Mały koń, "zły" koń...

Zapraszamy do dyskusji
DuchowaPrzygoda

Mały koń, "zły" koń...

Post autor: DuchowaPrzygoda » czw sty 17, 2008 4:32 pm

tak się składa, ze moje konie są nie za duże wzrostem.

Wcześniejszy hucułek miał już w ogóle tego wzrostu odrobinkę- 138 .

Dawniej uwielbiałam jeździć na dużych koniach, ale teraz to się zmieniło.
Nie raz słyszę jednak komentarze pod adresem wzrostu moich koni /153, 154cm/, że ooo to źrebaki? Kucyki? A ktoś tam -i pada nazwisko - ma takie wysokie reprezentacyjne konie.! O tamte to dopiero wyglądają!

O hucule słyszałam,że to w ogóle nie koń..tylko "koniowaty" i to z ust tych, którzy końmi się zajmują.

ja jestem niska 158 i łatwiej mi z takim maluchem.

Jak sądzicie skąd bierze się taka opinia, że mniejszy koń to...gorszy koń?

Znajomy opowiadał, że ma często takich kupców, którzy przychodzą do stajni i wybierają dla siebie konia ...najwyższego!

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » czw sty 17, 2008 5:06 pm

Mój koń też nie jest duży jak na standardy - jak ją kupiłam miała 152cm, ale urosła do 158. Tak czy tak, jak ją kupiłam ludzie się ze mnie śmiali, że chcę tą "pokraką" skakać parkury - była chuda i mała i miała za dużą głowę(dopiero jak urosła zrobiła sie proporcjonalna). Ale ja się uparłam, że pokaże że ten koń wcale nie jest gorszy . I choc Branka nie m aiwlekich możliwości, co pokazały skoki w korytarzu, to ma(podnie jak wiele mniejszych koni) ogromne serce do walki. Jeździlam z nią trochę na zawody i ona zawsze walczyła jak diabeł - pomimo moich małych umiejętnosci, pomimo że ciągnęłam ją za pysk i miałam złą równowagę w skoku(dosiad fotelowy ogólnie rzecz biorąc), to ona skakała wszytsko na czysto i walczyla z każda wysokością - nieraz skoczyłam na niej 120 czy 130 i ona zawsze robiła to jak najlepiej potrafiła. Jak dla mnie to pkazuje, że w mały często drzemie więcej niż w dużym - są zresztą znane przypadki mniejszych koni, które chodziły wielkie konkursy. Wzrost nic nie znaczy w kwestii bycia gorszym koniem, małe konie wcale nie są też bardziej złośliwe - każdy koń może być równie złośliwy, wszystko zalezy jak się go traktuje.
Więc sie nie przejmuj, ja tam wolę małe konie - są praktyczniejsze, łatwiej je siodłać i czyścić, szczególnie że ja jestem niska.
Na ludzi, którzy zachwalają tylko duże konie trzeba się nie oglądać.
Kiedyś przed konkursem na rozprężalni jakiś chłopak na wielkim ogierze wyśmiał Brankę i mój sprzęt(jest zawsze czysty, ale fakt nie z pierwszej półki, bo nie stać mnie było wtedy na nowe czapraki, ogłowie, itp) i spytał co robię z tą pchłą w P klasie. Nie chciało mi się nim kłócić, powiedziałam więc tylko, że mniejsze konie i kuce chodzą zawody 130cm i jakoś dają radę. Ale on powiedział, że one są końmi skokowymi, a mój wygląda jak jakiś rekreant.
Ten dzień był jednym z lepszych w moim życiu : wygrałam tamten konkurs, a chłopak na ogierze miał 2 zrzutki :D
Ostatnio zmieniony czw sty 17, 2008 5:11 pm przez branka, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Visenna
Posty: 40
Rejestracja: pt gru 28, 2007 9:12 pm
Lokalizacja: wawa

Post autor: Visenna » czw sty 17, 2008 5:06 pm

Jak sądzicie skąd bierze się taka opinia, że mniejszy koń to...gorszy koń?
Hmmm..ja mogę odpowiedzieć tylko za siebie, dlaczego dla mnie lepszy wyższy. Otóż jestem wysoka i na małym koniu wyglądam:
a. śmiesznie
b. jest mi niewygodnie
c. Nie czuję sie "jak na koniu" - brak powagi sytuacji ;)

