Kompetencje kadry instruktorskiej

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
tomekpawwaw
Posty: 380
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 7:41 pm

Re: Kompetencje kadry instruktorskiej

Post autor: tomekpawwaw » wt sty 24, 2012 2:02 am

Pokusa27 pisze:
Z pewnoscia, jak w kazdej dyscyplinie, ale tu niebezpieczenstwem sa pseudo trenerzy/instruktorzy, .... skad u takich ludzi ten brak pokory i przekonanie, ze maja misje do spelnienia... takich trzeba wyeliminowac, ale samo sie to niestety nie zrobi, jakos trzeba ich zwalczac, a nie po prostu godzic sie z tym, "bo tak jest".
Mysle, ze taki schemat juz istnieje, a i tak kazdy robi co mu sie podoba, wiec najwyrazniej jest to za malo i trzeba zaczac wtlaczac niektorych w te ramy. I nie jest do tego potrzebny straznik, wystarczy zaczac reagowac na to, co sie dzieje dookola.
Nie bardzo sobie wyobrażam w jaki sposób ich chcesz wyeliminować.
"ramowy schemat" może istnieje, ale nie obejmuje takiego zupełnie podstawowego szkolenia, które jest najważniejsze dla przyszłej kariery. Poziom brązowej odznaki obejmuje już bardziej zaawansowane elementy jak pokonanie prostego parkuru (a co z jeźdźcami których skoki zupełnie nie interesują?) Nie obejmuje np takich elementów jak umiejętność jazdy w grupie. W założeniu jest on adresowany do myślących o karierze sportowej, brakuje tu zainteresowania jeźdźcami "niedzielnymi" którzy stanowią większość. Swoją drogą jakieś 10 a może i więcej lat temu taki program dla jeźdźców typowo rekreacyjnych chciał wprowadzić p. Antoni Chłapowski i niestety nie spotkał się on z akceptacją oficjeli z PZJ a szkoda.
I w jaki sposób mamy niby "wtłoczyć w ramy" tych "niektórych" ? Obowiązujące w Polsce prawo nie daje po temu żadnych możliwości .I całe szczęście, bo gdyby takie możliwości były w pierwszym rzędzie padliby ich ofiarą niepokorni a jednocześnie utalentowani instruktorzy, ci źli ale trzymający się ściśle instrukcji by pozostali.
Swoją drogą, jeżeli prześledzić historię polskiego sportu konnego to największe sukcesy święcił on kiedy nie było w tym względzie oficjalnych zaleceń .Instrukcja mjr Kona wprowadzona została oficjalnie dopiero pod koniec lat XX-tych, a więc po największych sukcesach naszych jeźdźców, a w latach 60-70-tych oficjalnego programu szkolenia nie było. Dość luźno traktowana tradycja lat przedwojennych, uzupełniona o pewne "nowinki" z zachodu, przywiezione przez zawodników dawała całkiem niezłe rezultaty. Zamiast podążać dalej tą drogą własną tradycję jeździecką odrzuciliśmy.

Awatar użytkownika
Marta Suchocka
Posty: 92
Rejestracja: śr kwie 15, 2009 1:49 pm
Lokalizacja: Poznań

Re: Kompetencje kadry instruktorskiej

Post autor: Marta Suchocka » wt sty 24, 2012 10:09 am

Jak widać, każdy ma inną wizję podstaw :)

Dla mnie ramowy program Tomka brzmi na prawdę abstrakcyjnie, bo w żadnej szkółce nie byłam uczona przestawiania zadu, żucia z ręki czy cofania.

Brązowa odznaka też nie wymaga żadnego z wyżej wymienionych elementów.

Z drugiej strony jak dla mnie nawet rekreant powinien potrafić pokonać małą przeszkodę, by bez walenia konika po zębach pokonać trudną do ominięcia kłodę w lesie.


Moja absolutna idolka jeśli chodzi o naukę podstawową, zawsze zaczyna naukę od lonży z pasem woltyżerskim, dziewczynki piszczą i machają rączkami - fajnie jest. Krzyczy tak, że jak raz przyjechała man zrobić lekcję, to się mnie potem w stajni pytali kto tak strasznie na mnie krzyczał. Ale lekcje są ciekawe, w pełnym skupieniu na uczniu i prowadzone z dużym zaangażowaniem.

