101 ćwiczeń

Zapraszamy do dyskusji
Tania
Posty: 266
Rejestracja: pt lis 09, 2007 1:16 pm

101 ćwiczeń

Post autor: Tania » pn sty 21, 2008 11:06 am

Mam pytanie o opinie na temat tego ćwiczenia.Umiemy zrobić w obie strony. Ile powtórzeń takich na 100% ślicznych robić? Tak,żeby koń się nie wkurzał? Tania po dwu rundach ma dość.

Obrazek

sokolowskipiotr
Posty: 51
Rejestracja: pt gru 14, 2007 1:18 am
Lokalizacja: kalina k/Gniezna
Kontakt:

Post autor: sokolowskipiotr » pn sty 21, 2008 1:16 pm

Witam
Każdy, kto tu napisze będzie miał inne zdanie na ten temat, bo każdy koń jest inny. Trzeba zwrócić uwagę na to czy to jest koń rekreacyjny i w tym wypadku wystarczy moim zdaniem jedno powtórzenie podczas jazdy, z kolei w wypadku koni sportowych z biegiem czasu można zwiększyć ilość powtórzeń. Przyznam, że sam nigdy tego ćwiczenia przedtem nie robiłem, zawsze dzieliłem to na odejście od łydki idąc do przodu kilka razy w jedną i w drugą stronę, a potem serie zwrotów na przodzie też w prawo i lewo. Ale już to sprawdziłem i większych trudności z tym nie było. Fakt koń musi się dłużej skupić przy tym ćwiczeniu i nie zawsze wytrzyma kilka powtórzeń.
Pozdrawiam

Tania
Posty: 266
Rejestracja: pt lis 09, 2007 1:16 pm

Post autor: Tania » pn sty 21, 2008 1:24 pm

Mnie się też tak wydaje 1-2 razy to góra.
Ja zrobiłam tak z dużą przerwą w środku bo Tani się to nie podobało.

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pn sty 21, 2008 2:54 pm

To z tej książki 101 ćwiczeń ujeżdżeniowych? Ciekawe czy umiałabym tam chociaż 5 zrobić :oops: :lol:
Mój szanowny wierzchowiec niezbyt lubi ustępowania - ot, po prostu nie akceptuje mojej łydki za popręgiem - tzn jeszcze niech sobie tam będzie ta łydka, ale żeby ją poduczyć chodów bocznych musiałabym jej używać, a mój koń wtedy robi zryw do galopu :roll: Wiem wiem, powinna się nauczyć akceptować lepiej łydki, bo jej nigdy dobrze nie ujeżdżę, ale w sumie chodzi luźna, ustawiona, w rytmie i to mi wystarcza - tylko nie lubi jak ją tam coś bo boku za mocno dotyka - no i co ja jej zrobię, nie umiem je nauczyć lepiej ich akceptować, więc nie będe jej stresować chodami bocznymi(poza łopatkami i zadem do środka, bo to robi dobrze i dość chętnie o dziwo - ale ich uczyłam ją bacikiem i prowadziem wodzami, bo ona bacik akceptuje, łydki nie bardzo :roll: poza tym łopatek i zadu uczyłam w hali przy ścianach - koń bardziej widzial co ma robic i się tak nie denerwował). Na Olipmiade się nie wybieramy, więc mam nadzieję, że przeżyjemy bez ustępowań :) Może to nie jest trudna rzecz, ale mój koń od razu zaczyna się denerwować i pocić jak chcę zrobić ustępowanie i się usztywnia(pewnie z moich błędów, ale nikt mi nigdy nie pokazał na żywo, jak zrobić poprawne ustępowanie).
Tak jak Piotr, ja jak już próbowałam ustępowania(wg tego co wyczytałam w książkach), to takie że koń idzie jednocześnie naprzód - nie wiedziałam, że tak tylko w bok całkiem można - mam przeczucie, że przy takim to już w ogóle mój koń by mnie zabił w sekundę :lol:

Awatar użytkownika
Klara Naszarkowska
Administrator
Posty: 689
Rejestracja: czw paź 11, 2007 11:12 am
Kontakt:

Post autor: Klara Naszarkowska » pn sty 21, 2008 3:04 pm

Mam doświadczenia z uczenia konia "chodzenia bokiem" w parelliozie - czyli lekko podobnie. Tam zaczyna się bardzo powoli, od kroku-dwóch i stopniowo zwiększa dystans. Powoli. Wydaje mi się, że to na tyle obciążające ćwiczenie, że trzeba uważać, żeby nie sforsować, nie zniechęcić, nie wywołać buntu. To był zresztą mój błąd z samych początków - za szybko, za dużo chciałam i tylko utrudniałam proste sprawy (sobie i koniowi).

