Zaufanie konia.

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Zaufanie konia.

Post autor: Magda Pawlowicz » pt cze 15, 2012 9:47 pm

Perło!
Jeśli konia boli grzbiet to jest to absolutnie wystarczającym powodem by koń nie stał do wsiadania i brykał. Zastanów się: jak wsiadasz to zawsze, nawet jeśli wsiadasz z podestu, przez chwilę pociagasz siodło w bok i naciskasz mocno na jedno strzemię. Jeśli coś konia boli to może być tak, że w samym momencie dosiadania ból jest bardziej dotkiliwy ze ze wzgledu na niesymetryczny nacisk.
Sprawdź bardzo dokładnie dopasowanie siodła (tzn jeśli nie masz doświadczenia to niech ktoś mający pojęcie o dopasowaniu siodeł ci to sprawdzi) i zainwestuj w amortyzujacą podkładkę (żel mates, coś takiego)

I jak już koń będzie wyleczony, siodło dopasowane, to trzeba zacząć prace z tym koniem od podstaw!
Ja to robię mniej więcej tak: po przyzwyczajeniu konia do siodła (na kółku-round penie) zaczynam przyzwyczajac do wkładania nogi w strzemię. ZAWSZE robię to z obu stron (jeśli jest problem utrwalony to często łatwiej konia namówić by stał spokojnie do dosiadania od prawej strony!)
I robię tak: wkładam nogę w strzemię (pod koniec treningu, jak koń stoi koło mnie całkowicie spokojnie) i czekam aż koń sie uspokoi, zaakceptuje tą nogę tam. A jeśli spodziewam sie problemu to jeszcze najpierw dotykam konia nogą bez wkładania do strzemienia. Jeśli koń ucieknie to kontynuuję pracę z ziemi (ja wg Monty Robertsa to robię, przynajmniej w tendencji:-) do momentu aż koń do mnie wróci i wtedy jeszcze raz. I tak do skutku.
Jak koń zaakceptuje nogę w strzemieniu to skończę trening.
Jeśli nanastępnym treningu koń od razu pozwoli mi włożyć tą nogę w strzemię z obu stron to spróbuję je lekko obciążyć itd.
czyli wszystko BARDZO małymi krokami, u konia z urazem nawet wolniej trzeba pracować niż z surowym koniem.
I NIGDY! nie wsiadam z pomocnikiem!
Koń ma być skupiony na jednym człowieku, dodatkowa osba tylko go rozprasza!

I zobacz jaki dostaje się efekt!
http://www.youtube.com/watch?feature=pl ... GTZZeWpkY8

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Re: Zaufanie konia.

Post autor: Ailusia » sob cze 16, 2012 8:37 am

Czarna Perła pisze:Dlaczego jeśli nie chce mieć jeźdźca na grzbiecie,nigdy nie walczy ze mną później,nawet nie bryknie?
Brykanie to już bardzo ostateczna forma buntu. Czasami koń "walczy", ale zbyt subtelnie, żeby niektórzy mogli to zauważyć. Może to być na przykład wycofanie i "zamknięcie się w sobie". Jak się przyjrzysz to zauważysz że wiele koni tak robi.
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

Awatar użytkownika
Czarna Perła
Posty: 24
Rejestracja: śr kwie 18, 2012 10:36 pm

Re: Zaufanie konia.

Post autor: Czarna Perła » ndz cze 17, 2012 6:46 pm

Magda Pawlowicz pisze:
Czarna Perła pisze: Według Twojego toku myślenia,jeśli koń przeżył wypadek podczas podróży to co,nie będzie się opierał przed wejściem do niej,a zacznie kojarzyć dopiero jak przyczepa ruszy? Nie wydaje mi się...
Chodziło mi o to że koń jak najbardziej MOŻE kojarzyć źle jazdę a nie samą przyczepę i wchodzenie do niej. Moja kobyła jest koniem sportowym, sporo wyjeżdza i NA OGÓŁ stoi spokojnie. Ale czasami (ja wiem najczęściej dlaczego, ale nie zawsze) moze sie cos wydarzyc podczas transportu co spowoduje jej histeryczną reakcję!
Ta moja wypowiedz akurat nie do Ciebie,Magdo,była skierowana. Jeśli uważnie przejrzysz wątek,zobaczysz,że napisałam te słowa,zanim Ty się w nim pojawiłaś. ;)

