi - ale jak ma dzień histerii i gapienia sie na wszystko, co się rusza to już tego nie zrobi tylko wpadnie w galop i będzie mi robić "starty". Ja wiem, ze to muszą być błędy i może ide na około,nie postępuje wg piramidy ujeżdżeniowej, ale dlatego że nie ma możliwości jej poznać(znam teorię i nic mi ona nie daje w praktyce prawie, bo mój koń robi wszystko inaczej niż w książkach) ale jeżdże sama i nic innego nie zrobię, nie umiem poradzić sobie z nadpobudliwością mojego konia czasem - ona mnie akceptuje i potrafi chodzić naprawde luźna, ale są dni kiedy tego nie osiagnę, po prostu koń jest za trudny dla mnie w chwilach, gdy tylko myśli o byle szybszym galopie. Ale pisałam już gdzies, że mnie nie stać na trenera w moim mieście. Dlatego pytam na forum, jak to wszystko zrobić?
Nie wiem jak laik taki jak ja ma zacząć pracę na lonży, czego sie spodziewać przez pierwsze miesiące..Jak w ogóle skupić na lonży konia, tak by nie brykał w galopie, tyko po prostu galopował?...

hashaa
Posty: 40
Rejestracja: śr sty 23, 2008 3:10 pm

Post autor: hashaa » pn sty 28, 2008 8:16 pm

A ja się uprę że to nie jest zebranie jeśli koń nie jest na wędzidle. Jeśli nie jest na pomocach.

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pn sty 28, 2008 8:31 pm

No ale mozna tak doprowadzic do zebrania czy nie?
Jeśli zaczynam jeździć konia w dole i z aktywnym zadem i będę tak jeżdzić i cwiczyć, to czy w końcu nie osiągne zebrania?To czemu tak wielu trenerów tak robi?Czemu ludzie jeżdżący skoki na poziomie Grand Prix tak robią? Czy nie ma czegoś takiego jak niższe i wyższe ustawienie?Przeciez konia skokowego nie jeździ sie tak jak dresażysty? Czy się jeździ?Ja wiem że nigdy nie osiągne zebrania takiego, jak tu wiele zdjęć pokazuje, ale czy takie jezdżenie na kontakcie, gdy koń odpuszcza i jest luźny jest złe? Lepiej jeździć z głową(konia) w chmurach?
Już nic nie rozumiem, wychodzi na to że moja praca z koniem jest zła?
To jest złe?
Obrazek
Obrazek

Wiem, że daleko tu do zebrania takiego ujezdżeniowego, ale czy nie można osiągnąć zebrania tak pracując w końcu?Mi sie zdaje, że regularnie mój koń chodzi lepiej, zreszta jutro będe miec troche zdjęć jak chodzi teraz..
Niech sie jeszcze ktoś wypowie, bo mi moja koncepcja jeździectwa całkiem runie..

No i wciąż będe pytac:jak pracować na lonży - co najpierw na lużnym kontakcie i skupić się tylko na ruchu, czy od razu mocny kontakt? Skoro mój koń nie akceptuje wędzidła i za nim nie podąża, to jak ją tego nauczyć?
Weź hashaa pod uwagę, że ja nie jeździłam nigdy z żadnym dresażystą, nie widzialam żadego ujezdżeniowego treningu - jak mam więc wiedzieć jak to wszystko zrobić? wolałabym dostać jakies wskazówki....Co do podstaw..

hashaa
Posty: 40
Rejestracja: śr sty 23, 2008 3:10 pm

Post autor: hashaa » pn sty 28, 2008 9:02 pm

Zacznimy od tego że aby konia jechać prawidłowo to musi być kontakt. I nie ma tu miejsca na luźny kontakt. Kontakt jest "stały", zmieniający się wraz z ustawieniem konia, podążający za koniem ale jest ciągle, czy koń jest wyższy czy niski i okrągły. ZAWSZE kontakt być powinien. I to jest podstawa do czegokolwiek. Do zaokrąglenia grzbietu itd. A jeśli koń nie wychodzi do wędzidła to znaczy że nie jest na kontakcie.
Nie wiem też dlaczego niby konia skokowego miałoby się inaczej jeździć niż ujeżdżeniowego? Przecież też powinien stać na pomocach, być luźny, przepuszczalny... połowa albo i więcej treningu konia skoczka to trening ujeżdżeniowy.
Nie, nie jest lepiej jeździć konia z głową w chmurach ale gdziekolwiek głowa by nie była, nie będzie prawidłowej pracy bez kontaktu.

