Mowa bata do lonżowania

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Klara Naszarkowska
Administrator
Posty: 689
Rejestracja: czw paź 11, 2007 11:12 am
Kontakt:

Mowa bata do lonżowania

Post autor: Klara Naszarkowska » pn sty 28, 2008 7:05 pm

Wydaje mi się, że są różne konwencje używania bata jako narzędzia komunikacji. Dużo w tym konwencji - jak się z koniem "umówimy", tak mamy. Chociaż niektóre wskazówki przekazywane przez bat są bardziej końsko-logiczne, więc nie bez powodu większość ludzi będzie ich podobnie używała...

To jest przykład z książki Alfonsa Dietze, Training the Horse in Hand, z części o szkoleniu według szkoły wiedeńskiej. Różne miejsca, których dotknięcie końcem bata, będzie znaczyło różne rzeczy (bo koń został ich znaczenia nauczony).

Obrazek

1. Poprawa akcji przedramienia i barku; nadpęcie poziomo lub pionowo
2. Poprawa akcji przedramienia, lepsze wyciąganie nogi przed siebie
3. Miejsce to samo, ale dotyka się jednocześnie obu nóg - plus działanie drugim batem na stawy skokowe - lekkie uniesienie przodu, zadnie nogi przysuwają się bliżej przednich (pomaga przy lewadzie)
4. Podnosi akcję nóg, jeżeli koń ociąga się z pracą nadpęci (?)
5. Wysoka akcja plus mocniejsze zginanie pęcin
6. Przekraczanie zadem, lekkie poprawienie wykroku przednich nóg
7. Wysłanie konia do przodu, niektórym koniom pomaga też w podstawianiu zadnich nóg mocniej pod kłodę
8. Przekraczanie zadem przy ruchu naprzód plus mocniejsze zginanie stawów skokowych
9. Ruch nogi naprzód plus mocniejsze zginanie stawów skokowych
10. Punkt jak wyżej, ale po obu stronach zadu - tymuluje ruch naprzód przez obniżenie krzyża i intensywniejsze zginanie stawów skokowych
11. Mocniejsze dokraczanie zadu przy lepszej akcji stawu kolanowego
12. Unoszenie nogi i lepsze jej stawianie, poprawiona akcja stawu kolanowego
13. Bardziej podkreślona akcja nóg, dzięki lepszemu zginaniu stawów skokowych
14. Przesuwanie nogi do przodu i mocniejsze zginanie stawów skokowych
15. Przestawianie kopyta do przodu
16. U niektórych koni wspomaga obniżenie zadu, u wrażliwych zachęca do wierzgania w tył

Tłumaczyłam wyrwane z kontekstu, więc nie wiem, czy do końca zgodnie z ideą autora.

Hmm... Zamyśliłam się... Chyba sobie rozrysuję naszą mapę.
Może podzielicie się swoimi?
Jakieś rysunki, albo same opisy?
Ostatnio zmieniony pn sty 28, 2008 8:19 pm przez Klara Naszarkowska, łącznie zmieniany 1 raz.
Teolinek (You'll never shine if you don't glow.)

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pn sty 28, 2008 7:35 pm

Ale to z siodła czy z ziemi?
Jak np to 7 wykonać? Mój koń by mi sprzedał kopa jakbym ją pod brzuchem batem dotykała :roll: Rozumiem dotknięcie w czasie jazdy za łydką, czy przy lonżowaniu dotknięcie zadu lub tylnych kończyn, ale reszty bym nie umiała zastosować i w ogóle mój koń by wyleciał w powietrze jakbym ja tak dotykała...Ona akceptuje bat i się go nie boi pod siodłem, ale jak go używam w znanych miejscach, a dotknięcie inne niż za łydką lub za zadem na nią nie działa w żaden sposób, poza zdziwieniem lub złością - ona się nie przesuwa w bok od bata...jak tego nauczyć, by nie zrazic jednocześnie?