A nawiązując do Twojej ostatniej wypowiedzi,jest dla mnie rzeczą oczywistą,że siodło będzie musiało być sprawdzone. Jeśli to ono okazałoby się jedyna przyczyna buntu klaczy,sprawa stałaby się prosta i łatwa do załatwienia. Obawiam się raczej problemów ze strony psychicznej konia,urazów,złych wspomnień i skojarzeń,bo tutaj to ja muszę się wykazać wyczuciem i odpowiednią wiedzą. Zastanawiam się,czy koń może spinać się aż do bólu z powodu samego strachu? Pewnie tak... Karmen miewała grzbiet bardzo wrażliwy na dotyk i obolały nie tylko przed jazdą,ogólnie jest koniem raczej podatnym na stres. Absolutnie nie pozwalała się też dosiąść na oklep.

Wydaje mi się,że to,jakie mogą być przyczyny oporów przed dosiadaniem przez człowieka potrafię wymienić. Piszę o tym wszystkim,ponieważ teraz miałyśmy baaardzo długą przerwę w jazdach i jest to niepowtarzalna okazja do rozpoczęcia wszystkiego od nowa,łącznie z nawiązaniem,świeżych, opierających się na czym innym,niż poprzednio,relacji. Przez kilka ładnych miesiecy koń nie pracował z człowiekiem,oddałam ją pod opiekę do stajni,gdzie miała towarzystwo koni i pastwisko. I już dawno postanowiłam,że kiedy znów sprowadzę ja do siebie, zaczniemy pracę od podstaw,jak z koniem,który nigdy nie był jeżdżony. Mój problem polega na tym,że nie mam doświadczenia w pracy z końmi z ziemi,a widząc,ilu ludzi na tym forum się tym z powodzeniem zajmuje,mam nadzieję,że zostane przez Was choć trochę uświadomiona.

Relacje między koniem,a człowiekiem,są najlepsze i dają najwiecej możliwości,jeśli są oparte na wzajemnym zaufaniu,a koń widzi w nas zarówno przyjaciela,jak i przywódcę. Zapewne wielu z Was wie,że nie zawsze łatwo to osiągnąć i że czesto jest to długa droga. Ja chciałam prosić o pokierowanie mnie na niej. Jak osiągnąć wyżej opisane porozumienie podczas pracy z ziemi? Ważne jest dla mnie to,abym potrafiła rozumieć swojego konia,jednak jeszcze ważniejsze jest to,by on mógł zrozumieć mnie.

Nasza przygoda z Karmen zaczęła się zaledwie rok temu,a już przeżyłyśmy razem mnóstwo stresów i trudnych chwil. Najtrudniejszą dla mnie była ta,kiedy w moim życiu nagle i nieoczekiwanie wszystko się poprzewracało,nie byłam w stanie zajmować się klaczą i musiałysmy się na długi czas rozstać. Zdaję sobie sprawę z tego,że przez ten okres ona mogła się zmienić,czuję sie troche tak,jakbym wkrótce miała dostac kolejna szansę. :) Nie chcę tego zepsuć,więc staram sie do tego jak najlepiej przygotować,przede wszystkim szukając kontaktu z różnymi doświadczonymi koniarzami.

