Nałogi .. narowy

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Klara Naszarkowska
Administrator
Posty: 689
Rejestracja: czw paź 11, 2007 11:12 am
Kontakt:

Post autor: Klara Naszarkowska » ndz sty 27, 2008 1:17 pm

Posłałaś dziecko do szkoły z internatem :-)

Kto wie, co się dzieje w końskim łebku...

Może Twoje konie nie gryzły ciebie, bo cię lubią, bo ty jesteś swój człowiek itd. a nie dlatego, że poznały ogólną zasadę "ludzi się nie gryzie". A może umiałaś im przekazać, że: owszem, karmię, ale żebranie nic nie daje - ale one wcale nie uogólniły tej zasady na innych ludzi. A jakiekolwiek działają mechanizmy, stres na pewno nie pomaga.

Swoją drogą - jak zachowują się inne konie z tamtej stajni?
I jaką tam stosują strategię przeciw arabkowemu gryzieniu?
Teolinek (You'll never shine if you don't glow.)

DuchowaPrzygoda

Post autor: DuchowaPrzygoda » ndz sty 27, 2008 8:22 pm

absolutnie arabek nie gryzł nikogo u mnie...właśnie to był konik do którego pozwalałam bez obawy podchodzić obcym ludziom. Oaza łagodności!

W przeciwieństwie do klaczy. Tzn. ona już nie rzuca sie jak dawniej na ludzi, stoi spokojnie. Jednak wystarczy, że ktoś głośniej coś powie /poza dziećmi/ albo wykona jakiś ruch gwałtowny i od razu tuli uszy i straszy. Na szczęście już tylko straszy.

W pensjonacie inne konie są spokojne, z pewnością nic złego tam się nie dzieje. Arabek jest po prostu bardzo wrażliwy. Przynajmniej tak mi się wydaje. Zmienił zupełnie życie, z karmieniem włącznie. Podobno inne konie atakuje przodem, jak ogier. Może wydaje mu się, ze odebrały mu jego ukochaną klaczkę?

Dziewczyna, która go zajeżdża powiedziała mi, ze ona takie zachowanie /gryzienie...a właściwie bardziej skubanie/ po prostu ignoruje. Ale boi się, ze ktoś kto będzie przechodził obok i koń go ugryzie może odruchowo go uderzyć. Trochę mnie to zaniepokoiło. No, ale koń stojący w pensjonacie jest narażony na różne osoby...pamiętam mój hucułek stał w naprawdę dobrym miejscu ongiś, a też zdarzały się historie różne, niekoniecznie dobre dla niego.

No cóż, muszę wszystko jakoś przeżyć. Mieszkam praktycznie w szopie z klaczą, która przez pierwsze 3 dni po wyjeździe arabka nic jeść nie chciała.
Dotrzymuję zatem jej towarzystwa i już jest lepiej. Na tydzień kupiłam różne kluski dla rodziny, żeby gotowanie nie zajmowało mi zbyt wiele czasu, sprzątać nie muszę.....

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Post autor: Ailusia » ndz sty 27, 2008 8:37 pm

Szkoda, że tak musiałaś zrobić, mam nadzieję że wyjdzie wam to na dobre :)
Trzymam kciuki. Co do gryzienia - Avra tak robiła, kiedy czegoś nie rozumiała (podobnie było ze wszystkimi innymi zachowaniami, które z ludzkiego punktu widzenia są niepożądane). Może się to zgadzać w przypadku Twojego arabka - na pewno w jego obecnej sytuacji jest wiele rzeczy, których nie rozumie. Ktoś, kto go szkoli powinien skupić się na uzyskaniu dobrego zachowania (strategia dzięki której będzie "skazany na sukces"... z akcentem na "sukces" raczej, niż "skazany" 8) ), zamiast szukać w historii. Bo to dla mnie odpowiedź trochę z repertuaru "złej baletnicy"...
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Post autor: Guli » pt lut 01, 2008 10:42 pm

Teolinek pisze:Ja bym jeszcze dodała takie "paszczakowanie" - bo świat jest ciekawy. Jak u dziecka, które wszystko chce wziąć do ręki. Albo do paszczy właśnie. O - uwiąz! Mogę pomemłać? O, a co jest w tej skrzynce? Szczotka? Kopystka? A ta torba, to co? Niektóre konie są w tym dobre ;-)
Czy większosc koni tak robi?

Bo Kuba zaczyna byc z tym odruchem denerwujący- kiedyś nigdy nie robił takich rzeczy

Trzymam taczki, bierze rączkę do pyska, ale własciwie wszystko co trzymam w ręku , on natymiast też bierze- pomagier, czy co?
:lol:

Może to jakis nałóg robi się.

A kuc lubi drzemac na stojąco z podpórka pod brodą-.
Wszystko jedno jaką- może to byc leżak, maska samochodu :twisted: w ostateczności żłób.

Chyba ma za ciężki kark i głowę :wink:

OT

Mozna zwracac się do mnie po imieniu - ostatnio nie gryzę :P
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

hashaa
Posty: 40
Rejestracja: śr sty 23, 2008 3:10 pm

Post autor: hashaa » sob lut 02, 2008 9:55 am

A ja znam nałóg koński ujawniający się w trakcie jazdy.