Poza tym ta opinia u ogółu być może zależy od tego, że mały koń = drobny krok, zatem niewygodnie może być wysiedzieć np. kłus ( ile razy słyszałam opinie o kłusie małych koni ze "zapiernicza jak maszyna do szycia" - nie wiem skąd to powiedzonko się wzięło.. :roll: ), większe konie mają ten wykrok dłuższy więc bywają wygodniejsze, choć oczywiście to nie jest żadna reguła. No i większosć osób jednak te powyżej 160 cm ma, więc może dlatego wolą konie duze.
Drugą rzeczą która może stanowić poniekąd odpowiedź na Twoje pytanie jest to, że ludzie uważają małe konie ( głównie kuce) za wredne. To też ma swoje wytłumaczenie - otóz kuce kupuje się często nie do jazdy/pracy, a jako maskotki, ozdoby. Nikt nie traktuje takiego konia powaznie, a raczej w kategoriach maskotek, ludzie nie czują przed nim respektu. Rozpuszczają do granic możliwości, pasą na każdym kroku smaczkami, na wszystko pozwalają a potem są zdziwieni że kucyk domaga się coraz nachalniej, wręcz potrafi ugryźć. Zaobserwowałam takie scenki w restauracyjce pod Warszawą, przy której było mini zoo a w nim kuce, DRP i szetlandy. Te z nich, które chodziły luzem między ludzmi, niemal wszystkie były może nie złośliwe, ale na pewno nieprzewidywalne.


A mój wymarzony koń będzie miał na pewno koło 179 cm - nie dlatego że taki 168 cm by mi nie starczył - otóż mój TŻ ma słuszny wzrost i słuszną wagę i jego wykręt od jazdy konnej jest taki, że kon pod nim ...stęka :D
..no to ja mu załatwię takiego, żeby nie stękał. Shire'a 8)
Pozdrawiam
Visenna

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Post autor: Guli » czw sty 17, 2008 6:11 pm

Visenna pisze: ( ile razy słyszałam opinie o kłusie małych koni ze "zapiernicza jak maszyna do szycia" - nie wiem skąd to powiedzonko się wzięło.. :roll: ),
Powiedzenie wzięło się stąd, że mały kon kłusuje właśnie jak maszyna do szycia :lol:


Choć jak zaczyna kłus "wyciagać" , to Kuba zaczyna galopować :lol:

Trzeba to zobaczyć

Róznica wysokości między nimi ok 50 cm i kuc kłusuje, a kon za nim galopuje :lol:

I to z jeźdźcami.

Oczywiście kuc jak to sie mówi : "doskonale kryje przestrzeń " w kłusie, a kon galopuje " na okragło"
:)
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

ecossaise
Posty: 71
Rejestracja: pn lis 19, 2007 12:17 pm
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Post autor: ecossaise » czw sty 17, 2008 7:41 pm

ludzie(a szczególnie chłopcy na ogierach :wink: )mają obsesje, że duży koń lepiej skacze co niejest prawdą bo "wielkie"konie miały po 157-160cm. moja piłeczka ma 161 w kłebie a parkur N dwufazowego nie robi na nim wrażenia(jak jedzie ktoś kto umie narazie ja prowadze podbój LL8)), a koń mojej przyjaciółki pomimo wzrostu 175 nie może skokczyc L. TAk jak mówiła Branka że mniejsze konie mają często większe serce do walki mimo nienajlepszych warunków i techniki chociaż są skoczne jak piłeczki. do ujeżdżenia wydaje mi sie ze potrzebne są konie z dobrą prezencja i ruchem a wzrost nie ma znaczenia(chociaż raz siedzac na takim ujeżdżeniowym "mamucie"to w kłusie płynęła poprostu i nic nie rzucało, a nie jak mój karypel :lol: )

a kolega miał najwyraźniej przerost dormy nad treścią i ogólnie kompleks wielkości jakis :twisted:
aleksandra i kucyk jumping team:)

Awatar użytkownika
Nirwana
Posty: 33
Rejestracja: czw sty 10, 2008 10:50 pm
Lokalizacja: Puszcza Białowieska
Kontakt:

Post autor: Nirwana » czw sty 17, 2008 7:49 pm

Ludzie chyba za często podchodzą do posiadania konia, jak do posiadania samochodu: "co, maluchem jeździsz? hahahaha" Bo koń ma być niby reprezentacyjny...
I śmiesznie jest, jak ktoś przychodzi do nas na jazdę, i mówi: "Bo ja do tej pory jeździłem na normalnych koniach, a na hucułach nigdy..." :roll: :evil:

A mnie się podoba zdanie wyczytanie niegdyś na forum: "Hucuły to też konie, tylko bardziej" Chyba rzeczywiście ich charakter (i w ogóle kuców) jest bardziej wymagający :wink:
Dla mnie natomiast (160 cm w kapciach :wink: ) taki przeciętny wzrost huculski jest idealny - przy częstszym wsiadaniu i zsiadaniu w terenie naprawdę się to docenia. I przy wrzucaniu turystów na konia również :wink:

Czyli - nie to jest piękne, co jest piękne, ale to co się komu podoba - o!