No i mimo, że zasadniczo chodzenie bokiem uspakaja (bo koń musi być "tu i teraz", bo trzeba się na nogach skupić, bo krzyżowanie nóg neutralizuje "uciekanie"), to przy wyższych wymaganiach wiele koni zaczyna wpadać w nerwowość. Czyli albo trzeba bardzo stopniowo zwiększać wymagania i po prostu nie wchodzić w czerwoną strefę, albo opór wywołać - i przeczekać, wymagać kontynuowania wędrowania bokiem, dopóki koń nie zacznie wyglądać na "myślącego" i "ustępującego od sugestii" a nie "uciekającego". Ale to drugie dotyczy nie etapu uczenia ćwiczenia, rozwijania fizycznego, tylko rodzaju dominacji (kontrola ruchu).

Takie chodzenie bokiem jest typowe dla westu raczej (vide sidepass). Ja uważam, że to fajne wydzielenie składnika "angielskich" chodów bocznych, izoluje się sam ruch w bok. Ale nie przesadzałabym z ilością. Zwłaszcza u konia nieprzygotowanego.
Teolinek (You'll never shine if you don't glow.)

Tania
Posty: 266
Rejestracja: pt lis 09, 2007 1:16 pm

Post autor: Tania » pn sty 21, 2008 3:17 pm

No właśnie sidepass -dla trailowców bułka z masłem.Tania też kiedyś tam uczona do westu była.W sumie to dosyć proste.Tylko o usadzeniu się do ciągów trzeba zapomnieć i już.
Ja jeszcze zanim o Ackermanie wyczytałam to sama sobie ten kwadrat wymyśliłam.W wariacjach z cofaniem i takimi tak.
Sidepass sobie robię tez tak nad slalomem ze słupków drogowych -taki zygzak ze słupkiem pod brzuchem.Treser cwaniakuje i ciągami ciąga mój "zygzak Tani" bo wyszło,że jego mega klaczusia sidepassu nie umie.
Hi!Hi! Chociaż ten jeden raz,kiedy nam do pięt nie dorósł.

Tania
Posty: 266
Rejestracja: pt lis 09, 2007 1:16 pm

Post autor: Tania » pn sty 28, 2008 9:51 am

Może się komuś przyda taka drobna uwaga.
Wiatr wył jak szatan.Sami wiecie jaki był ten weekend.
Tania rozkojarzona okropnie. Chodziła jak przeciąg po hali.
I kwadrat Akermana od ręki ją skupił wyciszył. Taki mniejszy niż na rysunku po cztery kroki.W obie strony. Po chwili inny koń.
Wiatr wył a ona już go przestała słyszeć.
I drugi koń.Taki bardzo dobrze ujeżdżony ale nastawiony na jakiś bunt.
Cały czas podejmował różne próby policzenia się ze mną.
Znów kwadrat -koń był taki wściekły,że aż fuczał .
Ale pod koniec westchnął i już był karny bardzo do końca.
A już zaczynałam liczyć drogę do ziemi . :lol:

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pn sty 28, 2008 2:53 pm

A mi to nie wychodzi, nie umiem tego nauczyć Branki :( Musiałby mi ktoś to pokazac na koniu i pokazać dokładnie działanie pomocy, ja wolę już sama nie próbować, bo tylko frustruje konia, który nie wie o co mi chodzi :(
To jest minus takich książek - jeżdżąc samemu i próbując zrobić to co profesjonaliści, robi się milion błędów. Ile ja bym dała za to, żeby móc jeździć z kimś - dobrze, że chociaz mam możliwość z ferie i wakacje.
No i pociesza mnie fakt, że np Ailusia uczy się sama, a z tego co pisze jej konia fajne rzeczy robi i że inni użytkownicy też często sami szkolą swoje konie i jakoś im to idzie.

Awatar użytkownika
Klara Naszarkowska
Administrator
Posty: 689
Rejestracja: czw paź 11, 2007 11:12 am
Kontakt:

Post autor: Klara Naszarkowska » pn sty 28, 2008 5:40 pm

Tania pisze:No właśnie sidepass -dla trailowców bułka z masłem.
Pewnie również dlatego, że tego uczą, i zapewne robią to stopniowo, nie wymagając całych ścian bokiem.

Chociaż druga (IMHO) prawda jest taka, że wiele koni jeżdżonych klasycznie (a w sumie mam na myśli ten współczesny english style), na niemal każdą pomoc reaguje odpowiedzią "naprzód-naprzód-naprzód". Jak tak sobie obserwuję, to to się już na lonży zaczyna. Niewiele widziałam osób, które uczą konia na przykład, że ruch bata może znaczyć różne rzeczy, a nie tylko "do przodu!". Tak szkolonym koniom jest trudno pojąć, że istnieją ćwiczenia, w których tego elementu "do przodu" brak.

I zanim złapią, że bat skierowany na łopatkę może ją odsuwać, na każde poruszenie tymże, tylko czynnika "do przodu" dodają. Nawet się nie zastanowią nad inną możliwością (bo po co? do tej pory nie musiały). Albo ile trwa, zanim odróżnią działanie łydek, które posyła naprzód, od łydki przesuwającej zad konia (na luźnej wodzy zwłaszcza).

