Wieszanie się na ręce

Zapraszamy do dyskusji
Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

Wieszanie się na ręce

Post autor: Histeria » ndz gru 05, 2010 11:21 pm

witaam wszystkich ;)
nie wiem czy był taki temat, ale chcialam porozmawiac, o tym jak oduczyc konia wieszania sie, bez zadawania mu bolu, szarpania za pysk, czy innych nie przyjemnych praktyk.
załozmy, ze nie ma przyczyn zdrowotnych , zeby zbadane, wedzidlo dopasowane.
kon jest zwyczajnie tepy w pysku, na kazde dzialanie wedzidla, przy przejsciach na przyklad odpowiada wieszaniem sie.

Awatar użytkownika
Jacek Moroz
Posty: 133
Rejestracja: pn kwie 21, 2008 8:35 am
Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Jacek Moroz » pn gru 06, 2010 12:03 am

kon jest zwyczajnie tepy w pysku, na kazde dzialanie wedzidla, przy przejsciach na przyklad odpowiada wieszaniem sie.
To typowy objaw kiedy całą jazdę zaczynamy od "d..y strony" czyli od działania wędzidłem w nadmiarze.Jazda dosłownie od strony zadu do wędzidła ,które jest nie do dogonienia, pomoże na tępość pyska i wieszanie się.Więcej energii od zadu mniej wstrzymującego działania ręki.

Awatar użytkownika
tomekpawwaw
Posty: 380
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 7:41 pm

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: tomekpawwaw » pn gru 06, 2010 12:11 am

Trochę za mało informacji. Czy jest to koń młody, w trakcie podjeżdżania, czy też dorosły? Powodów może być wiele, począwszy od budowy konia (nisko osadzona szyja, długi i miękki grzbiet), zły sposób jazdy, nieumiejętne działanie ręki, zastosowanie niektórych wypięć w szkoleniu, źle dobrane wędzidło (ważna jest nie tylko długość, ale też ciężar, grubość-nie zawsze wędzidło grube jest dobre i kształt)
Musisz napisać coś więcej- Jak długo masz tego konia, jak był on ujeżdżany, jak reaguje na wodze np w zakrętach i na łydki, w jaki dokładnie sposób działasz pomocami gdy chcesz zrobić przejście.
Obok błędów w działaniu pomocami najczęstszą przyczyną wieszania się konia na wodzach jest zła równowaga konia- zbyt dużo ciężaru na przodzie i mało aktywny zad, co może wynikać z budowy albo ze złego treningu (zaangażowanie zadu nie jest równoznaczne z pracą w szybkim tempie), wreszcie ze słabo rozwiniętego dolnego umięśnienia, co jest u młodych koni dość częste.

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Karolina Jaskulska » pn gru 06, 2010 12:15 am

Zastanowiłabym się jeszce jak koń był wcześniej uzytkowany.
Moja koleżanka kupiła 3 latka ,który byl zajeżdzany i lonzowany na munsztuku :!: kon mial totalną martwicę w pysku, przeciągał ją po całym maneżu, ponosił, uciekał od kontaktu lub sie wieszał. Podejrzewam ,ze byla to reakcja obronna, bał sie bólu ( teraz chodzi na podwójnie łamanym wędzidle z wąsami) mimo ze nie był juz szarpany.
Zostawiła mi go pod opieką z zaleceniami od trenera na czas wyjazdu. Jazda na tym koniu nie sprawiała przyjemności ,wiec zaczęłam kombinować. Wpakowałam go w kantar sznurkowy i kon nie do poznania. Grzeczny, nieponoszący. Zero wyrywania i uciekania do stajni. Następne dwa tygodnie przeplatałam wędzidło z kantarkiem , na lonzy, pod siodłem itd... koń trochę zaczął sie zmieniać i ufac ręce. Teraz z tego co wiem na wędzidle chodzi nieżle. Mysle, że bardzo dobrze jak na konia kóry był pol roku szarpany tak ostrym kiełznem uzywanym "z przyzwyczajenia"
Trener zalecił również przejscia w dól "na kole" czyli żeby sie nie szarpać z koniem wchodzimy na małą wolte i kon zwalnia od naszych pomocy bez szarpania i użycia siły . (ćwiczenie na przejscia z klusa do stępa i do stoj) konik szybko załapał pomoce do przejscia (od dosiadu) i potem zatrzymywanie na prostej nie było juz takim problemem + pomoc głosem oczywiście.
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Awatar użytkownika
Martyna
Posty: 194
Rejestracja: czw lip 30, 2009 10:28 am
Lokalizacja: Wołomin

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Martyna » pn gru 06, 2010 10:52 am

Samo oduczenie wieszania się na ręce / wodzy / wędzidle... zaraz pan Wojciech tu wpadnie i czystki językowe będzie robił 8) jest dosyć proste.