DuchowaPrzygoda

Post autor: DuchowaPrzygoda » pn sty 28, 2008 7:48 pm

branko moja też tak reagowała na bat...pomogła zabawa w przyjaźń. Teraz mogę dotykać ja wszędzie, a nawet machać nad głową tak, ze aż gwiżdże...a ona stoi rozluźniona.

hashaa
Posty: 40
Rejestracja: śr sty 23, 2008 3:10 pm

Post autor: hashaa » pn sty 28, 2008 7:49 pm

A mój o bacie ma takie mniemanie - a przynajmniej miał w tamtym roku :wink:


Obrazek

Coś takiego jak strach przed batem nie powinno mieć miejsca. Bat nie służy do bicia, więc nie powinno być powodów do strachu, prawda? I konia musisz do tego przekonać. Bat się szanuje, respektuje, ale się go nie ma po co bać.
Jeśli chodzi o nasz zakres mowy bata, to jest on raczej ograniczony. W trakcie lonżowania jest generalnie pomocą aktywizującą do przodu, zaś przeniesienie bata przed nos koński pomocą wstrzymującą - jeśli niedostateczna jest reakcja na inne pomoce - poprzez lonżę , postawę względem konia i głos. Dodajemy do tego puknięcia w staw skokowy i nadpęcie by aktywować dodatkowo zad. Przy pracy w ręku - nawet na kantarze - punkty na boku konia służą przesunięciu w bok - tutaj dodatkowo jeśli robimy ustępowanie lub zwrot, puknięcie w staw skokowy i poniżej mobilizuje do większego zaangażowania podczas krzyżowania nóg. Wcześniej podczas cofania było puknięcie w nadgarstek - teraz cofa śledząc moje kroki.

Aj dawno z ziemi się nie bawiłam. Smaku Teolinku mi narobiłaś :)

DuchowaPrzygoda

Post autor: DuchowaPrzygoda » pn sty 28, 2008 7:58 pm

a jak się ma szkolenie wg.szkoły wiedeńskiej do pnh na podstawie wyżej wymienionych punktów?

Awatar użytkownika
Wojciech Mickunas
Administrator
Posty: 1147
Rejestracja: czw paź 04, 2007 10:44 am
Lokalizacja: Baczyna
Kontakt:

Post autor: Wojciech Mickunas » pn sty 28, 2008 8:05 pm

Bat ma być przedłużeniem ręki . Tak jak powinniśmy doprowadzić do tego by koń pozwolił nam na dotykanie się ręką we wszystkich możliwych miejsach , tak samo powinniśmy doprowadzić do tego by pozwalał dotykać się batem. Ani ręki , ani bata koń nie powinien się bać . Ma natomiast odpowiednio reagować na dotyk i ręki i bata .
Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pn sty 28, 2008 8:10 pm

Za trudne to wszystko co mówicie dla mnie :oops: Ja np mogę ją dotykac batem, ale jak stoi i jest spokojna.
Wiecie ona ma złe doświadczenia, jak była mała stała w okronej stajni i pamięta to... oduczyałam ją strachu przed batem, ale potem moim trenerzy ją spowrotem ją nabawiali. Mam rok konia w nowej stajni i pracuję z nim, ale ona ma w głowie zakodowane pewne rzeczy.
PHN może spróbuje kiedyś, ale nie wiem gdzie o tym poczytać. Jest coś w internecie co możecie prostego polecić? Ale ja nie wiem czy chce to stosować - przecież można nauczyć konai nie bać sie bata, nie naturalem?Tylko mi sie nei zdaje, że ona sie go boi - ona po prostu się złości jak dotyka delikatne miejsca - jest nauczona bata pod siodłem - czasem trzeba jej przypomniec nim o ruchu na przód i ona go akceptuje lepiej niż łydki - takie dotknięcie bacikiem. Więc sie go nie boi. Ale dotykanie pod brzuchem wydaje mi się dziwne....
Czy to jest fair wobec konia go dotykać w miejscach, których on nie lubi, żeby je dotykać? Ja bym nie chiała, żeby mnie ktoś batem po brzuchu dotykał...Jak ona tego nie lubi i nie chce, to mam ją na siłę uczyć, że bat to nic złego?Nie lepiej to zostawić i miec bat tylko do pracy z siodła?

