Nałogi .. narowy

Zapraszamy do dyskusji
branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: branka » pt lut 13, 2009 10:24 pm

u nas też owsiana, a konie przegryzają węża i leje się woda nieraz. Poza tym kapie z sufitu. Ścielone maja mało :evil: wiec jest mokro :(
Moja konia jak nie ma poidła tylko wiaderko to je obgryza i ma cały pysk mokry i w końcu cała woda się wylewa. Na zawodach jak miała zawsze na noc złób z wodą to rano było to wylane - a potem rano musiałam niegać podwójnie, bo przez noc robiła się spragniona bardzo.

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Julia z Orla » ndz lut 15, 2009 9:34 am

Grand Al pije jak pelikan, nabiera wody do dzioba, wystawia łeb za boks i połowa mu się ulewa na podłogę. I bardzo chętnie z morda pełną wody przychodzi położyć mi głowę na ramieniu i puszcza zaworki. A wylewanie wody z wiadra to bardzo popularne zachowanie u koni, napije się taki i resztę chlust! Młodziak ma jeszcze jedną przypadłość na tym tle, jak mu się skończy woda w wiadrze, to bierze je w zęby i wywala na korytarz (a na pastwisku ciska plastikowymi poidłami za płot). Na szczęście teraz ma automatyczne.
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Awatar użytkownika
effy
Posty: 7
Rejestracja: pt lut 03, 2012 4:35 pm
Lokalizacja: okolice Gdańska

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: effy » śr lut 08, 2012 11:07 pm

1) Co do gryzienia przez ogierki to ta metoda "nie" + delikatne kopnięcie w pęcinę może być zastosowana na źrebaka [chodzi o ok 5 miesięcznego]? Z tym problemem jestem stale prześladowana przez mojego szkraba i dodatkowo urwis nie daje spokoju swojej matce zwłaszcza przy gdy ją czyszczę [trafia najczęściej pod ścięgnem Achillesa (chyba), a nie chcę żeby jej coś się stało gdy ten za mocno ugryzie, albo jemu jak matce się przez przypadek trafi kopniakiem], albo lonżuję [wtedy lata za nią po kole i dziabie w tyłek]

2) Jeszcze mam taką sprawę, bo jak czyszczę moją klacz pod brzuchem-głównie w miejscu popręgu i pomiędzy przednimi nogami to rzuca się z zębami na mnie, albo kładzie jedną z przednich nóg na pompę (zawsze ją tam czyszczę, a jest na wysokości mniej więcej w połowie jej przedramienia), nadal nie mam pojęcia jak to robi, ale ze zdejmowaniem tej nogi nie jest aż tak łatwo... Czemu ona to robi? Jest o objaw nudy czy braku akceptacji na dotyk w tym miejscu?

No i na początek to tyle xD

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Magda Pawlowicz » czw lut 09, 2012 12:54 pm

effy pisze:1) Co do gryzienia przez ogierki to ta metoda "nie" + delikatne kopnięcie w pęcinę może być zastosowana na źrebaka [chodzi o ok 5 miesięcznego]? Z tym problemem jestem stale prześladowana przez mojego szkraba i dodatkowo urwis nie daje spokoju swojej matce zwłaszcza przy gdy ją czyszczę [trafia najczęściej pod ścięgnem Achillesa (chyba), a nie chcę żeby jej coś się stało gdy ten za mocno ugryzie, albo jemu jak matce się przez przypadek trafi kopniakiem], albo lonżuję [wtedy lata za nią po kole i dziabie w tyłek]
Czemu akurat w pęcinę?
Ja bym nie ingerowała w żaden sposób między klacz a źrebaka-to jest ich sprawa. Klacz nie da sobie zrobic krzywdy, spokojna głowa.
Chyba że tobie to przeszkadza przy lonżowaniu klaczy, to po prostu wygoń go batem-nie musisz go uderzyć, po prostu go odgoń.
Natomiast z całą pewnością nie możesz pozwolic na to by źrebak gryzł ciebie-absolutnie i kategorycznie musisz mu powiedzieć, że jest to niedopuszczalne.
Ja bym zrobiła tak: pierwszy sygnał, jak tylko źrebak sięga zębami w twoją stronę-NIE zdecydowanym tonem (dobrze jest krzyknąć w sposób agresywny nawet dość "piskliwie" to działa lepiej.
Jak to nie działa to ja bym tupnęła nogą, następny krok machnęła bym ręką w jego stronę. Jesli to nie pomaga (jeśli do tej pory pozwalałaś źrebakowi na wszystko to może tak być!) to bym "zaatakowała" go "frontalnie" czyli ruszyłabym na niego tupiąc nogami i machając rękami, tak żeby go odgonić, najlepiej pobiec za nim kawałek zachowując się agresywnie (wygonić od matki)
I musisz to robić z żelazną konsekwencją-nie wolno pozwalać, żeby źrebak gryzł, NIGDY! I NIKT!
KLACZ POWINNA BYĆ UWIĄZANA! Bo może dojść do wniosku, że robisz krzywdę jej dziecku i "iść na ratunek".
effy pisze: 2) Jeszcze mam taką sprawę, bo jak czyszczę moją klacz pod brzuchem-głównie w miejscu popręgu i pomiędzy przednimi nogami to rzuca się z zębami na mnie, albo kładzie jedną z przednich nóg na pompę (zawsze ją tam czyszczę, a jest na wysokości mniej więcej w połowie jej przedramienia), nadal nie mam pojęcia jak to robi, ale ze zdejmowaniem tej nogi nie jest aż tak łatwo... Czemu ona to robi? Jest o objaw nudy czy braku akceptacji na dotyk w tym miejscu?

