Nałogi .. narowy

Zapraszamy do dyskusji
Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Guli » śr sty 28, 2009 9:46 am

A tu przykład, jak powstają u konia urazy , wcale nie narowy.

Dzień wcześniej, przed nakręceniem filmiku, zakładałam Kubie ogłowie , mając swoją czapkę w ręku.

Jest miękka, futrzasta, ale mimo to Kuba odskoczył jak mu przejechałam nią po nosie, oczach :oops:

I to jest rezultat :(

Każdy ruch w stronę głowy, to przestrach konia.

Obrazek

Po kliknięciu na obrazek włącza się filmik.

Teraz innej osobie, nawet znanej sobie, nie pozwala założyć ogłowia :(

Ale narobiłam :cry:



Przy okazji można poobserwować manifestowanie niechęci Kuby przy dociąganiu popręgu:
machnięcie ogonem i ruch głowy.
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: branka » śr sty 28, 2009 1:43 pm

Moja sie bardziej wścieka przy popręgu - przynajmniej jak się grzeje, bo jak nie to czasem go nie zauważa, czasem tak - nie wiem od czego to zalezy :? Niby ją odczulałam, ale już jakiś czas temu, chyba musze jeszcze raz to zrobić, bo ona po przerwie siodłowej sie denerwuje na popręg. Może za mocno go dociągam? A może nieświadomie znowu ją czyms zraziłam.
No i ona ma łaskotki - nie wiem jak się do tego ma odczulanie - cały brzuch u niej, choć mogę go dotykać ręką i koń stoi grzecznie, jest wrażliwy - jak dotkne brzucha twardą szczotką, to ona sie bardzo denerwuje - dlatego zawsze czyszczę brzuch miękką z włosia.
Na twardą szczotkę też mam ją odczulić? Ale czy to zadziała, jak ona jest taka wrażliwa na skórze? Ją jak dotknie inny koń nosem nawet przy brzuchu to jest kwik i kop na oślep :?

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Julia z Orla » śr sty 28, 2009 8:26 pm

Młody też nie lubi szorstkiej szczotki na brzuchu, nie będę mu tego odczulać, bo to fizyczna przypadłość przecież, musiałabym go znieczulić czy coś ;) Na głaskanie brzucha i portek też się złościł, ale mu przeszło jak zrozumiał, ze nie ma się czego wstydzić :) Nie lubi tam za to delikatnego głaskania (takiego smyrania), tylko takie normalne, całą dłonią. I o wiele lepiej znosi jak się zacznie głaskanie gdzie indziej i stopniowo dojdzie do brzusia. Zaczyna to lubić nawet ;)

Na popręg się złości, więc najpierw go głaszczę w miejscu pod popręgiem, potem zapinam leciutko, idziemy połazić, znowu dopinam, łazimy, dopinam, i dopiero wsiadam. Ale zdarza się nadal, że na ostatnie dopięcie zrobi groźną minę.
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Awatar użytkownika
Gaga
Posty: 1127
Rejestracja: wt lis 06, 2007 8:58 am
Lokalizacja: NW

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Gaga » czw sty 29, 2009 9:15 am

Darco ostatnio wyczulił się bardzo na czyszczenie słabizn i okolic. Wścieka się do tego stopnia, że czasem boję się go nie - wiązać (z reguły stawiam konia na korytarzu i go nie wiążę, bo po co?). Dotychczas, przez ponad 3 lata swojego życia pozwalał mi się wszędzie dotykać, teraz wyraźnie pokazuje, że "tam nie lubię wrr". Nie kopie, nie gryzie, ale tupie w miejscu i robi minę w stylu "nie lubię zostaw mnie!!" Pojęcia nie mam skąd się to wzięło - skoro jestem jedyną osobą, z którą ma na codzień kontakt... nikt mu krzywdy nie zrobił, nic go nie boli... :-(
Popręgu też nie lubi - mina przy zapinaniu podobna. A też niby został odczulony. Popręg wprowadzany i dopinany stopniowo już w wieku 2,5 roku (jako zabawa z pasem do lonżowania - po kilka minut). Nawet przy dopinaniu pasów od derek Młody robi "wrr"

Kiedyś byłam przekonana, że takie reakcje to wynik zapoprężenia, zbyt szybkiego dopinania popręgu - zwłaszcza u młodzika - a teraz nie mam pojęcia skąd to się bierze :-( Przecież standardowo od osiodłania/ czy zapasienia (założenia pasa) do pierwszego dopięcia mija dobre 15 minut. W tym czasie często łazimy stępem w ręku... :-/ no i nigdy nie dopinam tak, aby koniowi "oczy wyszły" :-/
Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Julia z Orla » czw sty 29, 2009 10:12 am

Może wszedł w "okres dojrzewania" :D A tak serio: może to chwilowe? Ludzie też czasem mają takie dni nadwrażliwości na dotyk.
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Guli » czw sty 29, 2009 10:32 am

Obawiam się, że doświadczenia z pracy koni.

