Strona 2 z 4

Re: Uparta dominantka

: wt mar 01, 2011 2:11 pm
autor: tamirxo
Ho ho jak się rozpisałam to program mnie wylogował, po zalogowaniu wszystko zniknęło :cry:

Zacznę jeszcze raz tym razem etapami :D
Panie Wojtku dziękuję za zaproszenie jest mi bardzo miło. Mam jednak 44 lata więc obóz to może nie chyba że dla dinozaurów :D Ale może szkolenie :?:

Cześć Magdo
Koń został przepchnięty to znaczy że przejechał wiele razy w miejscu w którym się zatrzymywał, cofał i próbował się wspiąć. Tam nic nie ma powtarzam nic totalnie nic. Robiła to czasami w zależności od dnia. Potrafiła przejechać 100 razy a 101 fiksowała. Udało się obecnie przechodzi w tym narożniku problem w tym że znalazła następny narożnik. I tak z innymi rzeczami.

Ailusia
Co do mojej równowagi. Hym.... jeżdżę 14 lat a może i dłużej :D Nie nawidzę pisać o sobie :twisted: Chyba równowaga dobra choć mam strzępy z kręgosłupa więc jeżdżę galopem tylko w półsiadzie. Inaczej choroba nawraca w tępie piorunującym. Rękę mam stabilną więc to chyba nie to. Ale dziękuję za zwrócenie uwagi.

Cejloniara
Masakra tak dużo pytań.Nieposłuszna bo:
-nie pozwala się dosiąść z ziemi wogóle nie ma mowy
-ćwiczenia wykonuje prawidłowo lecz tylko raz może dwa
-miewa fobie strachu w miejscach gzie nic nie ma totalnie nic
Jeżdżę w zależności od ćwiczenia pół lub godzinę dłużej nie.Trening stęp luźna widza, stęp ćwicz. rozciągające. Kłus roboczy kłus zebrany. Odpoczynek. Galop roboczy i zebrany. Odpoczynek. Nowe ćwiczenie. Odpoczynek. Powrórka nowego ćwicz. Jak jest ok to stęp i koń puszczony luzem.

Cejloniara
Koń lubi pracować lecz na swoich zasadach. Tyle i nic więcej. Jak nie pozwala mi wsiąść to robię cofanie. Na początku kilka kroków a jeśli jest nieposłuszka dużo więcej i intensywniej. Wsiadam jeżeli stoi bez ruchu co bywa rzadko pochwała jak się poruszy schodzę i powtarzam ćwiczenie. Proszę o pytania chętnie odpowiem i zastosuję się do porad.

Scaliłam posty. W podobnych sytuacjach bardzo proszę korzystać z guziczka "Edycja", żeby nie pisać postów jeden pod drugim :) - Daga

Re: Uparta dominantka

: wt mar 01, 2011 4:13 pm
autor: Ailusia
tamirxo pisze:Ailusia
Co do mojej równowagi. Hym.... jeżdżę 14 lat a może i dłużej :D
Ja nie tyle twoją równowagę mam na myśli, co równowagę twojego konia :)
Domyślam się, że te 14 lat jeździsz na różnych koniach - nie na tym, o którym piszesz. A to właśnie ten koń może mieć problem z równowagą, kiedy ma ciebie na grzbiecie. Ten problem może mieć przyczynę nie tylko fizyczną, ale również (a może i przede wszystkim) psychiczną. To, że jeździsz ogólnie dobrze i od dłuższego czasu na pewno pomaga - ale tak jak pisałam, tu może nie chodzić o ciebie :) tylko o konia, który nie potrafi się "zreorganizować". ;)
Niektórzy (w tym ja) przed pierwszym wsiadaniem uczyli młodego konia nie tylko grzecznego parkowania przy schodkach, ale też unoszenia grzbietu; taka mikro-gimnastyka. Pomaga koniowi wyobrazić sobie inne sposoby na noszenie własnego i cudzego ciężaru. Inne ćwiczenia, które gimnastykują w podobny sposób, to "szpagat" (koń stoi z przednimi nogami wysuniętymi do przodu, a tylnymi do tyłu) i odwrotność szpagatu (tylne kopyta są tuż za przednimi; tak jakby koń stał na czubku góry). Te dwa ćwiczenia robi się tylko z ziemi, ale na przykład wkraczanie tylną nogą pod pępek możesz ćwiczyć również z siodła.

