Strona 1 z 3

Folbluty, jakie naprawdę są?

: pt gru 16, 2011 12:33 pm
autor: Piotr Sabiniarz
Zakładam nowy wątek dotyczący folblutów, rasy niebywale szlachetnej pod względem swoich cech.

tomekpawwaw napisał(a):
Panuje powszechna opinia, że są to konie nadpobudliwe i trudne do jazdy, hodowcy widzą je raczej niechętnie, ale bardzo wiele osób pytanych o najlepsze i najprzyjemniejsze do jazdy konie jakie znały wymienia właśnie folbluty.

Tak, zdecydowanie tak.

Taka opinia panuje wsród polskich hodowców i koniarzy, częściej sprowadzane są do Polski ogiery ras holenderskich czy niemieckich. Wystarczy spojrzeć na wykaz ogierów do stanówki na dany rok ( folblutów jak na lekarstwo).
W Anglii te konie są chlubą hodowców i nie ma się co dziwić.

Folbluty jakie naprawdę są? Wasze doświadczenia z tymi końmi.

Re: Folbluty, jakie naprawdę są?

: pt gru 16, 2011 2:14 pm
autor: Joanna Waś
To ja pozwolę sobie się powtórzyć
Joanna Waś pisze:
Koń, którego już nie ma ze mną, ale zawsze pozostanie dla mnie najlepszym koniem na świecie, był anglikiem. Wcześniej biegał na torach ( głównie gonitwy płotowe), a później trafił do rekreacji. Na początku miał wiele problemów ( chciał się ciągle ścigać, potrafił ponieść). Kiedy dostał odpowiednią dawkę miłości, zrozumienia i zadbaliśmy o niego stał się najlepszym przyjacielem, najwierniejszym towarzyszem. Był najdzielniejszy, za człowiekiem wszedł by w ogień, niczego się nie bał i był spokojny jak baranek.
Minęło sporo lat, ale wciąż kręci mi się łezka gdy o nim wspominam. Dzięki niemu nauczyłam się cierpliwości i spokoju ( bo wszelkie inne zachowania kończyły się przy nim źle).
Był wspaniałym nauczycielem i mentorem.
na początku był przestraszony, ale dzięki opiece pokazał jak zwierzę potrafi zrehabilitować się psychicznie i jeszcze to człowiekowi odpłacić dobrem. Miał wieeeeelkie serce.

Re: Folbluty, jakie naprawdę są?

: pt gru 16, 2011 2:24 pm
autor: Ailusia
Kilka lat temu miałam się zaopiekować folblutką, która niestety nie dożyła naszego spotkania. Przyczyna śmierci miała coś wspólnego z wrzodami żołądka, ale przyczyną jej wycofania z treningu była kontuzja. Więc wraca poniekąd wątek wyścigów - szkoda, że wiele koni staje się po nich bezwartościowymi, oddawane są prawie lub całkiem za darmo, a czasem nawet tego nie dożywają, jak w przypadku tej klaczy.

Re: Folbluty, jakie naprawdę są?

: pt gru 16, 2011 7:28 pm
autor: Magda Pawlowicz
Ale za to jak masz folbluta, który biegał (zwłaszcza jeśli skakał) i nie miał kontuzji to masz prawie że 100% gwarancję zdrowia tego konia!
Ktoś (jak to zwykle ja, nie pamiętam kogo cytuję , chyba z jakiegoś artykułu w jakiejś zamierzchłej gazecie) napisał: dolew folbluta w hodowli półkrwi daje 3 cechy:
po pierwsze zdrowie
po drugie zdrowie
po trzecie doskonałe zdrowie!

Re: Folbluty, jakie naprawdę są?

: pt gru 16, 2011 7:29 pm
autor: Mazazel
Folbluty to piękne ofiary ludzkiej chciwości, ambicji i zadzy pieniadza.