Edit:to co trener napisał jest sensowe - przedłużenie ręki..ale mój koni się denerwuje, jak sie ją za mocno gdzies dotyka!. Przykładem może być niedawne heblowanie przy czyszczeniu - teraz kilka dni tego nie było, al e ona i tak jest spięta, jak ją czyszczę np. na słabiźnie - ma to odkąd ją mam, tam miała okropne sklejki, które porobiły rany do krwi i ona nigdy w tym miejscu nie polubiła dotyku - ja nie wiem co robić już, przecież jej nie bije, cały czas z nią gadam, staram się być spokojna, czyszcze dleikatnie, a ona i tak sie denerwuje. Chyba się zdowałam - to pewnie efekt sesji. Ale tu na fourm wszytsko brzmi tak prosto i oczywiście, a ja w stajni nagle się okazuje, że wcale tak nie jest. Wydawało mi się że mój koń akceptuje bat - widac nie. Ale pierwszy raz na forum się dowiedziałam, ze bata można używać w tylu miejscach - nigdy nie zgłębiałam wiedeńskiej skzoły jazdy czy innych tego typu, nie wiedziałam że można bat tak stosowac różnorodnie. To wszytsko robi mi mętlik w głowie.
Ostatnio zmieniony pn sty 28, 2008 8:22 pm przez branka, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Klara Naszarkowska
Administrator
Posty: 689
Rejestracja: czw paź 11, 2007 11:12 am
Kontakt:

Post autor: Klara Naszarkowska » pn sty 28, 2008 8:14 pm

branka pisze:Ale to z siodła czy z ziemi?
Z ziemi - to jest książka o pracy z w ręku :-)
Teolinek (You'll never shine if you don't glow.)

DuchowaPrzygoda

Post autor: DuchowaPrzygoda » pn sty 28, 2008 8:23 pm

ja uważam, że pod brzuchem też powinno się moc konia dotykać...ja nawet cycuszki dotykam. Najpierw kopała, ale potem przywykła. No, batem nie dotykam cycuszek...ale ręką tak. I ręką w miękkiej rękawiczce też. I jakąś tam zwisającą szmatką.

Przywyknie jak będziesz to często robić i ostrożnie, nic na silę.I duuużo chwalenia jak jest grzeczna.

Przynajmniej u mnie sie tak udało.Też mam klacz po bardzo stresujących przejściach...

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pn sty 28, 2008 8:40 pm

No to będe próbować... Ostatnio jest lepiej z koniem, ale nie wiem czy to nie chwilowe albo co. Niestety brak mi wielkiej wiary w to co robię, bo nie umiem pracowac sama, jak mi ktoś nie mówi czy to jest dobre..nie chce zepsuć konia. Juz dożć miała ciężkich chwil w życiu z mojego powodu..

Ponowię jedno pytanie:czy są w internecie gdzieś opisane podstawy naturala?

Awatar użytkownika
Klara Naszarkowska
Administrator
Posty: 689
Rejestracja: czw paź 11, 2007 11:12 am
Kontakt:

Post autor: Klara Naszarkowska » pn sty 28, 2008 8:43 pm

branka, Twoja kobyłka jest chyba w ogóle b. wrażliwa na dotyk? Jak będziesz ją oswajała z dotykiem (najpierw ręki, jeśli nie wszystkie miejsca są ok, potem bacikiem na przykład), to też pewnie uda Ci się zaobserwować, jaki dotyk jest dla niej najbardziej znośny - może za lekkie "muskanie" ją raczej łaskocze? Wiele koni woli mniej ulotny dotyk, łagodny, ale wyrazisty.

