Wieszanie się na ręce

Zapraszamy do dyskusji
Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Histeria » pn gru 06, 2010 10:08 pm

i jeszcze jedna rzecz, to nie o to chodzi ze ja sie boje sprobowac bez wedzidla, ale mam beznadziejne warunki. teraz jak zima zostaje tylko hala, na ktorej ciagiem jest przynajmniej 5 koni. nie mam zacisznego ogrodzonego padoczku gdzie bym mogla sobie w spokoju pocwiczyc, bez obaw ze ktos w nas wjedzie, albo co gorsza my wjedziemy w kogos ;(
marze o malej stajence ;(

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Magda Pawlowicz » pn gru 06, 2010 10:10 pm

Nie pracuj za bardzo nad ruchem do przodu z koniem którego nie możesz zatrzymać. To mało bezpieczne!
Dlaczego się boisz lonży? My mamy na myśli taką lonże na kantarze bez niczego "w buzi". Jak to ma blokować konia? MAsz go po prostu nauczyć respektowania komend głosowych. Są zresztą na tym forum wątki o lonżowaniu, można poczytać!
I dalej nie odpowiedziałaś mi na pytanie na jakim wędzidle jeździsz. Jesli masz wrażenie że każde działanie ręki konia blokuje to możesz miec po prostu za ostre wędzidło, albo źle dopasowane.


Kombinować tak żebyś była sama na hali.Zresztą na razie masz z nim dojść do ładu na lonży-jakies miejsce gdzie można polonżować chyba masz?
A poza tym: nie ma u ciebie śniegu?
Po śniegu świetnie się jeździ!

Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Histeria » pn gru 06, 2010 10:36 pm

jezdze na zwyklym, lamanym grubym wedzidle. on sie tak nauczyl ze jak go ktos pogania to jednoczesnie ciagnie za buzie. ci co go ujezdzali, ganaszowali od poczatku na sile. niby nielogiczne pracowac z koniem ktory nie chce sie zatrzymac nad tempem, ale to ze on sie nie zatrzymuje wynika chyba z braku rownowagi, slabego zaangazowania zadu. bo bardzo wtedy leci na przod. dlatego pracuje nad tempem. polonzowac mam gdzie, ale bardzo tego nie lubie robic. nie lubie wgl z nim chodzic na kantarze, bo jak tylko zobaczy ze jest sam i nie ma konikow, albo zobaczy jak koniki wracaja do stajni to panika.

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Julia z Orla » pn gru 06, 2010 11:28 pm

Mamy tu chyba trochę osób z południa - może ktoś mógłby się wybrać do Histerii i pomóc jej na żywo?
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Awatar użytkownika
tomekpawwaw
Posty: 380
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 7:41 pm

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: tomekpawwaw » wt gru 07, 2010 12:03 am

Tempo wcale nie oznacza zaangażowania zadu ! Wychodzi na to, że bierzesz się trochę za budowanie domu od dachu. Jeżeli koń wzięty bez towarzystwa innych koni zdradza wyraźne oznaki zdenerwowania, to znaczy, że nie ma wyrobionego nawyku skupiania się na człowieku. Jakże ma on reagować na pomoce? To,że nie lubisz lonżować nie powinno być usprawiedliwieniem. Jeżeli jednak lonżowanie sprawia ci trudność , możesz pracować z koniem w ręku, na początek np na kawecanie (powinien być dość lekki i cienko wyściełany- trudno taki kupić) kantarze czy nachrapniku z przypiętymi wodzami (najlepiej nadaje się hanowerski ) Powinnaś osiągnąć zatrzymanie przy całkiem lekkim działaniu wodzami, bez obniżania szyi a następnie cofanie. Tak samo, jak spod siodła jeżeli koń szuka oparcia na wodzach, to ręka przytrzymuje działając w górę aż do ustąpienia oporu i natychmiast oddaje. Dobrze przygotowany z ziemi koń powinien zatrzymywać się natychmiast po odczuciu napięcia wodzy, a na przedłużone przytrzymanie cofać (swoją drogą cofanie stanowi doskonałe ćwiczenie wzmocnienia zadu i jego podebrania i przy okazji utrwala posłuszeństwo) Te same ćwiczenia przerabiamy później na wędzidle a następnie z siodła, oczywiście najpierw w stępie. Na tym etapie działania rąk i łydek muszą być bardzo wyraźnie rozdzielone, tzn koń powinien się zatrzymać na samo zamknięcie palców na wodzach. Ćwiczenie powtarzamy często- 5-10 kroków stępa-zatrzymanie-ruszenie, aż koń zatrzyma się całkiem łatwo. Wtedy dajemy koniowi odpoczynek- kilkanaście sekund nieruchomości a następnie 1-2 okrążenia ujeżdżalni na zupełnie luźnych wodzach i znowu zatrzymanie. Kończymy trening w momencie, gdy koń zatrzyma się od razu po dłuższym nawrocie ruchu.
Oczywiście każde dobrze wykonane ćwiczenie nagradzamy !