Koń który miał złe przejścia z końską ręką - w odniesieniu do wędzidła. Ilekroć się wkurza to strasznie zaczyna gryźć wędzidło. Nie robi tego non stop, nie robi tego zawsze, ale w dniach kiedy ma nienajlepszy humor a ktoś każe mu pracować, to z jednej strony zamiata ogonem a z drugiej kłapie zębiskami jakby chciał przegryźć te wędzidło. Czasem wniosek wychodzi jeden - że ten typ tak ma. Nie ma chyba sensu zamykać pyska skośnikiem bo wtedy jeszcze bardziej się wkurza i do tego usztywnia. Pozostaje pracować w spokoju, wyciszać konia i dalej próbować przekonać że ręka jeźdźca nie jest zła.

Awatar użytkownika
Gaga
Posty: 1127
Rejestracja: wt lis 06, 2007 8:58 am
Lokalizacja: NW

Post autor: Gaga » sob lut 02, 2008 7:07 pm

Magda Gulina pisze: Bo Kuba zaczyna byc z tym odruchem denerwujący- kiedyś nigdy nie robił takich rzeczy
Trzymam taczki, bierze rączkę do pyska, ale własciwie wszystko co trzymam w ręku , on natymiast też bierze- pomagier, czy co?
:lol:
Guli - jakoś mi się utrwaliłaś jako Guli i chyba nigdy nie gryzłaś oswojona jakaś, czy jak ? ;-) Wiadć Kuba albo Wekse l stosowały jakieś Korelli Natural Menhorseship ;-)

a w temacie: Darco też uwielbia być pomagierem :-/ i potrafi się nieźle zdenerwować, kiedy nie pozwalam mu "jeździć" taczką, czy nosić łopaty do gnoju... Koniec końców ustaliliśmy zasadę: nie pozwalam , on się obraża i tyle... Później mu to wynagradzam głaskami :-)

a tak całkiem serio - konie po prostu lubią, kiedy zwracamy na nie uwagę. Nasza ignorancja zwyczajnie nie denerwuje :D
Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał

DuchowaPrzygoda

Post autor: DuchowaPrzygoda » sob lut 02, 2008 9:23 pm

Ailusia, dzięki za kciuki.
Dziś odwiedziłam arabka, już nie gryzie. Jest spokojny. Cudnie chodzi na lonży i stawia swoje pierwsze kroki pod jeźdźcem w nowym miejscu.

Awatar użytkownika
Anna Skrzypczak
Posty: 90
Rejestracja: ndz lut 17, 2008 11:15 am
Lokalizacja: W-w
Kontakt:

Post autor: Anna Skrzypczak » śr lut 20, 2008 6:09 pm

jezeli chodzi o narowy to kiedy kupilam mojego siwka okazało sie ze kupiłam go z całym pakietem gratisowych narowów... gryzł non-stop, wykopywał z boksu, stawał dęba wciąż się siłował i szarpał, kopał tyłami..niestety bardzo celnie a do tego tkał....
naszczęście po "terapii" (czyt. właściewej opiece i miłości) pozbyłam sie tych świństw, i wyobrażcie sobie że praktycznie nie tka wogóle:), a z konia jest (temperamentny coprawda) anioł:)

mój zawsze próbuje krzesło podnosić:)
"Niewiele jest w koniu chęci do walki, o ile człowiek jej tam nie włoży." Buck Brannaman
http://www.cantos.blog.pl

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Post autor: Cejloniara » czw lut 21, 2008 8:39 am

Chciałam zameldować, że po zastosowaniu pracy dominacyjnej, o jakiej pisała Sylwia, po 3 tygodniach regularnej dośc pracy nasz gryzak zmienia się niesamowicie. Po pierwsze już można go czochrać po nosie i szyi, już prawie nie łapie zębami za człowieka i stał się bardziej karny i szanujący człowieka. Jego Pani też już zupełnie fajnie sobie z nim radzi. Może nie robiłyśmy wszystkiego, co pisała Sylwia, bo skupiłyśmy się tylko na kilku rzeczach, ale jeszcze sporo pracy przed nami. W tej chwili koń porusza się w rozluźnieniu i w obu kierunkach w 2 chodach, nie łapie za line, nie reaguje alergicznie, jak lina zadziała bardziej na kantar, nie ciąga swojej pani po padoku, na komende robi przejscia, slicznie odangazowuje zad, cofa sie na znak machania lina, nie wlazi w przestrzen pańci swojej i ona czuje się już bezpieczna, zmienia kierunki juz nawet na samo przelozenie liny z reki do reki, bardzo szybko sie uczy. Ponieważ cofanie, takie odepchnięcie od siebie, na zasadzie "jak nie umiesz sie zachowac to odejdz ode mnie" bylo stosowane jako kara, powoli uczymy konia przychodzić z powrotem i zatrzymywać się przy tym w bezpiecznej odelgłości. Jeszcze musimy być pewne, że uspokoił się na tyle, że będąc blisko nie rzuci się z zebiskami do ataku, jak to mu się wcześniej zdarzyło. Ale póki co, można odnotować, że gry dominacyjne działają ;-)
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