Konie wdzięcznych kształtów, szybkie i waleczne, ale chorowite raz ze z natury (selekcja tylko na szybkosc) a dwa z powodu pobytu na torze. Chorowitosc ta ma wiele odcieni: wrazliwa skora (na otarcia, odparzenia, choroby pasozytnicze); wrazliwy uklad pokarmowy (zle wykorzystuja pasze a niemal u 100% z nich pamiatka po wyscigach sa wrzody zoladka!); kiepska plodnosc (poronienia, niedomykanie pochwy- uwarunkowane genetycznie, liczniejsze niz u innych ras ciaze blizniacze); kiepskie kopyta (male, plaskie plus zla jakosc rogu); problemy z ukladem ruchu (zwiazane z przeciazeniem za wczesnym i za intensywnym treningiem).

Przerazajace jest dla mnie, ze Anglicy, ktorzy beda sie natrzasac nad 'biednym konikiem' bo chodzi bez derki, albo zakaza uzytkowac pod siodlem klacz 3 mce przed i po porodzie, och ci sami wielcy dbajacy tak sie pasjonuja wyscigami! A konie po wyscigach? Liczne organizacje charytatywne skupuja je, by dac im druga szanse, wytrenowac ponownie jako konia np do rekreacji. W tym czasie pierwszy wlasciciel zapewne cieszy sie z kolejnych sukcesow kolejnych zrebakow pod siodlem...

Gdy kupowalam mojego konia, przewoznik zaraz po uslyszeniu imienia stwierdzil, ze raz go wiozl z wyscigow i wiecej nie zamierza. Na to mowie, ze przeciez skoro tam go zaladowano do przyczepy, to i drugi raz wejdzie. Odpowiedz- 'takich sposobow jak na Słuzewcu ja stosowac nie zamierzam...'. 7 lat wyscigow zostawilo koniowi blizny ciele i skazy w psychice; problemy w galopie, strach przed lekarzem, problemy z zaladunkiem. Tym bardziej sie ciesze, ze poszlam za glosem serca i go kupilam- jedna z lepszych decyzji w zyciu:)

Re: Folbluty, jakie naprawdę są?

: pt gru 16, 2011 7:34 pm
autor: maku
Mój akurat ma taki dolew i:
Renta w wieku lat 11 – pomimo braku kontuzji.
Kiepskie kopyta – to chyba akurat cecha właściwa dla pełnej krwi.
Nie mniej jednak jeśli chodzi o charakter to pod warunkiem, że nie jest to zepsuty koń folbluty są naprawdę bardzo fajne.

Re: Folbluty, jakie naprawdę są?

: pt gru 16, 2011 7:57 pm
autor: Magda Pawlowicz
Byłam pół roku na praktyce w Golejewku (dawno, dawno temu :oops: ) i nie dostrzegłam żadnych cech słabego zdrowia. Wszystkie konie trzymane na dworze w każdą pogodę, również zimą w stajni zimno a kobyły i źrebaki rodzące się w styczniu zdrowe.
Problemy z kopytami owszem były ponieważ kowal tak okropnie wycinał podeszwę, że bezpośrednio po struganiu wszystkie konie (przynajmniej hodowlane) chodziły jakby je ziemia paliła! Na szczęscie korekta kopyt odbywała się na tyle rzadko :mrgreen: że kopyta koni były w stanie dojść do siebie i dawały sobie świetnie radę same.
Płodność-wysoka (nie pamiętam danych procentowych ale był oddział półkrwi i wyniki były zbliżone)
Ciąże bliźniacze wykluczane (faktycznie zdarzają się, tu się zgodzę)
w ogóle dzięki doskonałej opiece weterynaryjnej rozród obywał się bardzo "gładko"

Charakter: część koni była wspaniałych, bardzo łagodnych i miłych, do rany przyłóż.
Ale było też trochę koni "specjalnej troski" :lol:

Były nawet 2 kobyły takie po 3/4 folbluta chodzące w roboczym zaprzęgu.
Tzn chodziły dopóki nie zrobiło się bardzo ciężko :lol:

Konie po torach były uzytkowane sportowo (skoki, WKKW, wtedy jeszcze p Lipczyński tam pracował, prowadził sekcję) i rekreacyjnie
Siedziałam też wtedy na kilku koniach po torach i były całkiem spokojne (nie licząc tego, że nie stały do wsiadania i ciężko było dociągnąć popręg) do jazdy. Mam na myśli konie bezpośrednio po torach! Były natomiast dość słabo ujeżdżone (te które biegały w Polsce) drewniane w pysku, nie w pomocach. Ale dało się wyregulować tempo i kierunek, w terenie pewne, całkowicie niepłochliwe.
Pamiętam też konie sportowe, z których jedna kobyła xx trafiła do nas do stajni, kupiona przez znajomego.
Była świetna! Tyle, że jak się zagalopowało w terenie, to już potem trzeba było galopem! W każdym dowolnym tempie włącznie ze staniem w galopie :lol:

Ale skakała wszystko i zawsze jej pasowało! A jak nie pasowało to się robiło pięć foule na dwóch metrach i już pasowało :lol:

A i świetnie wykorzystywała paszę. Jak nie pracowała (po kontuzji spowodowanej tym, że nie raczyła chodzić w takiej "boksowej" karuzeli i opuszczała ją dołem!) to na samym sianie wyglądała jak beczka! A na padok chodziła!

Natomiast w stadninie bywały kolki, więc te wrzody po torach wydają mi się prawdopodobne. I sporo koni łykało.

Re: Folbluty, jakie naprawdę są?

: sob gru 17, 2011 1:16 am
autor: Joanna Waś
Anglik, o którym wspominałam miał kilka problemów zdrowotnych.
- Bardzo wrażliwe zęby ( reagował nawet na stuknięcie go paznokciem w zęba)
- bardzo słabe kopyta ( baaardzo wrażliwe na twarde podłoże - nie wiem czy genetyka czy np. złe struganie)
-obolały kręgosłup ( myślę, że efekt wczesnego jeżdżenia a więc wina torów - uginał się gdy wsiadał ktoś cięższy, ale również od szczotki podczas czyszczenia)

Ale: To było sporo lat temu, a klub był biedny i mało otwarty na wiedzę. Myślę, że większość spraw można by było tym wyjaśnić.
- zęby (był u nas do około 16 lat,a jego zębów nigdy nie widział weterynarz - kto wie co się tam działo)
- kopyta - robione przez naszego instruktora ( po każdym struganiu część koni kulała)
- kręgosłup - wczesny trening + bieganie z głową w chmurach

Mazazel wspominałaś np. o - wrażliwej skórze ( otarcia itd. ) - u nas ciężko było o ich brak bo siodła były jakie się załatwiło, a pod siodłem zwykły koc.
Wrażliwego układu pokarmowego nie miał na pewno.

Maku - piszesz o słabych kopytach jako domniemanej cesze anglików. Tu chętnie usłyszę więcej opinii. Mój kowal kiedyś powiedział widząc moją Karą -"o ! To jest trakenka, albo anglik. Widzę po mocnych kopytkach"

Magda : piszesz o terenach - mój również był CAŁKOWICIE niepłochliwy. Na wybiegu gdy stado ruszyło spłoszone on najpierw się oglądał co je wystraszyło i dalej jadł trawkę.

Re: Folbluty, jakie naprawdę są?

: sob gru 17, 2011 1:43 am
autor: tomekpawwaw
Też nie zauważyłem aby folbluty miały słabe kopyta. Nawet tak na chłopski rozum- czy koń o słabych kopytach byłby w stanie biec blisko 3 km z prędkością 50-60 km/h? . I jeszcze wykorzystanie paszy- koń pełnej krwi wykonuje bardzo ciężką pracę, a ilość paszy jaką może spożyć jest ograniczona, tym bardziej, że każdy dodatkowy kg wagi to utrudnienie . Resztę dopowiedzcie sobie sami.

Re: Folbluty, jakie naprawdę są?