Kiedy koń Ci się zawiesza przytrzymujesz wodze - nie szarpiesz! nie ciągniesz! - przytrzymujesz w jednym miejscu. I czekasz. Trzymasz. Czekasz. W momencie gdy poczujesz chociaż minimalne ustąpienie konia, czyli wyczujesz luz na wodzy - RZUĆ WODZE. Natychmiast. I pogłaszcz konia. Rób to w stój najpierw, potem w stępie, potem w kłusie. Często i szybko. Rzucaj wodze - całkiem. Ale tylko jeśli poczujesz lekkość.

Jeżeli solidnie przepracujesz problem to koń przestanie Ci się wieszać. Pytanie tylko co doprowadziło do takiego zachowania? Bo jeśli Ty i Twoje umiejętności to problem powróci za chwilę.

Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Histeria » pn gru 06, 2010 4:18 pm

konio jest młody, 5 lat w marcu. jezdzony byl zle i to nawet bardzo. najprosciej niby uruchomic mu zad, ale z tym jest problem, slabo go podstawia, jest bardzo poblokowany. jakby bal sie isc do przodu, boi sie rozciagnac. na kantarze nie mam mozliwosci jezdzic ze wzgledu na bezpieczenstwo moje i innych osob jezdzacych. kolezanka proponowala lekko stuknac go wodza jak zaczyna wisiec ale nie podoba mi sie ten pomysl wcale. ogolnie to jest moja wina, bo na poczatku strasznie zadzieral glowe, wiec jak zaczal juz sie opuszczac, pozwalalam mu, zupelnie oddawalam wodze, jak tylko chcial. i teraz sobie probuje wyszarpac, albo wlasnie wiesza sie.

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Magda Pawlowicz » pn gru 06, 2010 5:48 pm

A jeśli oddasz wodze, tak zupełnie? Tzn mam na myśli czy możesz pozwolić koniowi isć z głową całkiem przy ziemi i tylko nadawać mu kierunek? Jeśli koń boi się wędzidła to moim zdaniem rozwiązanim będzie przez pewien czas tego wędzidła jak najmniej używać. Zatrzymywać konia na głos i dosiadem, jeździć po woltach jesli koń się rozpędza, a po prostych gdy brakuje mu chęci do ruchu. I nie ustawiać! Tak długo aż koń się rozluźni i zacznie mieć zaufanie do wędzidła.
NA jakim wędzidle jeździsz?

Awatar użytkownika
Wojciech Mickunas
Administrator
Posty: 1147
Rejestracja: czw paź 04, 2007 10:44 am
Lokalizacja: Baczyna
Kontakt:

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Wojciech Mickunas » pn gru 06, 2010 6:07 pm