Awatar użytkownika
Marta Suchocka
Posty: 92
Rejestracja: śr kwie 15, 2009 1:49 pm
Lokalizacja: Poznań

Re: Kompetencje kadry instruktorskiej

Post autor: Marta Suchocka » wt sty 24, 2012 10:11 am

A tam na marginesie znalazłam właśnie poniższą reklamę:

"Skrócony kurs instruktorów PZJ wiosna 2012

Zapraszamy wszystkich zainteresowanych do Klubu Sportowego „Bór” w Toporzysku, który organizuje

SKRÓCONY KURS NA STOPIEŃ INSTRUKTORA SZKOLENIA PODSTAWOWEGO PZJ

DLA INSTRUKTORÓW REKREACJI ZE SPECJALNOŚCIĄ JAZDA KONNA"

To jak to jest z tym instruktorem szkolenia podstawowego ?!?! jest czy go nie ma

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Re: Kompetencje kadry instruktorskiej

Post autor: Ailusia » wt sty 24, 2012 10:34 am

Julia z Orla pisze:Moi uczniowie jakoś się nie zniechęcili po tych 30 lekcjach ;)
Czyli masz pomysł na 30 ciekawych jazd na lonży - to już samo w sobie jest osiągnięciem :)
Nie wydaje mi się żeby to było za dużo, myślę że taki ktoś także później będzie chciał wracać na lonżę, albo będzie miał świadomość że na lonży może poprawić jakieś problemy które wyjdą w przyszłości, albo trafi do bylejakiej stajni gdzie dadzą mu młodego konia i będzie wiedział co robić żeby tego konia od razu nie "rzucić na głęboką wodę".
Co do pozwolenia - mi większość lekarzy zapewne by go nie dała, bo jeden nawet nie chciał mi dać prawa jazdy :P ale z tego doświadczenia wiem, że w takich sytuacjach najlepiej uderzać od razu do lekarzy specjalizujących się w medycynie sportowej. Oni mają bardziej liberalne podejście do aktywności fizycznej i zwykle ją akceptują, o ile nie jest to sport zawodowy (wyczynowy) i nie powoduje bólu u delikwenta.
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

Awatar użytkownika
Piotr Sabiniarz
Posty: 104
Rejestracja: pn lis 23, 2009 12:39 am

Re: Kompetencje kadry instruktorskiej

Post autor: Piotr Sabiniarz » wt sty 24, 2012 12:37 pm

tomekpawwaw pisze: Dość luźno traktowana tradycja lat przedwojennych, uzupełniona o pewne "nowinki" z zachodu, przywiezione przez zawodników dawała całkiem niezłe rezultaty. Zamiast podążać dalej tą drogą własną tradycję jeździecką odrzuciliśmy.

Kilka dni temu natrafiłem na film o polskiej husarii, ...przepraszam o Polskiej Husarii.
Historia pobudza wyobraźnię człowieka.

Czy oprzeć naukę jazdy konnej - w szkoleniu podstawowym - na Regulaminie Kawalerii?
Warto porównywać i dociekać co mówią inni, ale z pewnością regulamin może być kręgosłupem tej nauki, a sama nauka żmudną pracą -ciekawym doświadczeniem- przynoszącą wspaniale efekty.

Regulamin powstawał w czasach, kiedy jeździec - żołnierz miał opanować konkretne rzemiosło służące konkretnym celom. To rzemiosło stało się sztuką, podobnie jak w przypadku Samurajów. Trzeba było opanować sztukę - sposób walki, który często stanowił o" być albo nie być" w szerszym znaczeniu tego stwierdzenia.

Regulamin również powstał na podstawie wiedzy, tradycji i praktyki z różnych źródeł i ewoluował zanim uzyskał swoją ostateczną formę.
Ewoluował,… podobnie jak dosiad, który był różny dla różnych nacji, formacji, itp. Porównajmy chociażby dosiad rycerski czy lekki dosiad tatarski, wołoski czy dosiad Kozaków zaporoskich.
Czasem forma przekazu może wydawać się archaiczna, jednak treść pozostaje aktualna
Myślę, że warto porównywać różne źródła i czerpać z nich to co dobre dla konia i jeźdźca.
Świadomość różnorodności, np. dosiadu, może być bardzo pomocna w jego zrozumieniu i nauce.

Często z niechęcią odnosimy się do tego co dawne, sięgamy po nowinki współczesnego świata wierząc, że to jest lepsze. Tak, jednak często okazuje się że, nie odkrywamy niczego nowego.