: sob gru 17, 2011 2:29 am
autor: Jacob Spahis
Ja też mam przypuszczenie, że słabości folbluta to wina raczej bardzo wczesnego treningu i kucia. To samo dotyczy wrzodów. Wszystkie folbluty które ja znałem były bardzo twarde i miały świetne kopyta. Są to konie bardzo wrażliwe, inteligentne i ambitne - są dla ludzi spokojnych i wrażliwych. Tymczasem "końskie dzieci" są poddane ogromnym obciążeniom fizycznym i psychicznym. Nie dziw, że gdzieś to się ujawnia.

Re: Folbluty, jakie naprawdę są?

: sob gru 17, 2011 4:14 am
autor: maku
Co do kopyt. Nie mam wielkiego doświadczenia.
Nie mniej jednak jest to prawidłowość którą zasłyszałem od wielu ludzi zajmujących się końmi, w tym podkuwaczy.
Co do charakteru jestem jak najbardziej za. W końcu słynny James Fillis pracował głównie z tymi końmi.
Sam bardo cenię sobie ich wrażliwość prowadzącą wręcz do umiejętności "czytania w myślach jeźdźca".
Choć może nie chciałbym już dostać konia po torach.
Mam już jednego zwierzaka po innych wyczynach "sportowych" i ciągle pamiętam ile pracy mnie kosztowało naprawianie błędów "sportowców".

Re: Folbluty, jakie naprawdę są?

: sob gru 17, 2011 10:17 am
autor: Marta Dziurkowska
ja również odniosę się do kopyt- nie uważam, żeby moja konina miała słabe kopyta. jak ją kupiłam- kopyta były w stanie masakrycznym, nie wiem czy w ogóle była strugana wcześniej. ale teraz, po roku i kilku problemach, kopyta zdrowe- 24 h/dobę na padoku, żywiona tylko sianem (do woli), nie ma już flar, obrączek itd., może nie chodzi super od piętki, ale nie stawia też od palca. co prawda ona teraz ma wakacje, więc to nieco inna sytuacja niż większości koni. wiadomo, każdy koń nieco inaczej znosi złą pielęgnację- można powiedzieć, że te, które znoszą to gorzej mają gorsze kopyta, ale uważam, że "słabe" kopyta to w większości wina nieodpowiedniej pielęgnacji.
co do wrzodów- nie jestem ekspertem (delikatnie mówiąc ;) ), właściwie jestem początkującym świadomym jeźdźcem, ale wrzody to chyba wynik złego żywienia- jakimiś mieszankami 2 razy dziennie, zamiast sianem "do woli", najlepiej z wykorzystaniem spowalniaczy jedzenia. po prostu koński przewód pokarmowy jest tak zbudowany, że najlepiej działa, gdy nie jest pusty (o czym pewnie wszyscy wiedzą). a to, że "dużo" koni pełnej krwi ma wrzody...to jest raczej spowodowane tym, że większość tych koni jest użytkowana sportowo. i to raczej ze "sportowego" sposobu żywienia wynika, a nie z tego, że to jest konkretna rasa.
z mojego krótkiego, kilkumiesięcznego "doświadczenia" na jednym folblucie (i 3 tygodniowym :( na drugim) wynika, że są to konie mądre, szybkouczące się, przy których trzeba "się pilnować", bo tak samo jak szybko można je czegoś dobrego nauczyć, tak samo szybko można coś łatwo zepsuć. no i moja konina ma "charakterek", tzn. jak jej się coś nie podoba, to potrafi pokazać ;) boi się nowości, ale za to szybko można ją do tych nowości przyzwyczaić.
nie jestem pewna, ale chyba Temple Grandin w jednej ze swoich książek napisała coś o tym, że zwierzęta bardziej płochliwe, są też bardziej ciekawskie i to one chętniej i szybciej się uczą.

Re: Folbluty, jakie naprawdę są?