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Magda Pawlowicz » wt gru 07, 2010 5:38 pm

Histeria pisze: polonzowac mam gdzie, ale bardzo tego nie lubie robic. nie lubie wgl z nim chodzic na kantarze, bo jak tylko zobaczy ze jest sam i nie ma konikow, albo zobaczy jak koniki wracaja do stajni to panika.
Cóż:jeśli chcesz mieć posłusznego i jezdnego konia to nie masz innego wyjścia jak zacząć wszystko od początku. Jesli nie jesteś w stanie poprowadzić konia na kantarze to znaczy ze koń z tobą absolutnie nie chce gadać!
Ja każdego konia który przychodzi do stajni "przepracowuję" najpierw z ziemi. Najchętniej robię to luzem. Korzystam z metody Monty Robertsa. POtem na lonży i z ziemi na lejcach (dwóch lonżach). Dopiero potem wsiadam. I wtedy masz konia od razu "nastawionego na pracę". Można ten etap pominąć ale wielokrotnie się przekonałam że zrobienie tego BARDZO przyspiesza potem postęp w pracy.

Jeśli nie umiesz sama dogadać się z tym koniem na lonży to poszukaj pomocy bardziej doświadczonej osoby, która pokaże ci co z tym koniem robić. Na lonży można uzyskać bardzo wiele, można również konia "przerównoważyć" a więc uzyskać pracę w wyższym ustawieniu i w lekkości. Polecam podręcznik Skulicza, tam jest bardzo dobrze opisane lonżowanie włącznie z pracą na wypinaczach.

Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Histeria » wt gru 07, 2010 6:02 pm

może i nie chce. ale napewno kazdy wie jak trudno nauczyc 5 latka samodzielnosci, jak wczesniej nie zostawal nigdy sam.
wychodzi na to ze duzo pracy przede mna.
podsumowując:
mam go lonzowac cwiczac reagowanie na komendy głosowe i pracowac w reku nad zatrzymaniami najpierw w kantarze, potem w wędzidle.
potem ćwiczyć zatrzymania i cofanie z siodła az bedzie to robil od lekkiego napiecia wodzy.
musze sie wziac za robote i przestac narzekac, moze to da jakies rezultaty.

maku
Posty: 262
Rejestracja: sob lis 10, 2007 8:44 pm
Lokalizacja: Poznań

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: maku » wt gru 07, 2010 6:25 pm

Histeria pisze: ale napewno kazdy wie jak trudno nauczyc 5 latka samodzielnosci, jak wczesniej nie zostawal nigdy sam.
.
Tylko, że tu raczej nie chodzi o chyba o uczenie samodzielności.
On ma raczej przyjąć, że to Ty jesteś jego przewodnikiem. Jeśli masz problem z prowadzeniem konia na kantarze to raczej szwankuje wzajemne ułożenie relacji między wami.
Pytanie: czy koń wychodzi na padoki i może się swobodnie wybiegać, wyładować nadmiar energii?
Jeśli nie to faktycznie może Ci być trudno zacząć uczenie go podstawowej dyscypliny.
Tak czy inaczej najpierw radziłbym żeby nauczył się zatrzymywania i pilnowania swojej pozycji w szyku gdy go prowadzisz z ziemi na kantarze.

Awatar użytkownika
Ola Wewiórska
Posty: 301
Rejestracja: wt sty 29, 2008 5:52 pm
Lokalizacja: Bytom
Kontakt:

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Ola Wewiórska » wt gru 07, 2010 6:42 pm

Histeria- nie wiem skąd jesteś, z której części Śląska? Mieszkam w Bytomiu, konia mam w Zbrosławicach. Jeśli zechcesz odezwij się i może jakoś będę w stanie Ci pomóc, coś podpowiedzieć.

Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Histeria » wt gru 07, 2010 6:55 pm

częstochowa...
moze wyslalabys mi numer gg na priv ?

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Magda Pawlowicz » wt gru 07, 2010 6:59 pm

Histeria
wiem bo robię to na co dzień!
Większość koni które właściciel decyduje się wstawić do treningu to są konie już zepsute, z którymi ktoś sobie nie dawał rady!
I dlatego ja ZAWSZE zaczynam od pracy z ziemi. Jeżeli widzę że tu jest wszystko w porządku, koń współpracuje to szukam dalej, po kolei gdzie jest problem. Bardzo często spotykam ten problem np przy dosiadaniu:koń nie stoi nieruchomo itd...
Tobie jest podwójnie trudno bo masz do czynienia z koniem zepsutym, nauczonym już robienia źle, bardzo możliwe też że ze znieczulonym (w sensie uszkodzenia zakończeń nerwowych, lub chociażby zgrubień na szczęce) pyskiem...
Ja bym ci radziła poszukać kompetentnej osoby do pomocy.
CZasem bardzo dużo da nawet pojedyncza wizyta trenera który zdiagnozuje problem, poracuje sam z koniem-ty zobaczysz co było zrobione i potem będziesz to powtarzać i utrwalać. Ja tak pracuję (ale z osobami które uczyłam) i to wychodzi.