Możliwe że mijamy się w nazewnictwie ale wciąż zostanę przy tym że jeśli koń nie akceptuje kiełzna, nie szuka sam kontaktu z ręką to nie będzie prawidłowego zebrania ani zaokrąglenia grzbietu ani niczego innego. Jakby nie było,coś tu nie do końca gra jedno z drugim w tym co piszesz.

Na lonży bez problemu da się doprowadzić do zebrania konia, ale nie ciągnąc za lonżę jednocześnie poganiając batem. Wykonujesz różne ćwiczenia i wraz z ich wykonywaniem koń robi się lżejszy. Nie tylko w czasie jednej jazdy, także w miarę upływu miesięcy, lat. A wręcz przede wszystkim w czasie. ;)

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pn sty 28, 2008 9:26 pm

Może to trochę nazewnictwo, a pewnie także moja niewiedza.Mi sie zdaje, że jeżdżę na kontakcie - koń go akceptuje, schodzi na dół elastycznie i głowa jest stabilna, jak ją rozluźnie to i zaczyna przeżuwać wedzidło. Moge jeździć ją niżej, czyli bardziej wypuszczona i wyżej, z szyja bliżej mnie i mocniej zaangażowanym zadem(o ile wiem co to jest). Ale bywają dni, kiedy mój koń ma ochotę na uciekanie przed torebkami foliowymi itp, usztywnia się wtedy, zaczyna denerwować i już nie jest tak różowo. ostatnio daje jej w takich chwilach step na długich wodzach i licze, że się uspokoji...
Ale wciąż daleko mi do czegoś takiego jak na zdjęciach - ale pewnie za dużo wymagam od siebie i konia(choc bardziej od siebie).

Z konmi skokowymi chodiz mi o to, że przecież nie jedzie się parkuru takim dresazowym galopem i najwyższym punktem nie jest potylica. To nie jest takie konkursowe ujezdżeniowe ustawienie, chyba..
Ale oczywiście wiem, że praca ujeżdżeniowa to podstawa skoków - tylko wie wiem do jakiego stonia pracuje się tak samo?Może cały czas, ale ja tego nie wiem :roll:

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pn sty 28, 2008 9:29 pm

aha jeszcze jedno - Nevzorov nie stosuje żadnego kontaktu, a konie chodz apod nim zebrane. To mnie najbardziej dziwi, jak do tego dość, ale zdaje sobie sprawę, że się jakoś da :wink:

Awatar użytkownika
sznurka
Posty: 280
Rejestracja: wt paź 09, 2007 8:47 am
Kontakt:

Post autor: sznurka » pn sty 28, 2008 9:57 pm

Super dyskusja!!!
Czy macie jakies swoje zdjęcia lub filmy z takiej pracy?
ruda z rudymi na sznurkach
http://www.konisiefajowe.blog.pl

Awatar użytkownika
Wojciech Mickunas
Administrator
Posty: 1147
Rejestracja: czw paź 04, 2007 10:44 am
Lokalizacja: Baczyna
Kontakt:

Post autor: Wojciech Mickunas » pn sty 28, 2008 10:32 pm

W tej dyskusji o zebraniu trzeba zdawać sobie sprawę z tego że:
1. Zebranie nie znaczy ,że trzeba coś co się rozsypało pozbierać do kupy.
2. Zebranie dotyczy stanu psychicznego i fizycznego konia , który określić można słowem ; mobilizacja.
3. Na wolności koń sam przyjmuje pozycję zebraną kiedy odczuwa potrzebę zmobilizowania się do czegoś co ma wykonać i co mobilizacji wymaga.
4. Stopień zebrania zależy więc od tego jakiej mobilizacji wymaga zadanie,( u konia na swobodzie) lub o jakie zebranie prosi człowiek z ziemi , lub z siodła.
5. Konia nie da się więc zebrać , jesli on nie będzie chciał się zmobilizować. Można co najwyżej mechanicznie zgiąć mu szyję i głowę i jeszcze "nagonić" tylne nogi pod tułów. Czy to jest zebranie-mobilizacja?
6. Sztuka porozumiewania się człowieka z koniem polega na tym by koń rozumiał czego od niego chcemy i chciał się zmobilizować na naszą sugestię, przyjmując odpowiednią do tej mobilizacji postawę ,( u Navzarowa bez jeźdźca na jego sygnały przekazane gestami, a u kogoś innego siedzącego na koniu na jego zrozumiałe przez konia sygnały z siodła.) Podobnie można dogadać się z koniem w temacie mobilizowania czyli zebrania , prowadząc go na jednej czy na dwu lonżach.
Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pn sty 28, 2008 10:49 pm

sznurka - nie ma filmu bo nie mam mnie kto nakręcić.
Poprosze, żeby mi chociaż zdjęcia porobiono...