Ja sobie zdaję sprawę, że takie uczenie, gdzie wszystko znaczy "do przodu" nie jest prawidłowe. Wiem też, że są ludzie, którzy tak nie uczą - ale to chyba mniejszość. Swoją drogą - wklejam rysunek z książki o szkoleniu w ręku. Zaznaczone różne punkty, których dotknięcie końcem bata różne rzeczy koniowi mówi. Koniowi wyszkolonemu solidnie, wg szkoły wiedeńskiej.

Obrazek

Dla mnie uczenie westowego sidepassu vel sideways (pnh) vel chodzenia bokiem jest logiczne. Najpierw się ustala alfabet (na początek: prosto, w tył, w prawo, w lewo, w górę, w dół, ruszyć przód konia, ruszyć tył konia), a potem komplikuje i układa większe całości. I literek dodaje.

A co do uspakajania - z bardzo różnych źródeł słyszałam to samo: te ćwiczenia, kiedy koń krzyżuje zadnie nogi, działają uspokajająco. To mówią i szkoły naturalsowskie, i bardzo klasyczni klasycy z Portugalii (musiałabym poszukać gdzie dokładnie o tym czytałam, jakby ktoś chciał wiedzieć), i niektórzy tutejsi instruktorzy też.
Teolinek (You'll never shine if you don't glow.)

hashaa
Posty: 40
Rejestracja: śr sty 23, 2008 3:10 pm

Post autor: hashaa » pn sty 28, 2008 5:58 pm

Teolinek możesz coś więcej o tych punktach napisać? Nie koniecznie nawet w tym wątku. Może być oddzielny bo moim zdaniem to temat rzeka.

Awatar użytkownika
Klara Naszarkowska
Administrator
Posty: 689
Rejestracja: czw paź 11, 2007 11:12 am
Kontakt:

Post autor: Klara Naszarkowska » pn sty 28, 2008 6:17 pm

Ok, założę osobny wątek i je wypiszę pod obrazkiem - tak jak są w książce - żeby tu nie mącić.
Teolinek (You'll never shine if you don't glow.)

Awatar użytkownika
Trusia
Posty: 327
Rejestracja: pn paź 15, 2007 1:31 pm
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Trusia » pn sty 28, 2008 6:23 pm

Teo, masz absolutną rację z tym ruchem do przodu. We wszystkich szkółach, jakich jeżdziłam, był ruch tylko do przodu. Kiedyś na moją wyraźną prośbę zaczęłam z jednym koniem ćwiczyć cofanie. O chodach bocznych nawet nie ma co wspominać. A potem zdziwiłam się, że po pnh-owskich ćwiczeniach naziemnych tak lekko i łatwo można konia cofać.
Jeśli twój koń jest zbyt czysty, spędzasz z nim za mało czasu.

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pn sty 28, 2008 6:37 pm

Ale ja np też jeżdżę tradycyjnie do przdu, a z cofaniem nie ma problemów. Tzn może jest z tym żeby to było płnne i "fachowe", ale ogólnie rzecz biorąc koń cofa dość chętnie, nawet dużą ilośc kroków.
Ale chody boczne to już za trudne dla mnie - ale dlatego, że nei wiem jak to ma wyglądać i jak używac sygnałów. Może i znam teorie, ale mój koń w ogóle nie zachowuje się tak jak konie w książkach i nie reaguje na pomoce które daje wg tego co wyczytam. A przynajmniej nie w taki sposób jak powinien. Ale to nie jest kwestia tego, że ejst jeżdżona do przodu, tylko mojego nieprofesjonalizmu.

DuchowaPrzygoda

Post autor: DuchowaPrzygoda » pn sty 28, 2008 6:44 pm

pnh jest bardzo interesujące...wiele mi dało, mimo, ze bardzo widoczne skutki przyniosła tzw. zabawa w przyjaźń.
To proste i można przenieść z książki do reala. Z resztą trudniej bez instruktora.

Ale moje konie też cofają, przemieszczają się na przodzie i zadzie. Mogę klacz prowadzić za ucho, poprosić ja o schylenie głowy itp.

Ale właśnie....gdzieś widziałam rysunek konia z podobnymi punktami, które konkretnie czemuś tam odpowiadają. Pewnie był to rysunek Teolinka. Jak można to bym o coś takiego poprosiła...nie mam pewności czy prawidłowo robię ćwiczenia np. zabawę w jeżą i inne. Czy np. dotykam odpowiednich miejsc żeby koń się przemieścił.

Tania
Posty: 266
Rejestracja: pt lis 09, 2007 1:16 pm

Post autor: Tania » pn lut 11, 2008 10:10 am

"101 ćwiczeń z dresażu Jec Aristotle Ballou "
Wreszcie widziałam tę książkę na własne oczy i zaraz sobie zamówiłam własny egzemplarz. Bardzo fajna.Ćwiczenia w większości mi znane,ale ciekawie opisane i pokazane.I dla osób trenujacych samodzielnie bardzo pomocna.
I tłumacz polskiego wydania całkiem niezły :wink:

Obrazek

ODPOWIEDZ