Dopóki koń zna tylko dotyk pasa do lonżowania , to przeważnie nic się nie dzieje.

Ale potem siada się na konia , wymaga różnych rzeczy.
Popręg zaczyna uciskać, ograniczać , czasem zapnie się zbyt mocno, lub luźno.

A pamięć niewygody, choćby jednorazowej- zostaje.

Pokazałam na filmiku , jak łatwo powstał uraz dotyczący głowy.
Nikt go po niej nie uderzył- wystarczyło, że przestraszył się nagłego dotyku czapki.
Teraz wcale nie patrzy , czy mam coć w ręku- wystarczy , że wyciągnę rękę w stronę głowy, a już boi się.

Mam wrażenie, że z pamięcią niewygody np popręgu jest tak samo.

Zwłaszcza, że Małgosia pisała kiedyś, że po zawodach miał obolały grzbiet.


Przypomniało mi się , jak przed laty konie nie były moje, ale jeździłam do nich,.

Na Kubie jeździłam tylko ja.
Pewnego dnia zastałam Kubę nie na wybiegu tylko w boksie , spoconego strasznie , ze zmierzwiona sierścią.

Okazało się, że znajomy właściciela koni ( w tamtym czasie) pojeździł na Kubie :twisted:

Jak zasięgnęłam języka u ludzi, to jazda wyglądał następująco- kawałek trawnika galop i hamowanie na chodniku - tam nie było miejsca na swobodna jazdę.
I jeździł tak długo.

Gdy za kilka dni Kuba zobaczył jak niosę siodło, to nie byłam w stanie wyprowadzić go z boksu.

Dłuższy czas nie jeździłam, tylko zdobywałam jego zaufanie na nowo.
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

Awatar użytkownika
Klara Naszarkowska
Administrator
Posty: 689
Rejestracja: czw paź 11, 2007 11:12 am
Kontakt:

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Klara Naszarkowska » pt sty 30, 2009 6:49 pm

Co do tkliwości koni w miejscu "niepopręgowym", to o ile widzę, to może być faktyczna zwiększona wrażliwość w danym miejscu. Nie mająca nic wspólnego z brakiem odczulenia czy brakiem akceptacji dotyku w ogóle. Pod spodem są przecież różne "flaczki". U nas ostatnio była weterynarz (niby w innym temacie, ale jak już jest, to wszystkiemu się przygląda, bo należy do osób baaardzo wnikliwych). Obmacała konia, wysłuchała moich opowieści, co do aktualnych gustów konia (gdzie plastikowa szczotka to jego zdaniem przesada, ujdzie tylko mięciutka). Powiedziała, co tam za bebeszki są pod spodem, co jej zdaniem ich wrażliwość znaczy, zaordynowała jakieś tam działania. Zobaczymy, czy coś się zmieni. Ale nie będę koniowi wmawiać, że coś nieprzyjemnego, nieprzyjemne nie jest :)
Teolinek (You'll never shine if you don't glow.)

Awatar użytkownika
Joanna Dobrzyńska
Posty: 911
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:50 am
Kontakt:

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Joanna Dobrzyńska » ndz lut 08, 2009 11:15 pm

A nałóg chlapania wody?
Moje piją z poidła, ale siwa nie umie pić ani z wiaderka, ani z poidła. Nie umie, czyli pije ale chlapie przy tym okrutnie. Codziennie wywalam od niej słomę w połowie mokrą od wody. Kiedy miała wiaderko (gdy jeszcze nie założono poideł) trzeba było po napojeniu odstawić wiaderko na zewnątrz boksu. Siwa nabiera wodę, niby pije, ale poza piciem nabiera wodę w dolną wargę i sięgając po siano wylewa wszystko. Kiedy konie zjeżdżają do nas do domu, poję z wiaderka i odstawiam wiadro zaraz po wypiciu. Nie ma problemu, choć był z początku gdy wiadro zostawiałam- mam drewnianą stajnię i bałam się że stała wilgoć zagrozi drewnianej konstrukcji :roll: . Teraz trzymam ją w pensjonacie i tu codziennie wywalam z jej boksu litry wody wchłoniętej przez słomę. Zachowanie to nie jest uzależnione od mojej obecności lub jej braku, czy chęci zabawy, bo najwyraźniej koń tak pije, nie bawi się. Znałam konia bawiącego się wodą w wiadrze, ale to było po wypiciu i sporadycznie. Siwa pije jak pije i chciałabym ja tego oduczyć jeśli jest taka możliwość. A czy źrebak może się od matki nauczyć takiego sposobu picia? Nie chciałabym... Może znacie jakieś sposoby? Możliwe, że pozostało mi pojenia konia z wiaderka i zabieranie pojemnika jak tylko koń się napije.
Słyszałam, ze w GB w nowo powstających stajniach nie instaluje się poideł, a to ze względu na kontakt z koniem- pojenia to zawsze jakiś tam element wychowawczy. Ma to sens.
"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"