Re: Uparta dominantka

: wt mar 01, 2011 4:20 pm
autor: tamirxo
Ailusia
Koń ma 6 lat. Równowagę ma bardzo dobrą.Potrafi np.w galopie zrobić naprawdę małe wolty.Wolty nie koła.Nie ma problemów.Oczywiście jeździłam na różnych koniach :P

Re: Uparta dominantka

: wt mar 01, 2011 5:04 pm
autor: Ailusia
Małe wolty to nie byle co ;) ale i tak uważam, że sześcioletni koń jeszcze niewiele wie o równowadze :P mniej więcej tyle, co jeździec który dopiero dwa lata jeździ konno. Ale może mu się po prostu nudzi? Zofia Mrzewińska, autorka genialnego bloga o psach, uczy swoją suczkę Raszkę nosić koszyczek w czasie spaceru. Raszka ma wtedy o czym myśleć, a jej pani ma grzecznego psa. Konia też możesz nauczyć nosić koszyczek ;) albo dawać mu jakieś inne zajęcie, cały czas. Takie jak wspomniane chody boczne, albo stęp hiszpański, albo zmiany tempa, częste przejścia, cofania, zatrzymania. Tak żeby zawsze miał co robić; zwłaszcza że w tym wieku to jeszcze prawie przedszkolak :P
Chociaż jeśli nie pozwala się dosiąść, to raczej nie może być tylko kwestia nudy; ale zaufania, równowagi i nudy 8)

Re: Uparta dominantka

: wt mar 01, 2011 5:56 pm
autor: Wojciech Mickunas
tamiroxo napisała
Mam jednak 44 lata więc obóz to może nie chyba że dla dinozaurów
Nie wiem czemu obóz kojarzy się od razu z małolatami :wink: Nasz jest przewidziany dla osób pełnoletnich , a z tego co wiem najstarszym zgłoszonym uczestnikiem jest 55 latek :)
Tytuł tego wątku : uparta dominantka ; jakoś dziwnie wydaje mi się w tym przypadku nie do końca trafiony . Dużą sztuka jest umiejętność odczytania przyczyn zachowań konia . Często w tym zakresie występują błędne diagnozy , które nie dają szans na "wyleczenie". :(
Często bywa tak, że koń stara się nam coś "powiedzieć" , a my zamiast go wysłuchać z uwagą zaczynamy od "zwalczania" jego zachowań nie zauważywszy przyczyny ( lub przyczyn) , a zaraz po tym chętnie "przypinamy mu łatkę" : " bo to on jest taki ,owaki i jeszcze inny " :wink:

Re: Uparta dominantka

: wt mar 01, 2011 6:22 pm
autor: tamirxo
Panie Wojtku
Konia mam 8 miesiecy. Niestety kupując go nie byłam swiadoma, że u poprzedniej właścicielki klacz dominowała nad stadem złożonym z ok 50 koni. To był mój błąd.

Re: Uparta dominantka

: wt mar 01, 2011 8:17 pm
autor: Magda Pawlowicz
Ale to że koń dominował w stadzie nie przenosi sie w sposób bezpośredni na jego stosunek do człowieka. Ja sądzę że to jest raczek kwestia jakiegoś błędu popełnionego w treningu. Być może dawno temu, np w czasie podjeżdzania konia. Jesli koń nie chce stać do wsiadania to znaczy że nie chce pracować pod jeźdźcem. I to jest moim zdaniem podstawowy problem.
A jak dokładnie ona się zachowuje jak czegoś nie chce? Tzn czy się zatrzymuje i stoi nieruchomo, jesli ty nic nie zrobisz? Czy jest cos co w takiej sytuacji koń zaakceptuje? Np zamiast forsowac ruch do przodu ja bym spróbowała zacząć kręcić wolty np w kłusie najpierw trochę dalej a potem stopniowo coraz bliżej tego "zakazanego" miejsca. To wcale nie jest takie rzadkie, że koń sobie upatrzy diaboła (moje durne baby ostatni mają agresywne krzesełko w krzakach za płotem, gdzieś tak od miesiąca tam leży i codziennie musze tam wykręcić Jamajką z dziesięć wolt, zanim przejade na wprost i prostym koniem:-) i nie nalezy wtedy zmuszac konia na siłę do ruchu po prostej bo to jest dla niego najtrudniejsze. NAlezy sie przybliżac i oddalać-kręcić kółka najpierw dość duże potem coraz mniejsze potem znów większe i dopiero potem prosto.
I ja bym przemyslała skąd ta niechęć konia do dosiadania. Czy problem dotyczy konkretnie wkładania nogi w strzemię? Czy jak wsiadasz ze schodków to wsiadasz po strzemieniu? Próbowałaś z prawej strony? Bo jeśli to jest nawyk zrobiony przez wcześniejsze złe użytkowanie to często rozwiązaniem jest wsiadanie z prawej strony :D
DZiała :D

Re: Uparta dominantka

: śr mar 02, 2011 11:23 am
autor: tamirxo
Cześć Magdo
Dziękuję bardzo dokładnie robię tak jak Ty. Czyli kręcę się w około, aż wreszcie koń podjeżdża. Ona gdy zauważy coś strasznego momentalnie szybko cofa się. Po zakupie podczas pierszego intensyenego treningu koń się spocił.Wtedy zauważyłam że w okolicy kłębu (klacz jest siwa) są dwa potężne place których kolor jest zancznie inny. Wyglądało to jak zaleczony bardzo mocno kiedyś otary kłąb. Widac to tylko gdy koń jest mocno spocony. Może w tym tkwi problem. Rodzinnie przyzwyczajałyśmy ją do żelki, czapraka siodła i wsiadania. To trwało chyba z dwa tydodnie.