Ech, chyba mój koń się w takim razie nie mobilizuje - albo mobilizuje na jakiś dziwny sposób.
Nie widziałam jej w zebraniu na wolności, ale widziałam rzeczywiści enp. ogiery które uprawiały różne tańce na widok klaczy.

jasmina
Posty: 258
Rejestracja: wt paź 09, 2007 9:40 pm

Post autor: jasmina » pn sty 28, 2008 11:03 pm

mój koń dla odmiany- mobilizuje się na wolności i prezentuje ładny kłus wyciągnięty, no może pośredni:P A pod jeźdźcem? a po co skoro jest wszystko na luzie itp i tej mobilizacji brak niestety, od jakiegoś czasu próbuje chociaż jej zaczątki wzbudzić ze średnim rezultatem:P

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pn sty 28, 2008 11:15 pm

No własnie, mój koń jak się rozluźni, to nie bardzo mu w głowie jakieś mobilizacje.

Ale ja gdzieś tkwie w jakimś błędzie, tylko jeszcze nie wiem gdzie.
Dla mnie zebranie wciąż pozostaje pozycją konia - energiczne kroczenie i zganaszowany przód, przynajmniej w jakims stopniu.
Ale np jak jeżdżę na kantarze, to nie ograniczam koniowi jakoś głowy specjalnie, a ona chodzi zgnaszowana i wydaje się taka..no nie iwme jaka, elastyczna? - ale to w takim razie nie jest zebranie. Ale co to jest?Ustawienie na pomoce? Zganaszowanie?
Czy jezdżąć tak nie osiągne nigdy zebrania? :?

hashaa
Posty: 40
Rejestracja: śr sty 23, 2008 3:10 pm

Post autor: hashaa » pn sty 28, 2008 11:39 pm

Nie wiem ale dla mnie rozluźnienie konia wcale nie oznacza jego ospałości. ;) Rozluźnienie to jeden z elementów pozwalających zaokrąglić się i cokolwiek zrobić. Tobie jako człowiekowi też ciężko się poruszać kiedy masz coś usztywnionego - choćby zakwasami. Dlatego rozluźnienie to podstawa dla aktywnej pracy konia. Zarówno z siodła jak i z ziemi.

A samego zebrania nie da się ot tak ująć kilkoma słowami. To wiele elementów budujących całość... Pierwsze skojarzenie w tej chwili - duma. Jakby go od środka coś rozpierało... Zresztą wystarczy zobaczyć jak ogier pręży sie i z dumą właśnie prezentuje się przed klaczą. I tak się składa że ustawienie głowy -mniej lub bardziej w pionie - chyba najmniejsze ma w tym wszystkim znaczenie.

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » wt sty 29, 2008 12:38 am

No tak, ale jednak dąży się do jakiejś pozycji głowy - jak zaczyna się jeździ na kontakcie, to koń przybiera pewna pozycję głowy - albo moze raczej szyji, która jest zaookraglona, a głowa to efekt uboczny pozycji szyji.

Ale w dalszym ciagu mam problem z nazewnictwem - jak nazwać poruszanie się takie jak pokazałam na zdjęciach wcześniej? Nie jest to zebranie, więc co, po prostu zganaszowanie? Ale mogę zaświadczyć, że w obu przypadkach koń nie był zmuszany do takiej pozycji ciągnięciem - tylko lekkim kontaktem, dzięki któremu sam przybierał taką pozycję szyji.

No nic, wypnę ją sobie jutro z ciekawości i poprosze o porobienie mi zdjęć, już naszykowałam aparat. Zobaczymy co bedzie się działo.
A jeszcze najpierw wypadałoby zdać egzamin :lol:

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Post autor: Cejloniara » wt sty 29, 2008 9:23 am

branka pisze:Z konmi skokowymi chodiz mi o to, że przecież nie jedzie się parkuru takim dresazowym galopem i najwyższym punktem nie jest potylica. To nie jest takie konkursowe ujezdżeniowe ustawienie, chyba..
Ale oczywiście wiem, że praca ujeżdżeniowa to podstawa skoków - tylko wie wiem do jakiego stonia pracuje się tak samo?Może cały czas, ale ja tego nie wiem :roll:
No i to jest chyba wielki błąd. To, że może nie ma potrzeby tak wysokiego ustawienia konia skoczka, nie znaczy, że koń skoczek ma być przeganaszowany!! A to się często widzi. Nie wzoruj się na tym branka. Niskie ustawienie wcale nie znaczy, że potylica nie jest już najwyższym punktem a nochalek nie powinien przekraczać pionu.
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Post autor: Cejloniara » wt sty 29, 2008 9:45 am