Jeśli chodzi o natural w wydaniu PNH, to przede wszystkim trochę materiałów jest na stronie http://www.parelli-info.waw.pl Jest też strona główna Parellich: http://www.parellli.com No i co tydzień nowy e-news ( http://www.enews.parelli.com ), z treści merytorycznych - zawsze jest jakieś pytanie i odpowiedź Lindy Parelli. Na polskiej stronie PNH są tłumaczenia osobnych artykułów o trzech pierwszych grach, kolejne w oryginale są tu: jojo, circling game, sideways game, squeeze game.
Ostatnio zmieniony pn sty 28, 2008 9:11 pm przez Klara Naszarkowska, łącznie zmieniany 2 razy.
Teolinek (You'll never shine if you don't glow.)

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Post autor: Guli » pn sty 28, 2008 8:51 pm

branka pisze::to co trener napisał jest sensowe - przedłużenie ręki..ale mój koni się denerwuje, jak sie ją za mocno gdzies dotyka!. Przykładem może być niedawne heblowanie przy czyszczeniu - teraz kilka dni tego nie było, al e ona i tak jest spięta, jak ją czyszczę np. na słabiźnieji..
Branka- spokojnie :D
Weź głeboki oddech.
Wcale nie musisz przejsc szkolenia PNh, żeby dotykać konia batem w każdym miejscu.

Przeczytaj swoje pierwsze zdanie z cytatu, który powołałam.

Mocno dotykasz, koń sie denerwuje, więc zmniejsz siłę dotyku., jesli nada kon nieufny, to zrezygnuj chwilowo i dotykaj w pobliżu do granicy, którą kon akceptuje.
Z czasem ta granica przesunie się
Naprawde trzeba pomyslec o bacie jak o własnej ręce.
Liczy się zamiar dotyku.
Przeciez ręką tez można przestraszyć konia
Jak spokojnie , pieszczotliwie będziesz dotykac konia , pamiętając o stopniowym zdobywaniu "terenu" , to kon bedzie coraz bardziej spokojny.
To może trwac nawet kilka miesięcy

:)

To co piszę o odczytywaniu zamiaru , to nasza mowa ciała nawet mimowolna, którą koń odczytuje.
Jesli bedziesz spokojna i usmiechnięta, to bat w ręku bedzie taki sam.

Ja tego wszystkiego uczyłam się sama , obserwując konia i coraz bardziej kontrolując swoje emocje.
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

Awatar użytkownika
Lesnik
Posty: 6
Rejestracja: pn sty 28, 2008 7:55 pm

Post autor: Lesnik » pn sty 28, 2008 8:58 pm

Wiedeńska szkoła jazdy wysoki poziom, niestety za wysoko i sposób opisania w mało zrozumiałym języku. Ciężko tak zrozumieć intencje i wyobrazić żądane efekty, ale sama szkoła inspirująca, przenieść w ten sposób myśli i zamiary na gesty, mniej "ciała" niż w PNH...

DuchowaPrzygoda

Post autor: DuchowaPrzygoda » pn sty 28, 2008 9:02 pm

Teolinku mi wszyscy mówili, ze klacze są często nadwrażliwe na dotyk i że moja właśnie taka jest! Dlatego tak reaguje.

Ale stopniową pracą udało mi sie to przezwyciężyć. Owszem nie mogę sie pochwalić tym, ze ona jest szczęśliwa jak ja dotykam. Chyba nie. Za to zaakceptowała dotykanie na całym ciele. I już nie wpada w agresję.

O wiele bardziej podoba jej sie dotykanie różnymi przedmiotami niż ręką...szczególnie nie jest happy gdy dotykam do jej grzbietu czy brzucha...ale stoi spokojnie i nie protestuje. Po czym poznaję., że nie jest happy..a po jednorazowym machnięciu ogonem gdy moja dłoń wędruje do tamtych miejsc! Mimo, że sprawia wrażenie konia rozluźnionego...

hashaa
Posty: 40
Rejestracja: śr sty 23, 2008 3:10 pm

Post autor: hashaa » pn sty 28, 2008 9:07 pm

Guli dokładnie. Obserwacja konia i przebywanie z nim to najlepsza metoda. Wszelkie naturalsy to nic innego jak wnikliwe obserwacje i wyciągnięte z nich wnioski okraszone dobrym marketingiem. :wink:

ODPOWIEDZ