" Kwestią dosiadu wiąże się także kwestia dzierżenia wodzy. Na większości pomników ręce jeźdźców ukazane są z przełożonym małym palcem przez wodze (tak jak dziś), co więcej ikonografia i źródła archeologiczne potwierdzają używanie nie tylko munsztuków lecz tzw. bardziej złożonych patentów np. pelhamów. Powyższe kwestie obalają całkowicie mit rycerza na ciężkim niesterownym koniu. Wszystkie źródła ikonograficzne tak z Polski, jak z zagranicy ukazują zwykle ogłowia koni rycerskich zaopatrzone w wodze munsztukową i wędzidłową, które dzierżone są niemal dokładnie jak obecnie, a więc: długa luźno opadająca wodza munsztukowa i napięta wodza wędzidłowa. Dla każdego bardziej zaawansowanego miłośnika hippiki nasuwa to bardzo konkretny wniosek – lekka ręka jeźdźca."
To cytat pochodzący z Hipologii.pl - autorstwa Marcina Iglikowskiego pt. Koń i jeździectwo średniowiecznej Europy VIII-XV w.

Nie zapominajmy, że koń służył nie tylko do walki, ale również do komunikacji, trzeba było dojechać na tę walkę, turnieje itp. nie czyniąc koniowi uszczerbku na zdrowiu, np. obtarte kłęby czy grzbiety końskie, zniszczone kopyta itp. Dobro koni było czymś świadomym, a jak jest dzisiaj - jest i nie jest.

Myślę, że problemy, o których mówimy, są w umiejętnościach przekazu tej wiedzy, zwłaszcza w praktyce.
Dlaczego? bo żyjemy na czas, w pośpiechu i szukamy dróg na skróty.
Jazda konna nie jest fast foodem połykanym w locie.
Porównajmy jak długo trwało szkolenie kiedyś, a jak długo teraz.

Uważam, że lepiej uczyć dobrze podstaw, jak improwizować wyższą szkołę jazdy. Doprawdy nie ma się czego wstydzić jeśli chodzi o podstawy - jeśli dobrze uczymy, a raczej czerwienić, chcąc wznosić się wyżej robiąc to na siłę.
Ostatnio zmieniony śr sty 25, 2012 8:00 pm przez Piotr Sabiniarz, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Jacek Moroz
Posty: 136
Rejestracja: pn kwie 21, 2008 8:35 am
Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Re: Kompetencje kadry instruktorskiej

Post autor: Jacek Moroz » wt sty 24, 2012 12:54 pm

Marta Suchocka pisze:Jak widać, każdy ma inną wizję podstaw :)

Dla mnie ramowy program Tomka brzmi na prawdę abstrakcyjnie, bo w żadnej szkółce nie byłam uczona przestawiania zadu, żucia z ręki czy cofania.

Brązowa odznaka też nie wymaga żadnego z wyżej wymienionych elementów.

Z drugiej strony jak dla mnie nawet rekreant powinien potrafić pokonać małą przeszkodę, by bez walenia konika po zębach pokonać trudną do ominięcia kłodę w lesie.

Bardzo trafnie nic ująć. Dodam tylko, że przesuwania zadu uczę w boksie łącząc to z komendą( :shock: wojsko jest wszechobecne :shock: ) „odbij”. Ucząc ustępowania od łydki, które to ma doprowadzić do przesunięcia zadu staram się osiągnąć coś, co opisała Karen Rohl w „Ujeżdżenie, naturalnie!” nazywając „ efektem piłki”. Odnośnie wizji mała sugestia: może inny dealer? :wink:

Jacob Spahis
Posty: 2309
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Kompetencje kadry instruktorskiej

Post autor: Jacob Spahis » wt sty 24, 2012 1:16 pm

Nie martw się Jacku obecnością wojska - nikt Cię do armii nie weźmie (na siłę oczywiście).