I mogę tu dodać,że mojego konia nie ma dziś przy mnie,a i tak mnie czegoś uczy. To jest właśnie niesamowite w zwierzakach,że te z pozoru proste istoty potrafią tym ''jakże mądrym ludziom" tak wiele pokazać w prosty sposób. Otworzyć oczy na coś,na co byli ślepi. Ja nie raz tego doświadczyłam i to nie tylko wśród koni. Kiedy oddałam Karmen do stajni,o której wspominałam,pod opieke i wyjechałam,bardzo długo zadreczały mnie wyrzuty sumienia,że to nie ja sie nią zajmuję. Czułam się tak,jak bym ją porzuciła i zawiodła. Nadal się tak czuję,ale pewnego dnia zrozumiałam,że to już niczego nie zmieni,niczego nie naprawi. Gdyby ona teraz wiedziała,co się dzieje i że wkrótce do mnie wróci,chciałaby żebym przestała się użalać,wzięła się w garść i porządnie przygotowała się do spotkania z nią. Tak myślę,że tego by właśnie chciała...

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Re: Zaufanie konia.

Post autor: Ailusia » ndz cze 17, 2012 9:14 pm

Czarna Perła pisze:Według Twojego toku myślenia,
To chyba było do mnie, ale nie odpowiedziałam, więc już dodaję żeby nie było nieporozumień: to nie tok myślenia, tylko znane mi konkretne przypadki (o jednym nawet kiedyś opowiadał pan Trener Mickunas).
A co do Twojej pracy z ziemi czy z koniem w ogóle - unikaj pułapki antropomorfizacji :) cierpliwością i konsekwencją osiągniesz cel.
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Zaufanie konia.

Post autor: Magda Pawlowicz » ndz cze 17, 2012 9:58 pm

Czarna Perła pisze:
A nawiązując do Twojej ostatniej wypowiedzi,jest dla mnie rzeczą oczywistą,że siodło będzie musiało być sprawdzone. Jeśli to ono okazałoby się jedyna przyczyna buntu klaczy,sprawa stałaby się prosta i łatwa do załatwienia. Obawiam się raczej problemów ze strony psychicznej konia,urazów,złych wspomnień i skojarzeń,bo tutaj to ja muszę się wykazać wyczuciem i odpowiednią wiedzą. Zastanawiam się,czy koń może spinać się aż do bólu z powodu samego strachu? Pewnie tak... Karmen miewała grzbiet bardzo wrażliwy na dotyk i obolały nie tylko przed jazdą,ogólnie jest koniem raczej podatnym na stres. Absolutnie nie pozwalała się też dosiąść na oklep.
Ja miałam kiedyś do czynienia z koniem który sprawiał duże problemy przy dosiadaniu na oklep i ogólnie miał bardzo wrazliwy grzbiet, np bardzo "wybredna" w sprawie dopasowania siodła. A pod jeźdźcem sztywna w grzbiecie co przenosiło się na trudności w pysku, potem pojawiło sie uporczywe machanie głową. Po dłuższych namowach właścicelka zrobiła rtg kregosłupa i wyszło że jest kissing spines syndrom.
Zrób ty porządną diagnostykę temu koniowi!

Awatar użytkownika
Czarna Perła
Posty: 24
Rejestracja: śr kwie 18, 2012 10:36 pm

Re: Zaufanie konia.

Post autor: Czarna Perła » pn cze 18, 2012 12:14 am

Klacz była u mnie badana przez weterynarza. Była to jedna z moim pierwszych reakcji na zaistniałe problemy i zdaje się,że już o tym pisałam... Było badanie grzbietu,obserwacja konia w stepie i w kłusie w ręku,we wszystkich chodach na lonży,w ruchu pod jeźdźcem,miała przy okazji badane nogi. I robione zdjęcia rtg grzbietu. Mnie nie trzeba było do tego namawiać. Znajome podpowiedziały,że warto byłoby to zrobić, więc zadzwoniłam do weterynarza zajmującego się końmi.

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Zaufanie konia.

Post autor: Magda Pawlowicz » pn cze 18, 2012 9:20 pm

Ale kiedy te badania były robione?
Po przzerwie w pracy robiłas kontrolne?

ODPOWIEDZ