www.stajniabartodziej.republika.pl

Gucia
Posty: 23
Rejestracja: pn sty 26, 2009 12:00 am

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Gucia » wt lut 10, 2009 4:40 pm

Mysle Asio ze nie ma sie o co martwic;) duzo koni robi tak jak Twoja siwa to nic zlego i wydaje mi sie ze nie ma sesnu tego zmieniac,a z drugiej strony nie wiem czy da rade to w jaki kolwiek sposob zmienic, bo co bedziesz uczyla konia przelykac dobrze wode? mysle ze pojenie konia jest to element wychowawczy ale wydaje mi sie ze juz nie przesadzajmy, wszystkiego robic tez nie mozna... poidla to dobry wynalazek i ciesze sie ze je mam u siebie w stajni

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Guli » śr lut 11, 2009 10:07 am

asio pisze:
Słyszałam, ze w GB w nowo powstających stajniach nie instaluje się poideł, a to ze względu na kontakt z koniem- pojenia to zawsze jakiś tam element wychowawczy. Ma to sens.
Ciekawe podejście

Wychowczym ma być dżwiganie wiader wody ?

Nawet dwóm koniom jest to uciązliwe, a jak ma się ich 20 sztuk ?
I każdy wypija do 40 litrów dziennie. :)


Mój kuc ma znacznie gorszy nałóg

Mianowicie rzuca z całej siły wiaderkiem , zwłaszcza jak jest niezadowolony z zawartości :twisted:

A wodę z wiaderka z wielką pasję wylewa - wypije trochę, a potem po prostu przewraca wiaderko głową , lub zębami.
I nie ma na niego innego sposobu niż pilnowanie :roll:

Od pewnego czasu niestety i Kuba zaczął posługiwać się zębami w kontakcie z wiadrem.
Sprytnie chwyta w zęby wiaderko kuca, szarpie i ma już we własnym posiadaniu :D
Albo stoi z takim wiadrem ostentacyjnie przed drzwiami do ich spiżarni :mrgreen:

Ale przynajmniej nie wylewa wody.

Ale nie uważam tego za żaden nałóg- ot kuc był zawsze taki, a Kuba rozwinął się intelektualnie , zrobił się swobodny i ciekawski. :)
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

Awatar użytkownika
Ela Rapta
Posty: 171
Rejestracja: śr lis 28, 2007 3:37 pm
Lokalizacja: małopolska

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Ela Rapta » śr lut 11, 2009 1:26 pm

Tak czytam o tym chlapaniu wodą i coś mi się przypomniało z własnego podwórka. Ja u siebie w stajni nie mam poideł a po wodę dla konia chodzę do studni. Nie ważne czy koń jest w stajni czy na padoku daleko za domem (czasem chodzę 2x lub z dwoma wiadrami kilka razy dzienne lub ktoś w moim imieniu) - woda zawsze świeża bo prosto ze studni. Był taki czas, że chlapała mi wodą a nawet wywracała wiaderko wylewając ją. Robiła to tylko wtedy kiedy woda była w wiaderku plastikowym lub starym metalowym lub z dnia poprzedniego np. z wieczora. To chlapanie oznaczało dla mnie, że coś jej nie pasuje i tak mnie koń nauczył: musi dostawać w brązowym metalowym wiaderku (z innego się nie napije) lub z wiaderka którym ciągnę wodę z studni. Nie lubi wody u innych (np. od sąsiada jeszcze się nigdy nie napiła); nie lubi wody mętnej (np. po wezbraniach rzeki Raby bo w jej pobliżu mieszkam, po wiosennych roztopach - a nasza studnia na to reaguje lub tej która dla niej straciła ważność). Jak się dostosowałam do powyższych wytycznych koń wodą nie chlapie.

Wiem, że mam jednego konia więc mogę wiadrami nosić i że przy większej liczbie byłby problem. Zdaję sobie z tego sprawę doskonale. Może takie moje obserwacje komuś się przydadzą.