No i na początek to tyle xD
No, jeśli klacz startuje do ciebie z zębami to coś tu jest zdecydowanie nie w porządku! I właśnie zmierzasz najkrótszą drogą do tego, by źrebaka nauczyć robić tak samo!
Koń NIE MA PRAWA człowieka atakować: gryźć, kopać, przyciskać itd! To powinien być punkt pierwszy w kodeksie KONIA! i to koń ma o tym wiedzieć!!!
Nie wolno ci na to pozwalać.
Jak już ten problem jest utrwalony i dotyczy czyszczenia w określonym miejscu (a nie próbowała cię czasem kopać przy czyszczeniu po nogach???) to najprościej i najbezpieczniej będzie tak:
uwiąż ją solidnie, NIE do tej pompy tylko do czegoś na co się nie da założyć nogi (kółko w ścianie trzeba zamontować a póki co to jakies drzewo, zawias od drzwi coś mocnego i bezpiecznego dla konia i dla ciebie). Powinna być uwiązana dość krótko i wysoko tak żeby miała głowę podniesioną do góry i nie mogła dosięgnąć cię, jak będziesz jej tam dłubać szczotką.
I wtedy stajesz z boku, tak żebyś była w bezpiecznej pozycji i czyścisz-nie reagujesz na jej obronę. Nie wolno ci zabrać szczotki dopóki koń się nie uspokoi. MOżna zacząć od dotykania-najpierw ręką-czekasz aż się uspokoi, wtedy zabierasz rękę. I tak długo to powtarzasz, az położysz rękę i koń nie zareaguje (jeśli trzeba to nawet kilka dni pod rząd)
POtem dotykasz szczotką i to samo-czekasz na akceptację ale NIGDY nie wolno ci zabrać szczotki dopóki koń nie stoi całkiem spokojnie. Oczywiście możesz konia karcić głosem jak robi coś co ci się nie podoba ale główna kwestia jest w tym kiedy ZABIERZESZ szczotkę-musisz wyczekać aż stanie nieruchomo, chociaż na sekundę.
I początkowo trzeba zadowalać się taką właśnie bardzo krótką nieruchomością, nie wszystko na raz...
Aż stopniowo dojdziesz do tego, że zaczniesz tą szczotką delikatnie ruszać.
A i na początek weź miękką szczotkę i nie przyciskaj za mocno. I obejrzyj jeszcze skórę, czy nie ma tam jakiś podrażnień!

Awatar użytkownika
Dagmara Matuszak
Administrator
Posty: 726
Rejestracja: pt paź 12, 2007 12:52 am
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Dagmara Matuszak » czw lut 09, 2012 1:46 pm

W pierwszej kolejności trzeba by wyjaśnić, czy to nie jest kwestia jakiejś bolesności - aktualnej bądź doświadczanej kiedyś (np. od popręgu - to jest częsta reakcja u koni szkółkowych). Ja bym akurat zrobiła to inaczej niż Magda - ale ja korzystam z klikera. Wierzę, że metoda Magdy jest skuteczna, ale nie jestem zwolennikiem unieruchamiania konia, który usiłuje wyrazić swój dyskomfort.
They're dangerous at both ends and crafty in the middle.