Chciałbym pogratulować Julii, że potrafi interesująco prowadzić zajęcia. To wielka sztuka :!:
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Re: Kompetencje kadry instruktorskiej

Post autor: Ailusia » wt sty 24, 2012 1:49 pm

Zwrotów na przodzie i zadzie uczono mnie w zamierzchłych czasach, kiedy jeździłam u "tradycyjnego trenera" ;) ale takiego z dobrymi tradycjami. Sama też tego uczyłam początkujące dzieciaki, które nie miały z tym kłopotu. Zasady Tomka też mi się podobają, poza tym ustawieniem ;) ponieważ myślę że powinno się uczyć tak, żeby docelowo jeździec tylko miał wodze, ale wcale ich nie potrzebował.
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

Awatar użytkownika
tomekpawwaw
Posty: 380
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 7:41 pm

Re: Kompetencje kadry instruktorskiej

Post autor: tomekpawwaw » wt sty 24, 2012 5:45 pm

Też tak myślę :wink: Na ujeżdżonym dobrze koniu potrzeba użycia wodzy jest minimalna (w jeździe "maneżowej", bo w skokach to już co innego) Natomiast nie należy mylić pojęcia "ustawienia na wodzach" z oparciem na nich. Podobnie "ustawienie w ręku" nie oznacza przyciągnięcia konia do tyłu i do góry, jak to się często widuje (Jak widać też mi się nie udało wyrazić się jasno i jednoznacznie :P )
Takie elementy jak przesywanie zadu i łopatek (docelowo zwroty) nie są trudne. Wykonuje się je z nieruchomości więc uczniowie nie mają z reguły kłopotu z właściwym ułożeniem i stopniowaniem działań pomocy. Co do tzw żucia z ręki to uważam umiejętność płynnego utrzymania kontaktu przy wyciągniętej szyi i nieblokowania jej ruchu za niezbędny warunek nauki skoków.
A teraz z trochę innej beczki: W USA rozgrywa się specjalne konkursy dla początkujących amatorów. Najprostrze z nich (Amateur walk/trot Equitation) obejmują tylko łatwe ruchy w stępie i kłusie, trochę wyższy poziom to Hunt Seat Equitation(HSE) on the flat czyli prosty sczemat ujeżdżeniowy wykonywany w lekkim dosiadzie + jazda w grupie.
Jeżeli chodzi o skoki to najprostszą konkurencją jest Hunter Hack- polega to na pokonaniu 2 przeszkód niedużej wysokości na trasie ósemki z oceną stylu jeźdźca i skoku konia. Wyższy poziom to HSE over fences czyli skoki na styl na 5-ciu przeszkodach bez szeregu oraz Working Hunter czyli coś jak u nas skoki na styl.

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Kompetencje kadry instruktorskiej

Post autor: Julia z Orla » wt sty 24, 2012 8:43 pm

A teraz z trochę innej beczki: W USA rozgrywa się specjalne konkursy dla początkujących amatorów.
Bardzo fajna sprawa!
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Kompetencje kadry instruktorskiej

Post autor: Magda Pawlowicz » wt sty 24, 2012 9:00 pm

Usiłowaliśmy propagować takie coś przy okazji zawodów west. Tzn były zorganizowane kilka razy tzw "konkurencje angielskie" przy okazji zawodów west. Nie było praktycznie żadnego zainteresowania wśród jeźdźców klasycznych (jechaliśmy my i ludzie z jeszcze jednej zaprzyjaźnionej stajni) mimo, że nawet jakas kasa raz była do wygrania :lol: A pisałam na klasycznych forach, zapraszałam i nic.
Tzn na Pleasure Rush było wiecej koni obcych, za to nas nie było :lol:

Ale myślę, że to jest bardzo potrzebne-ogólnie sport amatorski, towarzyski.
Ostatnio coraz częściej na zawodach regionalnych spotyka się konkursy towarzyskie i bardzo dobrze!

I jeszcze jedno o tych konkursach w USA-one sa (te najłatwiejsze) na znanej z góry trasie. I jeśli są jakieś kombinacje (w tych trudniejszych) to one są zawsze na tej samej odległości w liniach i szeregach (za wyjątkiem najtrudniejszej klasy) i ocena jest podobna jak w konkursach na styl, równiez dosiad podlega ocenie.