Awatar użytkownika
Anna Skalik
Posty: 219
Rejestracja: śr lis 28, 2007 12:44 pm
Lokalizacja: z Jury
Kontakt:

Post autor: Anna Skalik » czw sty 17, 2008 8:39 pm

Visenna pisze:No i większosć osób jednak te powyżej 160 cm ma, więc może dlatego wolą konie duze.
Należę do tych powyżej 160 cm :wink: , mam dokładnie 168 cm.
I osobiście wolę konie mniejsze. Najlepsze dla mnie są poniżej 160 w kłębie.
( Silver to "wypadek " emocjonalny) :lol:
Jak miałam wybór , zawsze wybierałam takie dla mnie , ku zachwycie pozostałych adeptów jazdy , którzy z reguły woleli te większe.
Nigdy nie przeszkadzało mi drobienie , chociaż prawdę powiedziawszy , na dłuższych odcinkach , każdy z wypróbowanych przeze mnie " maluchów " , potrafił kłusować bardzo ekonomicznie ...nie maszynowo.
Mój Kuba-hucuł tez tak potrafi . Przy czym , rzeczywiście , często konie , by dorównać mu kroku muszą już galopować.
Poza tym te mniejsze to bardzo ambitne stwory , o wielkich sercach do rywalizacji ... tylko ukierunkować to właściwie jest czasem dość trudne. :wink:
Kilka osób miało okazję sie przekonać , że niekiedy różnice we wzroście nie są z siodła odczuwalne ...ale to raczej spowodowane jest " objętością " tych mniejszych.
I zgadzam się ze stwierdzeniem , że " Hucuły to też konie , tylko bardziej ". :P

Awatar użytkownika
Visenna
Posty: 40
Rejestracja: pt gru 28, 2007 9:12 pm
Lokalizacja: wawa

Post autor: Visenna » czw sty 17, 2008 9:27 pm

Należę do tych powyżej 160 cm , mam dokładnie 168 cm.
No ja mam 175cm więc na jazdę na małych koniach reaguję raczej alergicznie, choć nie powiem, zdażyło mi się swego czasu pracować ze świeżutką pół holsztynką, której matka chorowała i małej się z tego powodu nie urosło, miała jakieś 150 cm w duuużżżym kapeluszu :) Muszę przyznać, ze klacz niesamowicie była mądra i chętna do pracy, wygodna. Ale no nie mogłam po prostu, po przesiadce z mojego ówczesnego grubasa na nią czułam sie jak na śledziu, łydki nie mogłam przyłożyć pożądnie, takie toto było małe i chude, miałam wrażenie że tam gdzie powinnam dawać sygnał łydką to ja mam kolano :lol: A na dodatek kobyła chodziła w siodle 18 calowym, bo nic innego nie było. Na szczęście było lekkie, miałam do wyboru jeszcze tylko cieżkie skórzane 17.5 ujezdzeniowe, ważące dobre 5 kilo.

a to właśnie ona, w tym wielkim siodle :D
Obrazek
Pozdrawiam
Visenna

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Post autor: Guli » czw sty 17, 2008 9:34 pm

A ja kiedys zdecydowanie wolałam większe konie , tak powyżej 170 , co przy moim wzroście- hmm 160 cm :P dawało śmieszny efekt.

Lubiłam ze względu na długi wykrok

:)

Odkąd mam Kubę ,to gust mi się zmienił :wink:

Jest ode mnie trochę wyższy , bo nie mogę spojrzec mu na grzbiet z góry :roll:

Ale jeździłam i na hucułach , więc w sumie to nie ma znaczenia.

Na" psie" jednak nie lubię :lol:
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

Awatar użytkownika
Trusia
Posty: 327
Rejestracja: pn paź 15, 2007 1:31 pm
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Trusia » czw sty 17, 2008 9:35 pm

Visenna pisze: A na dodatek kobyła chodziła w siodle 18 calowym, bo nic innego nie było. Na szczęście było lekkie, miałam do wyboru jeszcze tylko cieżkie skórzane 17.5 ujezdzeniowe, ważące dobre 5 kilo.
5 kg to ciężkie siodło? :shock: To ile ważyło to lekkie?
Jeśli twój koń jest zbyt czysty, spędzasz z nim za mało czasu.