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Magda Pawlowicz » czw lut 09, 2012 4:44 pm

Co do tej bolesności to się zgadzam, pisałam zresztą o tym.
Co do metody-na pewno można inaczej. Ja akurat nie jestem zwolenniczką klikera ale nie podważam, że ta metoda działa i się sprawdza.
Natomiast kliker wymaga przepracowania całości od podstaw.
Ja podałam rozwiązanie konkretnego problemu, gdzie istnieje zagrożenie dla człowieka. Myślę, że w tym przypadku (osoba, sądząc po wpisie dość mało kompetentna, zresztą człowiek o większych umiejętnosciach po prostu by do takiej sytuacji NIE DOPUŚCIŁ) ważniejsze jest bezpieczeństwo człowieka, narażonego na pogryzienie, niż dyskomfort krótko uwiązanego konia.
Oczywiście też dostrzegam, że jest to problem całościowy-problem relacji koń-człowiek. Ale przez internet nie da się poprowadzić "odpracowania" konia przez osobę początkującą. Da się natomiast podpowiedzieć metodą, która zapewni i człowiekowi i koniowi względne bezpieczeństwo SZYBKO.

Chiquita
Posty: 93
Rejestracja: czw paź 25, 2007 8:45 pm
Lokalizacja: Strzelin
Kontakt:

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Chiquita » czw lut 09, 2012 9:55 pm

A ja mam ważne pytanie do effy- czy te konie są tylko w dwójkę, czy mają jakieś inne towarzystwo?
Kuźniak Agata

Awatar użytkownika
effy
Posty: 7
Rejestracja: pt lut 03, 2012 4:35 pm
Lokalizacja: okolice Gdańska

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: effy » czw lut 09, 2012 10:00 pm

końskiego towarzystwa innego nie mają, ale bydlęce że tak powiem [krówki]-to w środku, a na zewnątrz to za rowem jest stadnina i mają widok na padok wałachów i kucyków, niestety tylko widok


a co do porad poradzenia sobie to bardzo dziękuje wykorzystam ;)

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Ailusia » pt lut 10, 2012 12:48 pm

Co do szczotkowania matki - nie wiem, czy uwiązywanie jest takie bezpieczne, bo może się odsadzić, zabierając ze sobą zabudowania do których została przywiązana wraz z piwnicą i fundamentami, ewentualnie z korzeniami ;) historia zna takie przypadki.
Ja bym zrobiła z grubsza to samo, ale ucząc że sygnałem do "stój i się nie ruszaj" jest przerzucenie uwiązu przez szyję konia, w stylu "na amerykańskiego kowboja" - idziesz i prowadzisz, a w momencie kiedy zarzucasz koniowi uwiąz na szyję, to on jest zaparkowany.
A z tymi wałachami i kucykami pewnie nie mogą się bliżej zakolegować, żeby źrebaczek nauczył się kindersztuby?
W powiedzeniu "nie będę się kopać z koniem" kryje się wielka mądrość 8)
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

Awatar użytkownika
Joanna Waś
Posty: 115
Rejestracja: pn wrz 05, 2011 7:53 pm
Lokalizacja: dolnośląskie
Kontakt:

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Joanna Waś » pt lut 10, 2012 3:21 pm

Również myślę, że unieruchomienie jej "na chama" nie przyniesie niczego dobrego.
Jak kobyłka ma jakiś problem z tym miejscem to "siłą" czy "braniem jej na przetrzymanie" na pewno nic się nie wskóra. Ewentualnie można ją zrazić jeszcze bardziej, tak że jeszcze mocniej uwierzy, że dotykanie tego miejsca nie wiąże się niczym miłym.
Trzeba zastanowić się najpierw dlaczego, a później pomyśleć jak.
Jaki jest tego powód? Może coś ją boli ? A wtedy zmuszając ją żeby i tak musiała przez to przejść zrazi się ją zupełnie.
Jeśli nie znajdziesz żadnego racjonalnego powodu i mimo wszystko uznasz, że to jej humorki to radziłabym popracować nad szacunkiem ogólnie, bo najwyraźniej go brakuje ( a to również ma jakiś swój powód)

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Magda Pawlowicz » pt lut 10, 2012 5:44 pm

Ja bym jednak obstawała przy tym, że dla osoby niezbyt "umiatej" koń powinien byc przywiązany.
dziewczyna i tak ją wiąże do czyszczenia-przynajmniej ja tak zrozumiałam, a więc koń jest do wiązania przyzwyczajony. Wiem, że sa konie, które się odsadzają ale tu chyba nie ma takiego problemu a przynajmniej nie został on opisany.
A mój sposób nie jest sposobem na siłę (za wyjątkiem unieruchomienia na siłę, co jest pewną formą przemocy, na pewno).
A takie "branie na przetrzymanie" jak najbardziej działa, pod warunkiem, że się to zrobi dobrze, czyli wyłapie sie najmniejsze ustępstwo konia by nagrodzić zabraniem szczotki i NIGDY się nie pozwoli odgonić koniowi tej szczotki.
Owszem kwestia bolesności jest istotna i to faktycznie trzeba wykluczyć ale wielokrotnie spotykałam się z końmi u których opór przed czyszczeniem/dotykaniem określonych miejsc był juz głęboko utrwalonym nawykiem. Przyczyna (czyli ból) juz dawno ustąpiła ale koń w międzyczasie nauczył sie takiej formy obrony i juz to sobie utrwalił. I w tej chwili jest to forma narowu-tak przypuszczam.
A nad szacunkiem ogólnie niewątpliwie trzeba popracować, tyle że ta osoba prawdopodobnie nie będzie tego w stanie zrobic sama.
Natomiast to co ja opisałam jest stosunkowo łatwe do wykonania i przynosi konkretne, szybkie efekty.