Awatar użytkownika
tomekpawwaw
Posty: 380
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 7:41 pm

Re: Kompetencje kadry instruktorskiej

Post autor: tomekpawwaw » wt sty 24, 2012 9:13 pm

Z tym kompletnym munsztukiem w średniowiecznym rzędzie rycerskim to trochę przeholowałeś :P
http://en.wikipedia.org/wiki/Cangrande_I_della_Scala
Kiełznanie widuje się różne i raczej rzadko jest to kompletny munsztuk. Jeżeli jest munsztuk to najczęściej goły, ale często jest wędzidło jak na pomniku powyżej.
Tu 2 pary wodzy i kiełzno które nie jest munsztukiem:
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Milan ... 7_-_08.jpg
Ostatni link nie chce sam działać, trzeba zaznaczyć całość i wklikać w szukajkę

Awatar użytkownika
Gobitowyświat
Posty: 10
Rejestracja: czw lis 17, 2011 7:00 pm

Re: Kompetencje kadry instruktorskiej

Post autor: Gobitowyświat » wt sty 24, 2012 10:05 pm

[quote="Pokusa27"]


Z pewnoscia, jak w kazdej dyscyplinie, ale tu niebezpieczenstwem sa pseudo trenerzy/instruktorzy, ktorzy na przyklad udzielaja lekcji skokowych, a sami nie skacza, bo nie potrafia! Znam takich, ktorzy wrocili na lonze i stwierdzili, ze faktycznie niewiele potrafia, a mimo to ucza innych. I zadaje sobie wtedy pytanie skad u takich ludzi ten brak pokory i przekonanie, ze maja misje do spelnienia... takich trzeba wyeliminowac, ale samo sie to niestety nie zrobi, jakos trzeba ich zwalczac, a nie po prostu godzic sie z tym, "bo tak jest".

Zgadzam się całkowicie z Pokusą! :-) Wręcz mogę powiedzieć,że osobiście spotkał mnie ten "zaszczyt" trenować z takim "pseudo-samozwańczym trenerem",który nie dość że nie ma uprawnień to jeszcze sam siebie nazywa Trenerem i uczy innych czegoś czego sam nie potrafi! Robiąc krzywdę tym biednym ludziom i najgorsze,że również koniom :-(
Na szczęście dosyć szybko się opamiętałam,że coś jest nie tak kiedy to po kilku moich nieudolnych skokach na 4-letnim wówczas koniu stwierdził,ża mam kupić sobie białe bryczesy na zawody! Wtedy to już się lekko wystraszyłam,że facet nie jest do końca normalny.Nie będę opisywać czego mnie uczył bo i tak nikt by nie uwierzył..ale to naprawdę smutne,że tacy ludzie nauczają jeździectwa..

Dodam,że zwroty na zadzie,na przodzie,cofanie i inne tam cuda były na porządku dziennym z tym,że ja jako komletny amator nie ogarniałam tego ni w ząb,nie wspomnę o moim biednym koniu,który surowy praktycznie musiał wykonywać te wszystkie figury..do tego kilkanaście kółek po ujeżdżalni z głową do środka,z głową na zewnątrz,i to całe "zbieranie konia"! To było mistrzostwo świata,koń nie miał prawa się rozglądać,o nie! Musiał być skupiony! (4 letnia klaczka-surowa!) i ciągłe krzyki-zbierz konia! koń rozwleczony idzie! nie pilnujesz! poproś o głowę! Raz lewa raz prawa wodza! -TAK! To się działo naprawdę!
I dzieje się do dziś..

Na szczęście od dawna mam normalnego trenera,ale trauma pozostała..oraz setki nawyków,których pozbyć się nie mogę do dziś..

Łukasz
Posty: 4
Rejestracja: sob sty 21, 2012 6:33 pm
Lokalizacja: Wymysłowo Wlkp.

Re: Kompetencje kadry instruktorskiej

Post autor: Łukasz » wt sty 24, 2012 10:42 pm

Witam.Myśle ,że dzięki takim forum jak to,gdzie wypowiadają się prawdziwi miłośnicy koni oraz ludzie dbąjacy o poprawę bytu Naszych pól tonowych pupili ,pseudo instruktorzy zostana wyeliminowani drogą naturalną ,bo świadomość ludzi jest coraz większa za sprawą mediów i internetu i myślę,że dążenie do doskonałości sprawi,że tak młodzi jak i bardziej doświadczeni jeżdzcy beda stawiać na wykwalifikowaną kadre trenerską .Chc duża blokadą może być tu kwestia finansowa bo co zrozumiałe najlepsi przeważnie kosztuja więcej niż taki fircyk za płota.Można jednak mieć nadzieję na poprawę i dobre wybory. :)

Awatar użytkownika
Drakan
Posty: 34
Rejestracja: pn paź 19, 2009 12:34 am
Lokalizacja: Raczki

Re: Kompetencje kadry instruktorskiej

Post autor: Drakan » śr sty 25, 2012 1:09 am

Jacku masz rację z mówieniem "nie" głośno i wyraźnie. Za Pokusą27 powtórzę, jak najbardziej należy "coś" robić - jednym słowem działać, by osoby, których w jeździectwie po prostu nie powinno być z niego odchodziły. Nauczmy się mówić NIE. Nauczmy się wytykać i poprawiać błędy, zamiast głaskać po główkach tych co wypisują i robią głupie rzeczy!