branka pisze:Jest diabelnie nerwowa - nie chodzi o to że się boi ludzi, ale że denerwuje ja wszystko co nowe, duże wymogi, boi się różnych rzeczy w czasie jazdy i reaguje ucieczką - a ja widac nie zasługuję na rolę przewodnika, choć ostatnio chodzi za mną jak pies i np przestała heblować . No i jak robię żucie z ręki, to powiedzmy że jak jest rozluźniona to zrobi - ale jak ma dzień histerii i gapienia sie na wszystko, co się rusza to już tego nie zrobi tylko wpadnie w galop i będzie mi robić "starty". Ja wiem, ze to muszą być błędy i może ide na około,nie postępuje wg piramidy ujeżdżeniowej, ale dlatego że nie ma możliwości jej poznać(znam teorię i nic mi ona nie daje w praktyce prawie, bo mój koń robi wszystko inaczej niż w książkach) ale jeżdże sama i nic innego nie zrobię, nie umiem poradzić sobie z nadpobudliwością mojego konia czasem - ona mnie akceptuje i potrafi chodzić naprawde luźna, ale są dni kiedy tego nie osiagnę, po prostu koń jest za trudny dla mnie w chwilach, gdy tylko myśli o byle szybszym galopie. Ale pisałam już gdzies, że mnie nie stać na trenera w moim mieście. Dlatego pytam na forum, jak to wszystko zrobić?
Nie wiem jak laik taki jak ja ma zacząć pracę na lonży, czego sie spodziewać przez pierwsze miesiące..Jak w ogóle skupić na lonży konia, tak by nie brykał w galopie, tyko po prostu galopował?...
Droga branko, chciałabym Cię jakoś natchnąć optymizmem :-) Nie poddawaj się! Jeśli czegoś nie umiesz, to znaczy, że możesz się nauczyć i jedyne co Ci w tym pomoże to CIERPLIWOŚĆ!!! Dla samej siebie :-) Masz prawo i powinnaś szukać rozwiązań, zadawać sobie pytania, próbować, uczyć się na błędach. Zawsze jest jakieś rozwiązanie i przyjdzie prędzej, czy później jeśli zostawisz sobie otwartą głowę na rozwiązywanie problemów. Myśl raczej "jakby to wykombinować???" a nie "a nie mam jak się nauczyć". Tylko nie wymagaj od siebie za dużo na raz, tak jak i od konia. Naucz się nie rzucać na rzeczy, które z pewnością fajne, może jeszcze dla Ciebie nieodpowiednie, może trzeba do nich razem z koniem dojrzeć, doczekać, przygotować się.

Ja mam/miałam takiego konia, jak Twój :-) Jazda bez drugiego konia była niemożliwa. Z drugim koniem tylko wtedy, gdy za bardzo się nie oddalał. Teren? Ciężke przeżycia. Każdy listek, ptaszek - zawał serca. Bryki, fiki, nagłe odpały, starty, dygotania... uhm... Po zmianie stajni tak mu sie zrobiło, taka nerwowość niezwykła. Owszem są konie bardzo wrażliwe, ale z pewnością można i trzeba pracować nad ich umiejętnością opanowania się.

Gdzieś wyczytałąm, że jak masz jakiś problem, to trzeba się cofnąć i jeden krok. Ja musiałam sie cofnąć wiele kroków. Siodło poszło na hak, pojawił się kantarek i linka i nauka siebie nawzajem od początku. Kim jesteś? Kim jestem dla Ciebie? Rozumiesz? Lubisz? Czego nie lubisz? Dlaczego nie lubisz? Czego się boisz? Dlaczego się boisz? Możesz sie nie bać? Ja Cie straszne?? Naprawdę???

Dziś koń jest zupełnie innym koniem, inaczej się z nim pracuje. Ale trzeba było poukładąc swoje myślenie o unim, wprowadzis kilka zasad, pohamowac ambicje (fajnie by było robić cuda na 2 lonzach, ale chyba jeszcze nie traz - zgodnie z zasadą: stopniować wymagania według akcpetowalności i moich umiejętności), a także wyznaczyć sobie swoje cele i powiedzieć co dla nas jest ważne, do czego dążymy.

Dużo czytałam o koniach, ich punkcie widzenia, dużo się bawię w obserwatora. Ciągle stawiam pytania i szukam odpowiedzi i wiem, że gdzieś one są, wierze w odpowiedzi :-)
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

ODPOWIEDZ