Awatar użytkownika
sznurka
Posty: 280
Rejestracja: wt paź 09, 2007 8:47 am
Kontakt:

Post autor: sznurka » czw sty 17, 2008 10:19 pm

Moja ruda ma 162 cm, dla mnie mogła by miec 10 cm mniej 8)
Dlatego tak się cieszę ze mamy Pluszaka, jak podrosnie jeszcze ciut bedzie idealna, wreszcie bedzie blisko do ziemi :wink:
ruda z rudymi na sznurkach
http://www.konisiefajowe.blog.pl

Awatar użytkownika
Visenna
Posty: 40
Rejestracja: pt gru 28, 2007 9:12 pm
Lokalizacja: wawa

Post autor: Visenna » czw sty 17, 2008 10:41 pm

5 kg to ciężkie siodło? To ile ważyło to lekkie?
tfu, pomyliło mi się, myślałam o lekkim a pisałam o cieżkim, miało być że lekkie ok 5 a cieżkie 10 :) To lekkie wazy około 4 kg bez osprzętu, sprawdziłam na stronie producenta (mam do niego dość grube cieżkie strzemiona), jest to syntetyczna kulbaczka, jak się ją niesie na ręku to jakby się nic nie niosło.
Natomiast to drugie skórzane, Schumacher, waży ze dwa razy tyle.
Pozdrawiam
Visenna

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Post autor: Guli » czw sty 17, 2008 10:45 pm

Dioda pisze: niekiedy różnice we wzroście nie są z siodła odczuwalne ...ale to raczej spowodowane jest " objętością " tych mniejszych.

Nooo :lol:

Siedzi się jak w podwójnym pampersie :P

Za to będąc "zakleszczonym" nie da się zlecieć :D
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pt sty 18, 2008 12:03 am

Wiecie ja jeździłam kiedyś na koniu 180cm - ów przerośnięty Irish Draugh, o którym pisałam w pytaniach do Trenera. Ja mam 160 cm wzrostu, więc jak on jeszcze był zapasiony i ogólnie to pół ciężkie konie są, to wyglądałam komicznie!! Ale dobrze się na nim jeździło, był wygodny i dość reaktywny - choć zakręty na początku brał straaaasznie duże i musiałam go lonżować na polączonych 2 lonżach, bo jedna byla za krótka dla tego bydlaka :D
Ale ogólnie rzecz biorąc nie lubie dużych koni - w poprzedniej stajni nieraz rozprężałam trenerom wielgaśne koniska, szczególnie ogiery i nie lubiłam tego okropnie - ledwo sięgałam szczotką na ich zad a jak je kłusowałam to miałam wrażenie, że siedzę na kombajnie :? A mówią, że jeźdzcy powinni byc mali - tylko to takie niepraktyczne!!
Ale jakbym była duża, to bym nie mogła jeździć mojego Branuszka - więc coś za coś :D

Awatar użytkownika
Gaga
Posty: 1127
Rejestracja: wt lis 06, 2007 8:58 am
Lokalizacja: NW

Post autor: Gaga » pt sty 18, 2008 8:20 am

Mi się wydaje, że fascynacja wielkimi końmi bierze się ze sportu. Tam - tak w skokach, jak - szczególnie - w ujeżdżeniu - przeważają konie o słusznym wzroście... chociaż - jak już pisał Trener - coraz częściej odchodzi się od wzrostu - biorąc pod uwagę dzielność i sprawność... Wszak Huaso był drobnym, na prawdę małym koniem (15-coś) a skoczył 247 cm...

Moja klacz miała być ogierem niemieckiej rasy o tzw słusznym wzroście... ino jej sie nie urosło i płeć się zmieniła ;-) I tak mam klacz 161 cm przy moim wzroście 173 cm. Koń jest bardzo silny i bez problemu mnie nosi. Fakt - wygodniej jeździ mi się na koniach długonogich , ale mój standardbred spokojnie wyprzedza je w kłusie ;-)
I pomimo wszelkich wad mojej klaczy - poczynając od charakterku, poprzez wzrost, nieprawidłowy galop (nie idealny ujeżdżeniowo), etc... to mój koń i nikomu nic do tego... ;-) i - chociaż czasami miewam ochotę powiesić ją na najbliższym drzewie - to mój najlepszy przyjaciel i - jesli sytuacja mnie do tego nie zmusi - w życiu bym się jej nie pozbyła :-)
Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał

ODPOWIEDZ