SylwiaodMargot
Posty: 47
Rejestracja: śr paź 24, 2007 10:23 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: SylwiaodMargot » czw lut 21, 2008 9:50 pm

Cejloniara:

bardzo się cieszę, że są postępy i życze dalszej owocnej pracy nad niesfornym konikiem :wink:
Respect - hard to get, easy to loose

Sowa
Posty: 137
Rejestracja: wt paź 16, 2007 12:27 pm
Lokalizacja: Gdynia

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Sowa » wt mar 18, 2008 11:41 am

Chyba tutaj.
Co zrobić, jeśli koń owszem, nogi podaje, ale celowo "uwala" na podanej nodze cały swój ciężar? :evil:
Nie utrzymam tego, nie ma możliwości zebym go "przetrzymała" bo az mi kręgosłup trzeszczy.
Dokładnie widzę, jak po poproszeniu o nogę, koń przenosi na nią cały ciężar, potem lekkie bujnięcie i niby nogę podaje ale tak żeby była jak najcięższa.
Proszę o nogę do skutku, przesuwam konia mobilizując go do przeniesienia cięzaru na drugą stronę ciała, aż uda mi się choć na chwilę potrzymać jego nogę bez wysiłku. Nagradzam konia tylko z aprawidłowe podanie nogi- czyli jak nie muszę jej dzwigać tylko sam ją trzyma podniesioną. Ale nie robimy postępów, stoimy w miejscu, cały czas tak samo koń kombinuje, a nie jest to na 100% kwestia ze on inaczej nie może.
Jakieś sposoby na ten dokuczliwy "narów?"
Być jak Lucky Luke

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Cejloniara » wt mar 18, 2008 12:28 pm

Gdzieś czytałam o tym i to zupełnie niedawno, tylko nie mogę sobie przypomnieć. Nie wiem, czy nie u Rashida gdzieś. W każdym bądź razie: jak trzymasz nogę sowa? Czy na tyle pewnie, że koń czuje podporę na Twoich dłoniach? Mój Cejlon podejmował próby czegoś takiego przy podnoszeniu tyłów i zrobiłam tak: jak czułam, że się na mnie kładzie to wyczekiwałam moment aż zrobi mu się fajnie i wygodnie i nagle bez ostrzeżenia puszczałam nogę. On zupełnie nie przygotowany tracił grunt pod nogami. W ten sposób stracił zaufanie do stabilności podparcia z moich rąk i starał się polegać na własnych pozostałych trzech nogach.

Poza tym ja trzymam nogi bardzo delikatnie, w zasadzie dotykam a nie przytrzymuje. Bardzo często za kopyto bo wtedy koń nie może oprzeć się na mnie.
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Guli » wt mar 18, 2008 7:36 pm

Z tym napieraniem ciałem konia, to niekoniecznie oznacza brak równowagi.
Tłumaczone jest działaniem instynktownym , czyli przyparciem drapieznika w próbie uwolnienia się od zębów , jak nie mozna było uciec.
U surowego kuca to zresztą tak wyglądało- napierał ciałem przy braniu tylnych nóg i przy uczeniu ustępowania od nacisku.
Jak dotykałam mu zad, żeby przesunąc, to on napierał na mnie.
Przy trzymaniu tylnych nóg było to bardzo uciążliwe , choc to maluch .
Bywało , ze próbowałam siłowania, ale w koncu puszczałam.
Ostatecznie pomogło stopniowe dotykanie, głaskanie , chwalenie za każde oderwanie nogi od ziemi, potem za każde dłuzsze trzymanie w górze.
Nabrał zaufania , ze mu nie zrobię krzywdy , mimo "rozbrojenia" ( bo kopyta to broń) i jakos przeszło :)
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

Sowa
Posty: 137
Rejestracja: wt paź 16, 2007 12:27 pm
Lokalizacja: Gdynia

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Sowa » pt mar 28, 2008 2:04 pm

dzięki dziewczyny, popracowałam nad "nie trzymaniem" nogi i jest duuużo lepiej.
Choć z drugiej strony nie mam pewności czy poprawiło się bo nie przytrzymywałam i nagradzałam tylko za poprawne danie nogi a nie za danie nogi w ogóle , czy dlatego ze w ogóle nastąpiła poprawa i wszystko odbywa się spokojniej, z większą ufnością że nie odgryzę mu nagle zadu albo ucha. :twisted:
Być jak Lucky Luke

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Cejloniara » pt kwie 18, 2008 7:50 am

Podbijam temat, bo muszę zameldować o stanie naszego niesfornego gryzaka, który zupełnie przestał być gryzakim i na powrót stał się 3-letnim Preslejem (dla przyjaciół Elwis). Wręcz nie mogę się powstrzymać, by nie napisać, że dwa dni temu koleżanka pierwszy raz na nim siedziałą. Koń jest grzeczny i spokojny, że aż to niepokoi chwilami! Dziękuję wszystkim, którzy nam pomagali, i na forum i na GG :-) Koń się odzyskał :-)
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

ODPOWIEDZ