Bardzo podobają mi się zasady Julii i podobnie jak Pokusie27, pomysł "instruktorów Hipologii" :D Szkolenia na instr.rekreacji też były chyba "nadzorowane" przez PZJ (o ile mnie pamięć nie myli na egzaminach bodajże był wymóg obecności kogoś z uprawnieniami do egzaminowania PZJ) A nie przełożyło się to specjalnie na jakość kadr. Nie pokładam zbyt wielkiej nadziei w stopniu Instruktora szkolenia poddstawowego - ot taki instr.rekrecji tylko na certyfikacie z PZJ a nie np.PTTKu. A skoro PZJ może mieć swoje certyfikaty dla ośrodków jeździeckich, dlaczego nie pomyśleć o certyfikatach "Pro Hippico Bono" dla ośrodków, w których koń jest towarzyszem a nie sprzętem. Mogłaby to być bardzo ciekawa i duża akcja edukacyjna.

Julio popieram jak najbardziej tak stanowcze stawianie sprawy :)

Asio - masz rację, nie jestem przeciwna palcatom. Oczywiście używany z głową. I również nie rozumiem tego krzesełka. W mojej pierwszej pracy instruktora zdarzało mi się przysiadać na przeszkodzie. Wtedy masztalerz powiedział mi tak - jak instruktor ma czas siedzieć, to znaczy, że nie jest nikomu na placu potrzebny. I tego się trzymam do dziś. Nie wyobrażam sobie nauki tak trudnego elementu, bez pomocy z ziemi. Tym bardziej, gdy szkolony jest koń. Tu na dodatek ma miejsce sytuacja, gdzie "uczył Paweł Marcina ...". Też mam własne podjezdki i konie do "przeszkolenia", ale na nich jeżdżą osoby pełnoletnie i o pewnym stopniu umiejętności - proste zasady bezpieczeństwa. Na pewno nie dostanie u mnie "nie zrobionego" konia ktoś, kto jest tylko przejazdem. Muszę mieć zaufanie do swego „berajtra” :)

Magdo, dosiad Sary jest dziwny. Nie jest to lekki dosiad skokowy (angielski). Wygląda jak dosiad myśliwski (hunt seat) choć lekko przekombinowany . Może i nie jest zły, ale nie rozumiem uzasadniania tak karkołomnej pozycji koniecznością odstawienia łydek. Na drugim z moich zdjęć dziewczyna siedzi z odstawionymi łydkami. Pieszczotliwie mówimy na tego niepozornego konika - Torpeda. Swoją drogą to podjezdek (5 letnia klacz arabska - konie zajeżdżamy dość późno). Jak widać, nie wymaga to od amazonki zawijania kostek na końskie uszy. Czyli da się inaczej, rzekłabym klasycznie. Po wpisie Tomkapawwaw zaczynam rozumieć waszą filozofię dosiadu (fascynacja HSE). Ja zaczynam od pełnego dosiadu z kompletem "pomocy", by potem przejść do dosiadu lekkiego. Wy odwrotnie. Nie musimy się zgadzać, choć dla mnie oczywistym jest, że uczeń z umiejętnością pełnego dosiadu po zgubieniu strzemienia pojedzie dalej, a ten co stoi opierając się tylko na strzemionach ... no wiadomo. Mogę Was rozumieć, ale nie musze się z wami zgadzać. Poza tym irytują mnie też inne rzeczy. Np. dostałam po głowie za obuwie sportowe i brak "obcasika" a tu taki kwiatek - uczeń na słabo ujeżdżonym koniu
"To są konie, które przyszły do nas dość słabo ujeżdzone"
?! Dziewczynka jeździła na trudnym koniu "około miesiąca chyba" i "uzyskała" postępy nad jakimi przecietnie ujeżdżacz "pochyla" się trochę dłużej. Zadziwiajace. Naprawdę. Szkoda, że przez ten czas nie poprawiła sobie dosiadu lub chociaż nie popracowała nad podciaganiem kolan do góry (bo przydałoby się jej trochę rozluźnienia zamiast "zap..." na nieułożonym koniu). I nie wiem czy było to Twoim zamysłem, ale zrozumiałam to tak - dziewczyna jeździła u Was miesiąc i zamiast być w tym czasie uczona, ona uczyła konia za którego uczenie Wam nie zapłacili ?
"Dla uniknięcia niejasności dodam, że te konie NIE MIAŁY opłaconego treningu wierzchowego-dlatego jeżdżą na nich nasi uczniowie."
Skracanie. Na ogół, kiedy konia nie daje się skrócić, to się nie „zap...” tylko cofa się do spokojniej pracy w stępie. Budowa konia nie ma tu nic do rzeczy. A dla zaspokojenia ciekawości - tak jeździłam na fryzie, choć nie w Polsce. Na koniach innych ras też (to tak na przyszłośc, jakby było potrzebne).