: sob gru 17, 2011 9:23 pm
autor: Ola Wewiórska
Miałam pod opieką tylko pare folblutów, przez stosunkowo krótki czas, więc moge powiedzieć jedynie tyle że:
Wszystkie były bardzo kontaktowe, wrażliwe na wszelkie bodźce - fizyczne i psychiczne, ciekawskie,
wiecznie miały żebra na wierzchu, mimo że często dostawały więcej jedzenia niz pozostałe konie, zdarzało się że latem, na bujnym pastwisku miały wielkie brzuchy ale widoczne żebra
Kopyta miały raczej kiepskie, wrażliwe na podłoże, z tendencją do zacieśniania, często kłopoty ze strzałkami
Wymagały duzo cierpliwości i spokoju, przy regularnej ale niezbyt intensywnej pracy szybko zaczynały współpracować. Łatwo jednak było przedobrzyć z ilościa wymagań i ich nadmiernie wysokim poziomem- wtedy zaczynała się czesto panika i próby ucieczki od tego co je "ograniczało".
Były bardzo dzielne i wytrzymałe, jesli ufały swojemu jeźdzcowi potrafiły zrobić dla niego baaardzo duzo

Re: Folbluty, jakie naprawdę są?

: ndz gru 18, 2011 2:06 am
autor: Anna Tomaszewska
Moje folbluty z którymi miałam kontakt, to były przeważnie ogiery. Wszystkie nadawały się do normalnej jazdy. Były dyrektor SO Starogard G. pan Z.Markowicz, codziennie rano jeździł sam na poranny spacer ,dosiadając zawsze ogiera pełnej krwi. jeden jedyny ogier, który w stadzie świrował, po odejściu na punkt do SK Kadyny, chodził tam grzeczniuchno po ujeżdżalni ,razem z klaczami, a objeżdżały go dzieci ( w stadzie jeździł go jeździec z bardzo twardą ręką).
Sama na punkcie miałam trzy ogiery xx, w obsłudze bez zarzutu, a jazda na nich ,to czysta przyjemność. Ogiery te bez problemów chodziły z klaczami w tereny,niekoniecznie na czole stawki.Stały obok klaczy,też bez problemów.
Mam obecnie jedna klacz xx, bardzo grzeczna, moja córka uczy się na niej podstaw jeździectwa
To ja się również powtórzę, z poprzedniego wątku
http://www.youtube.com/watch?v=4sE_yjNI6zA
To są pierwsze zawody mojego dziecka, właśnie na klaczy xx.

Co do kopyt, to są ok,ale pod warunkiem ,że koń xx, ma w boxie sucho.
Mitem jest również słabe wykorzystanie paszy. To tak jak z ludźmi, biegaczami .Długodystansowcy są chudzi, a sprinterzy napakowani, i dobrze wykorzystujący jedzenie.
Są to konie z reguły bardzo odważne, doskonale do jazdy w teren,te co skaczą, robią to niezwykle dokładnie, bardzo jezdne, dobrze galopujące, wrażliwe, i bardzo nastawione na współprace z człowiekiem. Ponadprzeciętnie inteligentne. Nie umieją tylko mówić.

Re: Folbluty, jakie naprawdę są?

: ndz gru 18, 2011 7:59 pm
autor: tomekpawwaw
Rzeczywiście konie pełnej krwi mają prawie zawsze mniej lub bardziej widoczne żebra, ale wynika to z 2 rzeczy:
Po pierwsze konie te mają cienką skórę (mają również stosunkowo cienką ścianę kopyta i podeszwę, co nie znaczy że słabą. Tu może być "problem z kopytami" Łatwo jest takiego konia przestrugać jeżeli zdejmuje się za dużo rogu z podeszwy.
Po drugie koń pełnej krwi ma dość ubogą tkankę tłuszczową i taki typ przemiany materii, który umożliwia mu szybkie i bardzo wydajne przetwarzanie energii z paszy na pracę. "Rezerwę energetyczną" stanowi u tych koni glikogen gromadzony w mięśniach. Energia ta jest szybciej dostępna niż z tłuszczu, co ma ogromne znaczenie przy wysiłku intensywnym i krótkotrwałym.