PS: ja chcę do pracy tylko takie konie z którymi nikt nic nie robił wczesniej! Mogą być dzikie...

Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Histeria » wt gru 07, 2010 7:07 pm

wiem, ostatnio mialam mozliwosc pojezdzenia z doswiadczona osoba, i mi pokazala co robie zle i jak jezdzic.
mowila ze duzo do przodu, lekki staly kontakt, zero ciagniecia, tylko zeby szedl rowno do przodu i dac mu czas az sam przyjdzie do reki. tylko nie podoba mi sie to jak ona sobie radzi z tym wieszaniem wlasnie.

magda i jak uczysz konie zeby sie nie baly byc same ?
ja mam naprawde trudno, bo kupilam konia nie dosc ze wgl nie wychowanego, to do tego zepsutego. jest silny i wie na co go stac. na poczatku znajomosci kilka razy uciekl mi podczas prowadzenia na kontakcie, bo sie czegos wystraszyl, albo konie inne zauwazyl. teraz jest duzo lepiej, bo nie ciagnie mnie podczas prowadzenia, nie wyprzedza i nie ucieka ale ja dalej mam lek ze jak sie wystraszy to sie wyrwie, bo on jest w stanie zrobic wszystko jak zostaje sam.

maku
Posty: 262
Rejestracja: sob lis 10, 2007 8:44 pm
Lokalizacja: Poznań

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: maku » wt gru 07, 2010 8:19 pm

Magda Pawlowicz pisze:Histeria

PS: ja chcę do pracy tylko takie konie z którymi nikt nic nie robił wczesniej! Mogą być dzikie...
To brzmi prawie jak cytat z książki Podhajskiego.
Ale wykazał w niej też jednak jak wiele można zyskać cofając się w pracy z koniem do fundamentalnych podstaw.
Tak więc nie ma nad czym rozpaczać.

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Magda Pawlowicz » wt gru 07, 2010 8:53 pm

Tak jak to już opisałam:pracując najpierw z ziemi. Pracuję zawsze sama, bez obecności innych koni. Początkowo na kółku (round penie) potem na ujeżdżalni. Jeśli masz halę do dyspozycji to mozna spróbować popracować z min luzem na hali. Oczywiście musisz z nim być sama. Jeśli nie znasz metod pracy luzem to zrób to na lonży ale na ogrodzonym placu_wtedy nie ma obawy że koń ci ucieknie. I stopniowo oddalam się od stajni i od innych koni. Tzn jak już koń pracuje dobrze na ogrodzonym placu to zaczynam z nim chodzić w różne miejsca (a potem jeździć w różnych miejscach) początkowo tak żeby koń widział konie np na sąsiedniej łące, potem tak żeby był zupełnie sam.

A tak w ogóle jeśli cię interesuje jak ja pracuję to zapraszam na mój blog-link mam w podpisie. To jest blog właśnie o pracy z końmi!


maku
da się ale jest znacznie trudniej, efekt jest mniej pewny, znacznie większe ryzyko że jakiś problem wróci jak właściciel konia ode mnie odbierze i popełni jakieś błędy. I znacznie dłużej to trwa. I czasem efekt jest taki...połowiczny.
W wątku o samotnych wyjazdach w teren pisałam o Wrześni-to jest taki koń z którym się nigdy nie dogadałam tak na 100% mimo zzzze jest u nas już 5 rok... A mogła być śiwetnym koniem-jest tylko...dobrym.

Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Histeria » wt gru 07, 2010 10:18 pm

Dzieki Magda, napewno zajrze na twój blog ;)
ja wlasnie wrocilam ze stajni i jestem bardzo zadowolona.
pracowalam sobie z koniem z ziemii nad zatrzymaniem i cofaniem i nie zauwazylam kiedy konie wyszly (drzwi byly otwarte :!: ) a moj misio, sie nawet nie obejrzal za nimi ;) czyli juz widac kto ma wiekszy problem z zostawaniem samemu- ja czy on ;)
wczesniej zawsze jak konie wychodzily, cala sie napinalam i stresowalam, ze bedzie szalał jak sam zostanie i to go prowokowalo do dzialania.
zaznajomilismy sie tez dzisiaj z dzwiekiem sniegu zsuwajacego sie z dachu hali, wiec wszystko jest okej.
co do jazdy, to lepiej, po rozgrzewce fajnie sie zaczal wyciagac, w galopie super, zwiekszyl fule, i galopowal na lekkim kontakcie z opuszczona, wydluzona szyjka.
gorzej w klusie, ale tu mamy jeszcze duzo pracy i jakos damy rade.
czytalam niedawno ksiazke Dr Millera, on duzo pisze o uzyskiwaniu szacunku poprzez kontrole ruchu.
teraz dopiero zrozumialam, ze ja nie umialam kontrolowac ruchu mojego konia. pozwalalam mu na krecenie sie, lazenie, nie egzekwowalam niczego. teraz widze jak bardzo to ma sens. nareszcie misio stoi podczas czyszczenie bez wiazania i nie wazy sie ruszyc poki nie pozwole :mrgreen:

ODPOWIEDZ