Ta część w której Syriusz zmienia się w demona … Koń jest tam mocno hamowany, łącznie z wyginaniem mu łba na zewnątrz, zapewne by nie "dogonił" konia z przodu. Trudno więc powiedzieć, że koń sam z siebie „wypada do kłusa” - jak się konia hamuje to czasem tak się zdarza, że koń zwalnia. I bat
„jeśli bat jest dany w momencie nieposłuszeństwa konia„
Niby racja, tyle, że akurat w tym momencie chłopak palcata wcale nie użył.
„Zauważ też, że dla ułatwienia koniowi ćwiczenia galop z Syriuszem prowadzony jest za drugim koniem. „
Niestety nie pomogło, skoro potem zwierzak był hamowany i ta to hamowanie obrywał … Nie potrafię też zrozumieć, dlaczego ten sam koń na początku filmu wygląda dość spokojnie a w potem okazuje się, że jest „samczy”. A może "barankowanie" jest reakcja na palcat ? Czy braliście to wogóle pod uwagę ? Odnośnie palcata, rzuca się w oczy, że bat idzie za szybko w ruch. Praktycznie razem z łydka a nawet lekko przed (raczej trudno tu mówić o stopniowaniu). I z jednej strony piszesz, że konie są bardzo "do przodu" aż trzeba odstawiać łydki a z drugiej strony żaden wyższy chód nie jest zaczynany bez użycia palcata. Jakaś nieścisłość się tu wkradła. Wiem, wiem - szkoliliście konie ...

I trudny element -
„Czyli podstawy usuwania zadu pod łydką. ”
Nie mam siły … zadu pod łydką, a może nad ? Czy tak usunięty zad kiedyś wraca ? Używanie "zrozumiałego języka" nie oznacza tworzenia potworków, które mają brzmieć po swojsku i fachowo jednocześnie . Już lepiej trzymać się klasycznej terminologii, ale za to opatrzeć ją wyczerpującym, łatwo przyswajalnym komentarzem. Ja tak robię i bardzo rzadko bywam niezrozumiana. Inną sprawą jest, że koń (kiedy padło „baaaaaaaaaaaaaaardzo dobrze”) zrobił jakiś bliżej nieokreślony manewr. Mnie uczono, że koń powinien wyprowadzić ruch tą nogą na którą działa się łydką. Pod koniec filmu jeździec dał sygnał lewą, koń wyszedł z prawej i zatańczył „czaczę”. Chłopiec nie miał bladego pojęcia co i jak – obaj dostali pochwałę … kto by się tam martwił o takie drobiazgi jak prawidłowa komunikacja z koniem z udziałem pomocy jeździeckich.

Magdo to nie wymyślanie, to rozpacz ... na koniec, Tomekpawwaw pisze, wymóg skakania na odznace brąz. jest
"adresowany do myślących o karierze sportowej"
a potem dodaje że trudniejsze elementy wprowadzacie jako wstęp do nauki skoków. To w końcu jak to jest ? Rekreacja czy sport ? Upieracie się prowadzicie czystą rekreację ale na filmach, choć amatorsko, to jednak bardziej sport widać niż spacerowanie konno po lesie! Ja nie ogarniam. Poza tym jazda na słabo ujeżdżonym koniu podpada już pod tę kaskaderkę czy jeszcze mieści się w Waszej skali jazdy rekreacyjnej ?
Więc trzeba i poddanych fantazyję wiedzieć, pierwej konia zrozumieć niźli na nim siedzieć.
Hr. Marian Czapski "Historia powszechna konia" (1874)

ODPOWIEDZ