Problem pod tytułem "Koń wiesza się na wodzy" tak jak wiele innych problemów ma swoje przyczyny :!: Kluczem do rozwiązania tego i wielu innych problemów jest odnalezienie przyczyn :!: To nie jest łatwe bo wymaga posiadania odpowiedniej wiedzy i doświadczenia . Dostrzeżenie skutku jest o wiele prostsze ! większość dostrzega objawy ( skutek) nie zawsze identyfikując przyczynę .
Jak ktoś ma rozwolnienie to skutkiem tego jest niekontrolowane wydalanie :wink: Można temu zapobiec zatykając otwór korkiem :wink: To jest działanie zwane " likwidowaniem skutku" . Tak najczęściej postępują ludzie w pracy z końmi . Dostrzegają skutek : "koń zadziera głowę " więc zakładają czarną wodzę , wypinacze czy coś tam jeszcze z gatunku "korka" i likwidują skutek . ALE PRZYCZYNA NADAL ISTNIEJE :!:
Przyczyną wieszania się na wodzach najczęściej jest "problem z równowagą" Koń nie radzi sobie z równowagą w ruchu z jeźdźcem na grzbiecie - jego błędnik nakazuje mu - szybciej w przód , ale tam jest wędzidło i ręce jeźdźca , które ciągną bo nie ma być szybko. To jest początek problemu wieszania się na wodzy czyli równowagi z "piątą nogą w pysku " o którą można się oprzeć . Ręce jeźdźca trzymają mocno więc koń nie przyspiesza ale jego mięśnie uczą się utrzymywać równowagę z wykorzystaniem "podpórki" w pysku . Niektóre konie nie umieją sie poruszać pod jeźdźcem bez "piątej nogi" . Tak zostały nauczone , najczęściej nieświadomie .
Aby nie doprowadzić do powstania takiego problemu trzeba dać czas koniowi na opanowanie równowagi w nowej dla niego , nienaturalnej sytuacji ( jeździec na grzbiecie = nowe położenie wspólnego środka ciężkości ) Natura nie stworzyła konia do noszenia nas na grzbiecie . :( To my to wymyśliliśmy. Stopniowanie wymagań , cierpliwość i czas - to jest właściwa droga postępowania . Bardzo się przydaje do tego znajomość sześciostopniowej skali szkoleniowej .
Jeśli już problem istnieje to doraźne zastosowanie różnych działań może dać doraźne efekty . Jak w wielu innych sytuacjach najlepiej cofnąć się do podstaw i próbować "resetując" stare starać się "wgrywać" w to miejsce nowe informacje . Reedukowanie jest niestety zwykle dużo trudniejsze od edukowania :(
Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!

Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Histeria » pn gru 06, 2010 6:22 pm

ostatnio tak wlasnie zaczelam jezdzic, reka jak najdelikatniej, zeby sie rozciagnal. ale jak chce zeby szedl z glowa troszke wyzej, na kontakcie, to sie wiesza. moze jeszcze nie ten etap ?

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Magda Pawlowicz » pn gru 06, 2010 6:33 pm

może?
Tak jak Pan Trener napisał poprawa konia zepsutego jest długotrwała i trudna. Nie możesz się spieszyć. Staraj się raczej nakłaniać konia by sam się podniósł poprzez ćwiczenia które koniowi łatwiej zrobić z uniesioną szyją a nie podnosić go ręką.
Typu np wolta i wyjście na prostą z dodaniem, potem skrócenie zatrzymanie ruszenie kłusem itd. Jeśli to konia nie stresuje, bo przede wszystkim musisz uzyskać jego zaufanie.
Czy koń zatrzymuje się na głos i dosiad, całkiem bez ręki?

Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Histeria » pn gru 06, 2010 6:54 pm

nie z tym tez jest problem, hamuje cala dluga sciane, bez reakcji na dosiad, na delikatne dzialanie rak wiesza sie.
wiem, ze musze po prostu cwiczyc i dac mu czas, ale ja niestety jestem z tych co szukaja cudownej metody, ktora wszystko naprawi natychmiast. na szczescie moj kochany kon zaczyna mnie uczyc cierpliwosci.

Awatar użytkownika
Ola Wewiórska
Posty: 301
Rejestracja: wt sty 29, 2008 5:52 pm
Lokalizacja: Bytom
Kontakt:

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Ola Wewiórska » pn gru 06, 2010 7:56 pm

A masz gdzie polonżowackonia? A najlepiej popracować z nim luzem, bez lonży? Wróciłabym do zupełnych podstaw czyli pracy z ziemi i nauczenia konia poprawnego reagowania na komendy głosowe. Gdy je opanuje próbowałabym jexić na nim ale oprócz dosiadu i łydek używać komend glosowych. Może być początkowo na lonży ale to JEŹDZIEC wydaje komendy.Taka praca pozwoliłaby - jak mi się wydaje- zapomnieć trochę koniowi o złych nawykach z wędzidłem w psyku ( jeźdźcowi także pozwoli oduczyć się "łapania za buzię" gdy koń przyspiesza, gdy nie chce się od razu zatrzymać itp). Obydwoje skupialibyście się na innych pomocach i dobrym wykonaniu zadania. Jeśli masz na prawdę wielkie obawy przed jazdą bez wędzidła to zrób może tak- załóż ogłowie z wędzidłem ale na to / pod to np kantarek sznurkowy. Założenie jesttakie że nie korzystasz z wodzy przypiętej do wędzidła ale po prostu wiesz, że "jakby było bardzo źle to one są na swoim miejscu" (wiem, że niektorym ta świadomoś pomaga).Gdy także te zadania wykonywane byłyby poprawnie dopiero wtedy spróbowałabym ostrożnie jazdy na leciutkim kontakcie ale nie spieszyłabym się z tym