I zdecydowanie trzeba ZAWSZE wiązać konia w miejscu bezpiecznym a nie do jakiejś pompy!!!

Awatar użytkownika
Joanna Waś
Posty: 115
Rejestracja: pn wrz 05, 2011 7:53 pm
Lokalizacja: dolnośląskie
Kontakt:

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Joanna Waś » pt lut 10, 2012 6:10 pm

Może wejść w nawyk - zgadzam się.
Znam klacz, która jednym razem uwielbia czyszczenie brzucha - drapanie metalowym zgrzebłem ( robi nawet dzióbka z warg), a kolejnego dnia na lekkie dotknięcie szczotką tak się wścieka, że próbuje kopnąć. Ciężko jest mi ją rozgryźć w tym danym przypadku, ale wiem że jej ogólnym wielkim problemem, że od małego była rozpieszczana nie zna żadnych zasad. Była sierotką nad którą wszyscy się rozczulali aż wyrosło z niej wielkie zimnokrwiste konisko, które wnerwia się jak się nie ma dla niej smakołyka ;/

Podejrzewam, że również w przypadku tej klaczy problemów jest więcej niż ten jeden.
I wiązanie do pompy to naprawdę kiepski pomysł.

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Ailusia » pt lut 10, 2012 6:40 pm

Effy na pewno przydałoby się więcej stanowczości, tylko może być kłopot jak się okaże, że klacz ma tej stanowczości jeszcze więcej - co jest bardzo prawdopodobne ;)
Effy, a napisz, co robisz ze swoimi końmi od kiedy je masz? Czy na przykład próbowałaś je czegoś nowego nauczyć, czy po prostu chcesz jeździć na klaczy od czasu do czasu?
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Magda Pawlowicz » pt lut 10, 2012 7:34 pm

I jeszcze: czy ty jesteś włascicielka tych koni/osobą "decyzyjną"?
A nie masz kłopotów z klaczą na jeździe/przy lonżowaniu?

Awatar użytkownika
effy
Posty: 7
Rejestracja: pt lut 03, 2012 4:35 pm
Lokalizacja: okolice Gdańska

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: effy » sob lut 11, 2012 1:20 pm

tak jestem właścicielką, ale bardziej osobą decyzyjną jest mój tata, który ją karmi i wyprowadza na zewnątrz.
przy jeździe nie ma jakichś większych problemów czasami tylko jak nie mam czasu żeby ją wziąć to przy lonżowaniu strzela sobie baranka albo dwa i w sumie to chyba tyle
a i jak miałam dość długa przerwę (źrebienie itp), że nie zakładałam jej siodła tylko jeździłam na oklep, lonżowałam i puszczałam luzem na halę to jak po tym czasie zobaczyła, że idę z siodłem to rzuciła się na mnie z kopytami, ale parę razy się z nią pobawiłam czaprakiem, dotykanie nim zakładanie itp to bez problemu do zakładałam, a z siodłem to najpierw stałam na takiej odległości gdzie jej nie przeszkadzało, a potem podchodziłam coraz bliżej, aż dała mi spokojnie założyć je na siebie

co robię? hym... na samym początku to było wgl czyszczenie i podnoszenie kopyt bo zawsze były brane na chama, pierwsza praca była na lonży, a potem wsiadałam z instruktorką, skoki, zwroty na przodzie, ganaszowanie, lotne zmiany nogi, chyba wydłużanie i skracanie w kłusie, a potem instruktorka się przeniosła i było to mniej więcej wtedy jak odstawiałam siodło i jeździłam na oklep i było to tak żeby się ruszała, a jeszcze później to chodziłam z nią na spacery i biegałam w ręce

a w tym, że nie zrobię czegoś sama jest trochę prawdy, cały czas się uczę i też mam prawo do popełniania błędów nawet szukałam kogoś kto by mi pomagał, ale z marnym skutkiem

ODPOWIEDZ