Re: Uparta dominantka

: śr mar 02, 2011 11:49 am
autor: Magda Pawlowicz
Dwa tygodnie to wcale nie jest długo! Zwłaszcza dla konia u którego ktoś niewygodnym siodłem wywołał skojarzenie dosiadanie=ból. Myślę że sie pospieszyłaś, koń nie jest jeszcze tak do końca przekonany że nic go nie zaboli. I manifestuje się to niechęcią do wsiadania.
Jakie masz siodło?
Może zmiana siodła na inny typ (mam na myśli siodło west, albo kawaleryjskie albo nawet bezterlicówkę) ułatwi koniowi zapomnienie o tym bólu? Ja bym założyła west albo kawaleryjskie z tego względu że w tych siodłach ławki są szerokie i koń inaczej odczuwa nacisk niż w siodle angielskim, w innych miejscach. Czy siodło masz na 100% dobrze dopasowane? Używasz żelu stale do jazdy?

Apropos tych dwóch tygodni: przyzwyczajenie Lutki do siodła zajęło nam z pół roku! 2 tygodnie to ma być długo :lol:

Re: Uparta dominantka

: śr mar 02, 2011 12:58 pm
autor: tamirxo
Siodlo jest ok. Było dopasowane i kupowane u Pana Piota Wysockiego firma DawMag z Pleszewa. Zresztą leży i spisuje się super. Tak od początkiu jeżdzi z żelką lecz tą z dziurkami. Załadam bezpośrednio na konia, potem czaprak i siodło.

Re: Uparta dominantka

: śr mar 02, 2011 1:28 pm
autor: Jacob Spahis
Magda Pawlowicz pisze: Np zamiast forsowac ruch do przodu ja bym spróbowała zacząć kręcić wolty np w kłusie najpierw trochę dalej a potem stopniowo coraz bliżej tego "zakazanego" miejsca.
To oczywiście bardzo dobry sposób. Ja jednak robię tak, że korzystam z klikera, albo dobrego słowa. To znaczy nie pozwalam koniowi uciec, ale też nie zmuszam go do podejścia. Przemawiam spokojnym głosem, a kiedy koń zrobi krok do przodu nagradzam - słowem i smakołykiem (to nie łapówka, tylko wynagrodzenie za pracę!). W ten sposób samodzielnie i bez pomocy wprowadziłem obcego konia, który wcześniej się wspinał i próbował wielu sposobów na ucieczkę przed wejściem do przyczepki (a już pojawił się pomysł, żeby go związać). :?

Re: Uparta dominantka

: śr mar 02, 2011 2:03 pm
autor: tamirxo
Dziś wieczorem wkładam smakołyki do kieszeni i jadę. Zobaczymy co się będzie działo. Podobną metodę próbuję podczas wsiadania działa 1:1. Ale to początki :wink:

Re: Uparta dominantka

: śr mar 02, 2011 4:06 pm
autor: Cejloniara
U nas na "ujeżdżalni" jest taki róg z krzakami, za którym jest pies na łańcuchu (u sąsiada). Bywa, że po przerwie Cejlon musi sobie przypomnieć, że w tym rogu nie ma się czego bać :) długo robiłam tak, jak opisuje Magda, krażyłam w okolicy starając się przybliżać co raz bardziej, co raz głębiej wyjeżdżając narożnik. Ale ostatnio odkryłam, że lepsze i trwalsze jest działanie na linii prostej do celu. Czyli podobnie jak Sopahis, jak koń nie chce przejść, to pozwalam mu stać i czekam sobie aż jemu się znudzi. Nagradzam go podobnie jak czyni Spahis, czasem pozwalam się wycofać (ja wydaje polecenie). W efekcie doczekuje się sytuacji, że Cejlon sam z siebie bardziej chce z ciekawości tam podejść niż ja :) coś na zasadzie "ej no weź, nudne jest to stanie, co tam jest? może nie groźne, no podejdźmy tam!!". Zauważyłam, że takie oswajanie jest jakby trwalsze, to znaczy mimo przerw kłopoty z przejechaniem tego rogu rzadziej powracają lub w znacznie mniejszym wymiarze.

Re: Uparta dominantka

: śr mar 02, 2011 7:20 pm
autor: Magda Pawlowicz
Ja bym powiedziała że to zależy od konia. Jeśli koń jest bardzo pobudliwy to zwyczajnie w tym miejscu strasznym nie będzie chciał stać. NIeruchomość będzie dla niego zbyt dużym obciążeniem psychicznym. A więc wtedy najpierw kręcimy kółeczka, dopiero jak poziom stresu opadnie i koń "włączy myślenie" można spróbować podjechać i postać. I nie da się postać jesli koń ucieka do tyłu. W tym momencie próba ruszenia prosto najprawdopodobniej spowoduje wspinanie się.

Re: Uparta dominantka

: śr mar 02, 2011 7:40 pm
autor: Cejloniara
No tak :) zapomniałam, że nadpobudliwość mamy już dawno za sobą .. :)