Mojej znajomej koń np. narobił do poidła. Umyła je ale koń chyba nadal czuje zapach odchodów bo nie chce pić z niego. Poi go wodą z wiaderka :roll:

Może coś z poidłem jest nie tak lub z wodą. Warto to sprawdzić.

Chyba, że mój koń to odmieniec...
Roksa

Awatar użytkownika
Wojciech Mickunas
Administrator
Posty: 1147
Rejestracja: czw paź 04, 2007 10:44 am
Lokalizacja: Baczyna
Kontakt:

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Wojciech Mickunas » śr lut 11, 2009 5:27 pm

Wrażliwość koni na "jakość" wody, którą mają pić jest , problemem znanym od dawna . Konie świetnie potrafią "zidentyfikować " wodę i doskonale odnotowują np. zmianę wody . Reagują indywidualnie . Są takie , którym nie robi różnicy co piją , byle było "mokre" , ale są takie które natychmiast reagują na "jakość " wody. Pamiętam że amerykańska ekipa WKKW do pojenia koni używała wody w pojemnikach którą przywozili ze sobą na zawody. Do Seoulu na Igrzyska woda dla nich leciała w pojemnikach samolotem razem z końmi. Nasze piły miejscową , koreańską i nie grymasiły.( bynajmniej nie było widać ,że coś im "nie pasi")
Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!

Awatar użytkownika
Gaga
Posty: 1127
Rejestracja: wt lis 06, 2007 8:58 am
Lokalizacja: NW

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Gaga » czw lut 12, 2009 9:31 am

Słynny ogier arabski Bask ( od Bałałajka po Witraż) po przeprowadzce do USA pił wodę tylko z około-stajennej studni. Innej nie ruszał. Przez to na wszelkie pokazy jeździła za nim cysterna z wodą :-)

Moje piją wszystko i wszędzie, nie marudząc uff :-)
W czasach, kiedy w stajni miałam poidła - zrobiły sobie z nich toalety, po sto piętnastym z rzędu myciu - musiałam w końcu zlikwidować to ułatwienie :-( Chociaż Darco w zeszłym roku stał kilka dni w Brzózkach (Trener wie gdzie) i tam pił z poidła... hm chociaż piewszego dnia oczywiście "musiał" doń narobić ;-)
Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał

DuchowaPrzygoda

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: DuchowaPrzygoda » czw lut 12, 2009 10:27 am

powiem szczerze: woda to dla mnie zima utrapienie. :(
Po prostu jest bardzo ciężko. Muszę nabierać nad wanną w domu i ciągać to aż na padok...a, że mam na punkcie karmienia i pojenia hopla to...woda musi być zawsze. Luna oczywiście jak większość koni lubi nie raz zabawić się wiaderkiem i wylać cała prawie zawartość.....taki płynący "wodopój" pewnie jej się podoba..może działa podświadomość końska zbiorowa.....taka jak u ludzi "jungowska"? Wszak zabawy też są zawsze z jakiegoś powodu...No to czasami tak z 5 razy latam!

Latem jest cudnie. bo mam kranik na zewnątrz /zima to zamarza/ i wężem wlewam do wanny na zew. Konie piją ile chcą.

No i w związku z tym mam taki pomysł, żeby zainstalować taki kranik w domu, i wąż przez otwarte okno przeprowadzać na czas wlewania wody...i postępować podobnie jak latem.

Awatar użytkownika
Joanna Dobrzyńska
Posty: 911
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:50 am
Kontakt:

Re: Nałogi .. narowy

Post autor: Joanna Dobrzyńska » czw lut 12, 2009 10:37 am

Słyszałam kiedyś o tych koniach za którymi jeździ "beczkowóz".
Widzę, że pozostaje mi pamiętać o wystawieniu wiaderka po napiciu się i tyle. Siwa w rzeczywistości nie grymasi i woda jej smakuje. Bawi się nie tylko w stajni, ale również na dworze pijąc razem z innymi końmi, ale tym już przecież się nie przejmuję :wink: .
Przez dwa lata też nosiłam wiaderka. Na szczęście doprowadziłam wodę i mam pod stajnią kranik wystający z ziemi :D , podciągnęliśmy kabel i mam również żarówkę pod sufitem (szczególnie pożądana jesienią i zimą). Luksus, ale do pierwszych przymrozków...Jak Duchowa Przygoda, znów biegałam w grudniu z wiaderkami :( .
Ale od Bożego Narodzenia jesteśmy w stajni miejskiej, z poidłami, stad mój problem, bo siwa poza piciem, zalewa cały boks. Słoma owsiana w tym roku więc poza tym, ze smakuje, mało wchłania. Cóż, ścielę obficie.
"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"

www.stajniabartodziej.republika.pl

ODPOWIEDZ