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Magda Pawlowicz » pn gru 06, 2010 8:00 pm

No to masz pierwszy problem zdiagnozowany: koń się nie zatrzymuje.
PIerwsza sprawa:NAJPIERW w pracy na lonży uzyskać pewne zatrzymanie na głos, ze wszystkich chodów!. Druga: uzyskać uczciwe zatrzymywanie się na głos pod jeźdźcem. Westernowy trener sprzedał nam metodę zwaną "fencing" czyli "płotowanie" konia. Robisz tak:jedziesz (najpierw oczywiście stępem) prostopadle do płotu (ale musi być konkretny, tak żeby koń nie wpadł na pomysł że może się przedostać na drugą stronę). Na jakieś 2-3 kroki przed płotem mówisz prrrr (albo co innego) i nie zatrzymujesz konie ręką tylko dosłownie wjeżdżasz w płot. I robisz to tak długo aż koń zatrzyma się sam. przed płotem a nie głową w płocie. I potem zwiększasz odległość od płotu, tak żeby zatrzymywać się kilka metrów przed nim. Ręka jeśli ma zadziałać to wyłącznie po to by nie pozwolić koniowi skręcić. Oczywiście robimy to ćwiczenie pod koniec jazdy z koniem już solidnie rozprężonym, czyli nazwijmy to "wybieganym" i spokojnym.
Jak koń zatrzyma ci się te 3 metry od płotu na sam głos-to będziesz w domu:-)
Oczywiście nie uzyskasz tego na jednej jeździe, na początku trzeba chwalić konia za każdym razem jak się zatrzyma, nawet jeśli "zaparkował" w płocie-to przecież zatrzymał się wreszcie!
A jeżdżąc robić przejścia do stępa na wolcie: jak wykręcisz kilka razy woltę to koń się łątwo pozwoli sprowadzić do stępa bo kręcenie małych kółek w kłusie jest fizycznie męczące.

PS: Ola w miedzyczasie opisała inną metode, łączącą pracę na lonży z pracą pod jeźdźcem. To może być dobry etap pośredni między samą pracą z ziemi a jazdą bez niczego.

Awatar użytkownika
Ola Wewiórska
Posty: 301
Rejestracja: wt sty 29, 2008 5:52 pm
Lokalizacja: Bytom
Kontakt:

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Ola Wewiórska » pn gru 06, 2010 8:32 pm

To co opisałam w etapie praca na lonży i głos oraz praca pod siodłem plus głos stosowałam i w pracy z surowymi końmi i w pracy z końmi, które trzeba byóo troszkę "odrobić" i oduczyć złych nawyków- zwykle pomagało. Zresztą ja w ogóle lubie dużo gadać z koniem....:P
W przypadku mojej kobyły w podobny sposób jak opisłam dochodziłysmy do jazdy bez ogłowia

Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

Re: Wieszanie się na ręce

Post autor: Histeria » pn gru 06, 2010 10:02 pm

wszystko super, ale ta lonza... to jest kon poblokowany, ktory boi sie otworzyc, ja go musze zaciekawic, pomoc mu sie rozciagnac. jak cos to juz luzem moge pracowac. na lydki on reaguje, bo to z nim dlugo cwiczylam klikerowo. wszystko jest super, dopoki nie wezme go na kontakt, wtedy on sie jakby boi isc do przodu, boi sie ze jak tylko sie ruszy, to go zablokuje z przodu. z reagowaniem na komendy glosowe musze popracowac wiecej. nie wiem juz sama. ostatnio skakalam male przeszkodki, okserki, zeby sie wyciagnal, i pod koniec juz sie fajnie odblokowal, szedl zywo do przodu, wyciagal szyjke.

ODPOWIEDZ